Trzy pytania do… Ziemowita Kalinowskiego - badacz, pasjonat historii Ziemi Myślenickiej

Trzy pytania do…
Ziemowita Kalinowskiego
- badacz, pasjonat historii Ziemi Myślenickiej

 Dlaczego Pana zdaniem obchody pamięci Żołnierzy Wyklętych są tak istotne?

Ponieważ przez 45 lat panowania w Polsce komunizmu ludzie ci byli opluwani. Mieli być wykreśleni z historii. Spustoszenia tamtych lat, propagandy ówcześnie panującej są trwałe do dziś. W tej chwili tym osobom przywracamy pamięć i dobre imię. Ale to wszystko jest za późno. Prawie nie pozostawili po sobie własnych wspomnień, relacji, bo się bali, że to może być wykorzystane przeciwko nim, ich rodzinom. Przekaz rodziny został przerwany. Tradycja nie została przekazana. Historie ich życia zachowały się tylko w aktach bezpieki. Teraz mają swoje 5 minut. Wśród nich było bardzo dużo postaci heroicznych, niezłomnych.

Jakie inicjatywy podejmuje Pan, aby zachować pamięć o Wyklętych?

Podjąłem pionierskie badanie i opracowałem historię oporu antykomunistycznego na ziemi myślenickiej między 1945 a 1956 rokiem. Nadal brakuje kompleksowych badań i opracowań regionalnych, nawet w ramach powiatów. Nie ma ich też odnośnie okresu drugiej wojny światowej. Oprócz tego wypowiadam się jako fachowiec na temat Żołnierzy Wyklętych z naszego terenu. Ostatnio w krótkim filmie dokumentalnym produkcji telewizji internetowej Myślenice iTV. Kilka dni temu w muzeum AK odbyła się premiera innego filmu, którego byłem konsultantem pt. „Salwa i Salwowcy” autorstwa Krzysztofa Brożka. Jest to piękna historia o oddziale Jana Dubaniowskiego o pseudonimie „Salwa” i jego żołnierzach. Działał na pograniczu powiatu myślenickiego, bocheńskiego i limanowskiego. Także niedawno z telewizją Trwam robiliśmy ujęcia do filmu o księdzu Witoldzie Kaczu z Sułkowic.

Czy wspiera Pan inne działania mające na celu przywrócenie dobrego imienia Żołnierzy Niezłomnych?

Wspólnie z Panem Tadeuszem Pytlikiem czynimy zabiegi aby Prezydent RP nadał kilku spośród nich pośmiertnie odznaczenia i awanse wojskowe. Wymaga to cierpliwości, trzeba zachować pewne procedury i udokumentować prawa do odznaczenia. Ja jestem tylko badaczem i historykiem, swoją wiedzą mogę jedynie wspomóc takie działanie. Pan Tadeusz Pytlik, który reprezentuje organizację kombatantów podjął te starania i wystąpił o odznaczenie dla 10 osób, które poniosły w tamtym czasie śmierć. Czekamy na efekty, myślę że będą pozytywne. Także staram się wspierać osoby prześladowane i ich rodziny w wystąpieniach do sądu o kasacje wyroków osób skazanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. W kilku sprawach udało mi się pomóc.