Tysiąc złotych za miejsce na cmentarzu?

Tysiąc złotych za miejsce na cmentarzu?
Fot. Anna Ostafin

Wierni należący do parafii w Trzemeśni zaskoczeni są decyzją swojego proboszcza, który wprowadził płatności za miejsca pochówków na okres 20 lat. Według mieszkańców ceny są zbyt wysokie. - Takich opłat w ogóle nie powinno być, bo to parafianie podarowali ziemię na cmentarz. Jak można pobierać opłaty za ziemię od jej właścicieli? - pytają parafianie

Jedna z mieszkanek Trzemeśni poinformowała naszą redakcję, że w ostatnim czasie podczas kazań w kościele parafialnym w Trzemeśni oraz w kaplicy w Porębie ksiądz proboszcz Andrzej Caputa poruszył temat cennika miejsc cmentarnych.

- Było to dla mnie i innych parafian ogromne zaskoczenie. Opłaty za miejsca na cmentarzu nie były bowiem dotąd pobierane, ponieważ ziemie pod cmentarz zostały dawniej podarowane parafii przez jej mieszkańców, nie były to grunty parafialne - wyjaśnia 31-letnia kobieta.

Cennik w parafii w Trzemeśni na okres 20 lat prezentuje się następująco: opłata za grób pojedynczy - 1000 zł, opłata za grób podwójny - 1500 zł, opłata za grób niestandardowy - cena proporcjonalna do grobowca pojedynczego. Po okresie 20 lat trzeba wznowić płatność na kolejny okres czasu. Jak podkreśla nasza rozmówczyni, są to opłaty niezależne od corocznej składki na cmentarz (20 zł od domu) oraz od opłat dla grabarza.

- Na cmentarzu leżą całe rodziny, utrzymanie większej ilości grobów będzie bardzo kosztowne. Moja rodzina za miejsca pochówków naszych bliskich musiałaby zapłacić w sumie około 6 tys. zł. A są przecież jeszcze inne wydatki, kościół wciąż organizuje jakieś zbiórki - żali się parafianka. Kobieta martwi się tym co będzie, jeśli ktoś nie opłaci grobu, bo nie stać go na to. - Czy nasi zmarli zostaną wykopani, a zwłoki zbezczeszczone?

Kto ustala wysokość opłat?

O płatności za groby na cmentarzach parafialnych postanowiliśmy zapytać w Kurii Metropolitalnej Archidiecezji Krakowskiej. - Parafianie za użytkowanie miejsca na cmentarzu płacą pewną kwotę przeważnie na okres 20 lat. Po tym okresie powinno się wnieść opłatę na kolejne 10 czy 20 lat. Jeśli się tego nie zrobi bez konkretnego wytłumaczenia, to zgodnie z przepisami można grób zlikwidować, pochować w tym miejscu inną osobę. Nie pamiętam jednak, by taka sytuacja miała miejsce. Zawsze proboszcz jakoś porozumiewa się z parafianami - wyjaśnia ksiądz Bronisław Fidelus, zajmujący się w kurii sprawami cmentarnymi. Jak wyjaśnia ksiądz Fidelus proboszcz w porozumieniu z radą parafialną decyduje o wysokości opłat za groby. Kuria nie ustala konkretnych stawek. Kwota ta zależy m.in. od wielkości parafii. Jeśli jest ona duża, to często suma jest niższa niż w mniejszych parafiach. Na wysokość płatności wpływ ma również m.in. wielkość grobu.

Nasz rozmówca podkreśla, że ceny opłat za groby na cmentarzach parafialnych są przeważnie niższe od tych obowiązujących na cmentarzach komunalnych. Jak dowiedzieliśmy się w Urzędzie Miasta i Gminy Myślenice, za grób ziemny pojedynczy na miejskich cmentarzach komunalnych na okres 20 lat pobierana jest opłata w wysokości 450 zł, a za grób ziemny podwójny 610 zł. Jak widać, to znacznie mniejsze kwoty od tych, które parafianie mają płacić w Trzemeśni.

 

Kontrola biskupa

Stawki określone przez proboszcza i radę nie mogą być wygórowane.

- Co pięć lat w poszczególnych parafiach diecezji krakowskiej odbywają się wizytacje biskupa. Kontroluje on kwestię utrzymania cmentarzy i pobieranych opłat - tłumaczy ksiądz z kurii.

Opłata za grób może zawierać tylko płatność za użytkowanie miejsca na cmentarzu, ale w cenę tę wliczone mogą być również inne cmentarne wydatki, jak sprzątanie, koszenie, robienie ścieżek, czy utrzymanie grabarza. Parafia może jednak pobierać odrębną roczną kwotę na sfinansowanie tych spraw. O wszystkim decydują proboszcz z radą.

A co jeśli mnie nie stać?

Czy 1000 zł za grób na 20 lat na cmentarzu w Trzemeśni to przesada? - Trzeba porozmawiać z proboszczem, ale wydaje mi się, że to zbyt duża kwota. Chyba, że w planach jest jakaś duża inwestycja np. remont ogrodzenia. Wtedy większe płatności mogą być uzasadnione - stwierdza ksiądz Bronisław Fidelus.

Co może zrobić mieszkaniec parafii, którego nie stać na opłacenie grobów bliskich? - Przede wszystkim może poprosić proboszcza o podzielenie płatności na raty. Jeśli ktoś nie ma na tyle funduszy, by płacić nawet w ratach, to proboszcz może zwolnić taką osobę z obowiązku opłacania miejsc pochówku. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, trzeba się porozumieć z proboszczem - tłumaczy duchowny. Tymczasem mieszkańcy Trzemeśni prosząc o anonimowość zwracają uwagę, że proboszcz powiedział, „że wszystkie skargi i zażalenia mamy kierować do rady parafialnej, nie do niego, że ceny ustalała rada, nie on jest za nie odpowiedzialny. To nieprawda. Jak mogliby ustalić cennik bez akceptacji proboszcza?” - burzą się w rozmowie z nami.

Zaniedbany cmentarz

- Te wszystkie wydatki można by było jeszcze zrozumieć w przypadku, gdyby cmentarz był zadbanym miejscem. Ale tak nie jest. Brakuje alejek, odwodnienia, jest błoto, groby pękają przez podmycia i osuwającą się ziemię - mówi kobieta. Ludzie nie reagują. - Boją się, że ksiądz później nie pochowa ich zmarłych z rodziny lub nie ochrzci dzieci.

Kobieta zwraca uwagę na problem z płatnościami na parafialnym cmentarzu w Trzemeśni - mianowicie według niej stawki, które za pochówek bierze grabarz. - Za wykopanie grobu żąda 800 zł, wcześniej było to 600 zł. A jeśli chcemy „zatrudnić” jakąś zewnętrzną firmę do tego zadania, to za możliwość wejścia na teren cmentarza należy uiścić opłatę 150 zł - mówi wierna z Trzemeśni i dodaje, że proboszcz odżegnuje się od cennika grabarza mówiąc, że nie wie jakich kwot żąda on za swoją pracę. Czy to możliwe?

- Grabarz ma przede wszystkim dbać o porządek na cmentarzu. I właśnie to jego zadanie opłacane jest z pieniędzy parafian przeznaczonych na groby lub z odrębnej dodatkowej sumy pobieranej rocznie na cmentarz. Wykopanie grobu to osobna kwestia, również finansowa. Zajmuje się nią grabarz lub jakaś firma. Jeśli wierni decydują się na usługi grabarza, to z nim ustalają sobie cenę. Ksiądz proboszcz musi jednak wiedzieć co uzgodniono. Przykładowo, jeśli rodzina zmarłego uzna kwotę zaproponowaną przez grabarza za zbyt wysoką, to wtedy proboszcz może ingerować, powinien zwrócić uwagę grabarzowi - tłumaczy ksiądz Bronisław Fidelus.

- A firma wjeżdżająca na teren cmentarza musi w kwestii finansowej porozumieć się z proboszczem. Za takie prace pobierane są opłaty - dodaje duchowny.

Proboszcz planuje kosztowne inwestycje

O wyjaśnienie spornych kwestii finansowych cmentarza w Trzemeśni poprosiliśmy proboszcza tej parafii księdza Andrzeja Caputę. - Rzeczywiście, część terenu na cmentarz podarowało parafii przed laty kilku jej mieszkańców. Uważam za oczywiste, że ich groby są zwolnione z opłat za użytkowanie miejsca na cmentarzu. Reszta osób powinna złożyć odpowiednią ofiarę. Nie może ktoś obcy podpinać się pod darczyńców zwalniając się z odpowiedzialności finansowej za cmentarz - tłumaczy proboszcz. - W naszej parafii wierni jeszcze kilka lat temu zobowiązani byli do złożenia ofiary za grób, która nie była określona czasowo. Około pięć lat temu, wzorem innych zarządców cmentarzy i zgodnie z przepisami prawa państwowego, wprowadziłem opłaty terminowe - na okres 20 lat. Wykupujący nowe miejsca na cmentarzu byli o tym informowani. Teraz podałem tę informację do wiadomości wszystkim parafianom poruszając temat funkcjonowania cmentarza w czasie niedawnego kazania. Po okresie 20 lat ofiarę trzeba będzie wznowić. Przecież miejsce na cmentarzu „nie wykupuje się” na wieczność. Cmentarz nie mógłby wtedy się finansować. Natomiast jeśli chodzi o wysokość ofiar to nic się nie zmieniło. Cennik taki obowiązywał już wcześniej. Jedynie szerszy grób ma określoną nieco większą minimalną ofiarę - dodaje ksiądz Caputa. Obecny cennik wraz z regulaminem cmentarza został uchwalony wspólnie przez proboszcza, radę ekonomiczną i radę parafialną w grudniu ubiegłego roku. Nasz rozmówca podkreśla, że cmentarz w Trzemeśni wymaga dużego remontu, jest zaniedbany. W czasie kolędy wielu parafian zwracało na to uwagę. Nie ma utwardzonych alejek, odwodnienia, porządnego ogrodzenia, oświetlenia czy bramy wejściowej. Poza tym, cmentarz trzeba powiększyć, by stworzyć miejsca na kolejne groby. W obecnym stanie starczy go na około 5 lat.

- Wszystkie inwestycje wymagają ogromnych nakładów finansowych. Nie mam na to parafialnych środków i dlatego właśnie z opłat za miejsca na cmentarzu chcę stworzyć fundusz cmentarny, by inwestycje mogły zostać zrealizowane. Stąd wysokość tych kwot. Natomiast składka 20 zł od rodziny (wcześniej od grobu), o którą corocznie proszę pozwala zapłacić za wywóz śmieci z cmentarza - mówi duchowny. Wysokość minimalnych ofiar oraz regulamin cmentarza od kilku dni znajdują się na stronie internetowej parafii.

Drożej niż na komunalnym?

Księdza Andrzeja Caputę zapytaliśmy jeszcze o to, dlaczego cena za grób na cmentarzu w Trzemeśni jest większa od tej, która pobierana jest na cmentarzach komunalnych. Powinna przecież być niższa. - Pobieramy jednorazową opłatę, w którą wliczonych jest wiele innych np. wyznaczenie miejsca na cmentarzu, zrobienie ławeczki i chodnika wokół grobu, opłata za wykonanie pomnika czy murowanego grobu. Natomiast na myślenickich cmentarzach komunalnych kwota wyjściowa jest owszem niższa, ale za wiele rzeczy trzeba dodatkowo zapłacić. Ponadto ceny na starym cmentarzy miejskim są o 200% większe. W sumie uzbiera się płatność podobna do tej, którą my pobieramy, a nawet w wielu wypadkach znacznie większa, np. przekazanie prawa dysponowania miejscem na cmentarzu komunalnym to 4800 zł, a u nas to nic nie kosztuje. Nie pobieramy również ofiar od pogrzebu i grobu dzieci - jest ona dobrowolna. Pamiętajmy, że opłata cmentarna nie służy wzbogaceniu się parafii, ale prawidłowemu funkcjonowaniu cmentarza. Musi on przecież spełniać pewne standardy określone przez przepisy państwowe dotyczące cmentarzy - odpowiada proboszcz.

Nasz rozmówca zaznacza, że nieprawdą jest to, by unikał on odpowiedzialności za wyznaczone ceny i nie chciał rozmawiać na ten temat z parafianami. - Każdy może do mnie przyjść. Jeśli zapłacenie takiej kwoty jest dla kogoś trudne, to wspólnie zastanowimy się nad najlepszym rozwiązaniem tej sytuacji. Mogę podzielić płatność na raty, obniżyć ją, a w uzasadnionych przypadkach nawet z niej zrezygnować. Jestem również zobowiązany do tego, by z przyjętych ofiar rozliczyć się przed radami parafialną i ekonomiczną.

Proboszcz parafii w Trzemeśni wytłumaczył nam też sprawę opłat pobieranych przez grabarza. - Nie wiem jakich kwot żąda grabarz. Jeśli suma ta jest zbyt wysoka, to oczywiście parafianie mogą mi to zgłosić. Wtedy wspólnie z radą parafialną podejmiemy ten temat. Trzeba jednak pamiętać o tym, że cena ta zależy od umiejscowienia grobu. Wykopanie go np. na szczycie cmentarza wymaga dużo więcej pracy niż na dole, a co za tym idzie usługa taka jest droższa.

Ksiądz Andrzej Caputa od roku należy do Rady Ekonomicznej Archidiecezji Krakowskiej i podkreśla, że dzięki temu widzi jak bardzo potrzebna jest w obecnych czasach przejrzystość finansowa kościoła. - Mam nadzieję, że wielu parafian rozumie potrzeby cmentarza, za co jestem im wdzięczny, bo takie głosy do mnie docierają. Trudne decyzje podejmuję narażając się na krytykę, ostatecznie jednak dla przyszłego dobra mieszkańców. Już teraz podjęliśmy prace nad inwentaryzacją miejsca pochówków, nad uporządkowaniem dołu cmentarza i poczyniliśmy pierwsze kroki w celu rozszerzenia cmentarza - mówi duchowny.

Czy proboszczowi i parafianom uda się dojść do porozumienia w sprawie cmentarnych płatności?

SPROSTOWANIE

W artykule napisaliśmy, że grabarz „Za wykopanie grobu żąda 800 zł (...) a wcześniej było to 600 zł. A jeśli chcemy zatrudnić zewnętrzną firmę do tego zadania, to za możliwość wejścia na teren cmentarza należy uiścić opłatę 150 zł” - co pragniemy sprostować, bowiem jak się okazuje cena zależna jest od zakresu prowadzonych robót, a kwota 150 zł nie jest pobierana przez grabarza.

Tym samym przepraszamy wszystkie osoby, które mogły poczuć się urażone lub wprowadzone w błąd. Jednocześnie pragniemy poinformować, że będziemy monitorować przebieg prac na cmentarzu, a ich postępy zaprezentujemy na naszych łamach na wiosnę, a następnie po ich zakończeniu.

Redakcja

 

Anna Ostafin Anna Ostafin Autor artykułu

dziennikarka z pasją, ciekawa świata i ludzi, doświadczenie zdobywała w rozgłośni radiowej, portalach internetowych i wydawnictwach prasowych, absolwentka filologii polskiej (specjalność medialna).