Uniwersytet Wszystko Moje

Pewnego dnia bogaci państwo Smirthowie, którzy - jako wcielenie egoizmu, wygody i snobizmu - nigdy nie pragnęli mieć dzieci, postanowili postarać się o dziedzica. Cel swój zrealizowali. By jednak nie kłopotać się zbytnio, znaleźli potomkowi mamkę i powierzyli jej wychowanie Felusia na kilka dobrych lat.

Gdy chłopiec dorósł, przyszła pora na przekazanie mu życiowych mądrości i rad np. jak pomnażać majątek i nie dać się wykiwać. Tylko… Feluś okazał się na nie wyjątkowo oporny. Rodzice postanowili więc skorzystać z pomocy specjalistów: zawieźli synka do szkoły z internatem. Szkoły o wiele mówiącej nazwie: Uniwersytet Wszystko Moje. Sprawdzone od dziesięcioleci metody, skostniałe grono pedagogiczne, wpojone starszym uczniom zasady egoizmu i bezwzględnej rywalizacji musiały przynieść owoce. I przyniosły. Iście spektakularne efekty! Choć - trzeba przyznać - zupełnie, ale to zupełnie niespodziewane.

Uniwersytet Wszystko Moje to książka zaskakująca i frapująca. Napisana odważnie i z pazurem. Równocześnie jednak trzyma się baśniowych prawideł i sięga po bajkowo-groteskowe przejaskrawienia graniczące z absurdem. Krótko mówiąc: zapada w pamięć.

Także dlatego, że pokazuje coś, w co wielu nie wierzy: jednostka może zmienić system. Niewinność w zetknięciu z zawiścią i egoizmem nie musi ulec skalaniu czy zepsuciu. Wręcz przeciwnie: bywa, że dobro niczym nieustępliwe krople drąży skałę zła, zmieniając jej kształt. Bo przecież w każdym (albo prawie każdym) mieszkają okruchy dobra, serdeczności i solidarności, czekające na uwolnienie. A więc nigdy nie lekceważcie spustoszeń, jakie może poczynić w złym świecie czyjeś szczerozłote serce.

 

Karolina Mucha

Biblioteka Inspiracji - portal o wyjątkowych książkach dla dzieci. bibliotekainspiracji.pl , facebook