Jubileusz

U ortopedy

U ortopedy

U ortopedy - dwie damy w średnim wieku, zadbane i wygłaskane na błysk, siedzą w poczekalni przed dużym lustrem i dzielą się dramatami na swoją miarę.

- No i jak ci się udało odkleić?
- Co?
- No, rzęsy.
- Użyła tipsa.
- I co?
- Jedna rzęsa mi wyleciała.
- A mnie, wyobraź sobie, dwie.
- A niech to…

Potem opowiadają, ile kosztowało jedną i drugą zagęszczenie rzęs.

- Mnie dwa i pół…
- A nie trzy i pół tysiąca…

Ich dialog na trzy rzęsy - mniej więcej na tym poziomie abstrakcji…

Abstrakcji? Tak, abstrakcji, bo obok pań siedzą i przysłuchują się dialogowi autentycznie cierpiący staruszkowie, co z trudem tu przykuśtykali i prawdopodobnie nie pojmują nic z dialogu „bezrzęsnych” pań, które spadały do poczekalni jakby z księżyca.

Pewnie by też nie zrozumiały, o czym kiedyś napisał znakomity poeta Kazimierz Przerwa Tetmajer:

Są takie chwile, gdy się nie śmie badać swej własnej duszy, bo się człowiek lęknie, że ani jednej nie znajdzie w niej struny, co potrącona, jeszcze czysto dźwięknie…

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.