Uwaga, uwaga pociąg osobowy do Myślenic odjedzie…

Uwaga, uwaga pociąg osobowy do Myślenic odjedzie…
Fot. Z arch.. Muzeum Kolejnictwa w Chabówce

Lata 70. i 80. XIX w całej Galicji upłynęły pod znakiem dużego kryzysu gospodarczego. Jego skutki były szczególnie widoczne w miastach leżących na uboczu, pozbawionych komunikacji i transportu. Niestety do takich miast w tamtym okresie zaliczały się również Myślenice. W tamtym czasie podstawową siłą napędową rozwoju miast była kolej, której Myślenice nie miały.

W 1873 roku doszło jednak do powstania koncepcji budowa linii Podgórze – Mszana Dolna, przechodzącej przez Myślenice. Według władz austriackich, inwestycja ta miała rozruszać uśpioną gospodarkę galicyjskich miast i przyczynić się do ich szybszego rozwoju. Mimo deklaracji sprawa zaczęła dojrzewać dopiero w roku 1889, jednak i tym razem mimo przychylności wszystkich zainteresowanych, powstania konsorcjum budowlanego i uzyskania niezbędnych pozwoleń, projekt ten nigdy nie doczekał się realizacji.

W latach 90. XIX w. temat kolei cały czas był dyskutowany. Głównie za sprawą Stanisława Szczepanowskiego, posła do parlamentu austriackiego i Sejmu Krajowego galicyjskiego. W wyniku jego zabiegów wszczęto działania, których efektem miała być rozbudowa kolei lokalnych, a wśród nich linia Kalwaria – Myślenice – Gdów – Bochnia – Uście Solne – Mielec. Niestety i tym razem los dla nas nie był łaskawy i koncepcja nie została zrealizowana.

Trzecią próbę podjęto 17 lipca 1893 roku , kiedy to sejm galicyjski uchwalił ustawę o popieraniu budowy kolei lokalnych. Była ona bardzo korzystna i zakładał dofinansowanie i budowę linii, jeżeli gminy lub inne zainteresowane osoby zapewnią jedną trzecią środków na budowę. W ten sposób wybudowano m.in. kolej Chabówka – Zakopane. 

Pomysł budowy kolei przebiegającej przez Myślenice miał swoich gorących orędowników. Jednym z nich był książę Kazimierz Lubomirski, poseł na Sejm Galicyjski i II Rzeczypospolitej, właściciel m.in. majątku w Myślenicach. Mimo znacznych różnic politycznych, jakie ich dzieliły, księcia aktywnie w tych zamierzeniach wspierał Andrzej Średniawski i w ten sposób do Sejmu Krajowego została wniesiona koncepcja na podstawie ustawy krajowej z 1893 roku o budowie kolei.

W latach 1898-1900 opracowano projekt oraz studium rentowności kolei wąskotorowej ze Swoszowic lub Podgórza do Lubnia lub Mszany Dolnej. Pierwotnie zakładano tor o długości 25,6 km, który biegł tylko do Myślenic, ze stacją końcową na Dolnej Wsi. Druga wersja zakładała poprowadzenie linii do Lubnia, z ewentualnym przedłużeniem do Mszany Dolnej, gdzie łączyłaby się z koleją transwersalną, czyli państwową linią kolejową, otwartą w 1884r. w Galicji w Austro-Węgrzech. Linia przebiegała równoleżnikowo z zachodu na wschód przez górskie obszary Karpat.

Zaraz po opracowaniu studium, na 6 posiedzeniu sejmu 2 kwietnia 1900 roku, Średniawski wniósł w sejmie wniosek o zatwierdzenie kolei wąskotorowej od Swoszowic lub Podgórza, przez Myślenice, do Lubnia lub Mszany Dolnej. Wnioskował również o udzielenie wsparcia w kwocie 1 mln koron. Wniosek Średniawskiego został poparty i przesłany do Komisji Kolejowej. Sejmowa komisja umieściła wniosek A. Średniawskiego na piątym miejscu pod względem priorytetu przyznając 500 tys. koron finansowania. Szczęście wydawało się być coraz bliżej, ale Wydział Krajowy, w oparciu o sprawozdanie Rady Kolejowej, usunął budowę tej linii ze swojego programu, a zabezpieczone środki przeznaczył na budowę linii Tarnopol – Zbaraż.

Na kolejnej sesji sejmu A. Średniawski w sposób bardzo emocjonalny odniósł się do podjętych postanowień, nie przyniosło to jednak większych rezultatów, a wręcz przeciwnie. Senator Średniawski nie ustawał jednak w swoich zabiegach. W sejmie nad przedstawioną koncepcją toczono długie debaty, które trwały aż do roku 1908. I tak, od 1906 r. brano pod rozwagę zastosowanie toru normalnego, przy tej koncepcji początkową stacją miały być Swoszowice, a końcową Lubień. W roku 1907 Sejm Galicyjski polecił Wydziałowi Krajowemu Kolejnictwa przeprowadzenie rozmów z rządem CK Austrii, aby ten uznał tę linię jako lokalną między Krakowem, a stacją kolei państwowych Mszaną Dolną przez Myślenice za gwarantowaną przez państwo, przy odpowiednim udziale kraju i czynników miejscowych.

Jeszcze w 1907 roku Ministerstwo Kolei zgodziło się na opracowanie studium linii kolei normalnotorowej z Wieliczki przez Dobczyce do Myślenic. W 1908 roku Lubomirski porozumiał się z Karolem Czeczem, właścicielem dóbr w Bieżanowie, który również był zainteresowany takim projektem i działał z dużym zaangażowaniem na rzecz jego realizacji, odtąd więc razem występowali w jej sprawach. Według tego projektu stacja w Myślenicach miała być położona pomiędzy gościńcem skarbowym, obecnie jest to ulica Kazimierza Wielkiego, a doliną Bysinki, czyli prawdopodobnie na gruntach Lubomirskiego. Długość odcinka do Myślenic miała wynosić 30 km, a do Mszany 54 km.

Mieszkańcy Myślenic wykazywali ogromne zainteresowanie projektem. W październiku 1908r. odbył się na rynku myślenickim wielki wiec, w którym udział wzięło ok. dwóch tysięcy osób, zwołany przez posła Andrzeja Średniawskiego. Na przewodniczącego wiecu wybrano burmistrza Mikołaja Klakurkę. Mikołaj Klakurka, zwolennik rozwoju miasta i nowych technologii, był przekonany o konieczności budowy linii kolejowej. W wyniku zebrania uchwalono rezolucję uznającą za konieczne zbudowanie kolei łączącej Kraków z Mszaną Dolną przez Wieliczkę, Dobczyce i Myślenice. Gdy sprawa wydawał się już podążać właściwymi torami doszło do protestu komendantury Twierdzy Kraków. Dowódcy fortów uważali, że budowa kolejnej linii kolejowej zwiększy dostępność do twierdzy i uczyni ją mniej skuteczną. Mimo interpelacji Andrzeja Średniawskiego, protest ten znów wpłynął na zahamowanie prac.

20 marca 1913 r. na posiedzeniu Koła Polskiego w Wiedniu Średniawski przeprowadził wniosek w sprawie budowy kolei lokalnych. Niestety ponowne protesty komendantury Twierdzy Kraków w świetle napiętej sytuacji międzynarodowej i wybuch I wojny światowej zniweczył zabiegi i starania dotyczące budowy linii kolejowej.

Po odzyskaniu państwowości projekt budowy kolei powrócił, zyskując nowych orędowników, jednym z nich był Tadeusz Prus-Wiśniowski. Uważał on, że brak linii kolejowej jest jednym z głównych czynników hamujących rozwój gospodarczy Myślenic po pierwszej wojnie światowej. 8 marca 1919 roku na posiedzeniu Sejmu został złożony wniosek o budowę kolei Wieliczka – Dobczyce – Myślenice – Mszana Dolna. Andrzej Średniawski oraz inni posłowie PSL powołując się na to, że w czasach austriackich zostały już wykonane wszystkie czynności, plany i kosztorysy domagali się niezwłocznego rozpoczęcia inwestycji. W 1919 roku plan budowy 58-kilometrowej linii Wieliczka – Myślenice – Mszana Dolna znalazł się w projekcie Ministerstwa Kolei Żelaznych kontynuacji budowy kolei lokalnych w byłej Galicji, a w 1923 r. trafił do „Programu rozwoju sieci kolejowej w Państwie Polskim”.

W roku 1925 Dyrekcja Państwowych Kolei po wnikliwej analizie podkreśliła znaczenie tego połączenia dla rozwoju turystyki i gospodarki w naszym regionie, niestety silniejsze lobby wymusiło budowę innych linii kolejowych, głównie w centralnej części kraju, reszty dokonał panujący kryzys gospodarczy. Projekt ponownie spoczął na półce w Ministerstwie Komunikacji.

Do koncepcji powrócono w latach 30. XX wieku, była ona jednak zdecydowanie zmieniona z uwagi na postęp elektryfikacyjny kolei. Zaplanowano budowę trasy dostosowanej do dużych prędkości, przebiegającą przez Swoszowice i Świątniki. W 1936 r. powołano „Komitet dla elektryfikacji kolei Ziemi Krakowskiej”, który w roku 1938 przeobraził się w „Towarzystwo Kolei Elektrycznych w Krakowie”. Jego zadaniem była budowa linii elektrycznej Kraków – Zakopane, przebiegającej między innymi przez myślenickie Zarabie w okolicach Zamczyska. Według kosztorysu szacunkowego z 1937 roku, koszt inwestycji miał wynosić 33 mln zł. 

Z początkiem roku 1938 złożony został wniosek w Ministerstwie Komunikacji w sprawie koncepcji budowy nowej linii, po tym Ministerstwo poleciło Biuru Studiów i Projektów PKP sporządzenie szczegółowego projektu technicznego linii kolei elektrycznej Kraków – Mszana Dolna, przez Myślenice. W ciągu 1939 roku miały zapaść wiążące i ostateczne decyzje dotyczące budowy i trasy nowej linii kolejowej. Niestety - jak w trakcie poprzednich starań - na drodze znów stanęła wojna.

Według niepotwierdzonych do końca informacji, do koncepcji budowy linii kolejowej próbowano powrócić jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku, jednak brak zdecydowanych orędowników tej sprawy ostatecznie położył kres koncepcji.

Jednak, jak wielokrotnie mieliśmy okazję tego doświadczyć, „historia kołem się toczy” i może to właśnie nam będzie dane wsiąść do pociągu na stacji Myślenice, o czym zresztą pisał Jarosław Haszek w swoim zbiorze opowiadań „ O Podhalu, Galicji i…Piłsudskim. Szkice nieznane”:„…Kiedy ruszyłem do Ameryki, trzęsącym się głosem opowiadał Lębik, przyszedłem do Myślenic. Ponieważ pociąg jeszcze nie odjeżdżał, poszedłem rozejrzeć się po rynku”.

Dziękuję pani Agnieszce Turskiej z Muzeum Niepodległości w Myślenicach za pomoc przy pracy nad artykułem.

Wszystkich zainteresowanych szczegółową analizą tematu odsyłamy również do artykułu " Pech , fatum czy zaniedbania ? Niedokończone losy myślenickiej kolei przed II wojna światową " autorstwa Elżbiety Góreckiej i Arlety Garbień, który wyznacza kierunki dociekań w tym temacie : https://sredniawski.blogspot.com/…/pech-fatum-czy-zaniedban…,

Marek Stoszek Marek Stoszek Autor artykułu

Prezes myślenickiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego. Badacz i propagator historii, kultury i tradycji naszego regionu. Od września 2019 redaktor naczelny Gazety Myślenickiej.