Walczyli dla Michałka

Walczyli dla Michałka

Walki bokserskie, biegi terenowe z przeszkodami i turniej strzelecki - to wybrane atrakcje, które czekały na uczestników imprezy charytatywnej zorganizowanej dla Michałka Matogi z Sieprawia. W minioną sobotę w myślenickiej hali sportowej przy ul. Zdrojowej mieszkańcy naszego regionu znów pokazali, że potrafią pomagać

Głównym elementem imprezy były walki na ringu, czyli Międzynarodowe Małopolskie Grand Prix w Boksie. W różnych kategoriach wiekowych, w boksie i karate zmagali się zawodnicy z Polski i zza granicy. Wielką gratką dla widowni była szczególnie walka tegorocznych zwycięzców Mistrzostw Europy Karate Kyokushin, czyli Marcina Sturgulewskiego z akademii „Byakko” oraz wielokrotnego mistrza Polski i Europy Macieja Tercjaka.

- Znani i cenieni sportowcy chętnie włączyli się w naszą akcję. Nie tylko wzięli udział w walkach, ale też przekazali na licytację ważne dla siebie rzeczy np. bokserskie rękawice - podkreśla Tomasz Burkat, komendant straży miejskiej w Myślenicach i dodaje, że to pierwsze bokserskie zawody w naszym mieście zorganizowane na tak dużą skalę. Dla pana Tomasza impreza ta była ważna jeszcze z innego powodu - mały Michałek jest prywatnie siostrzeńcem komendanta i jak podkreśla, dla jego zdrowia i życia zrobi wszystko.

Bieg i strzelanie

Oprócz walk na ringu, dużym zainteresowaniem zgromadzonych cieszył się bieg terenowy z torem przeszkód. Wzięły w nim udział dzieci od 4. roku życia, tym młodszym podczas rywalizacji pomagali rodzice. Każda pociecha po skończonym biegu otrzymywała pamiątkowy medal. Rodzinna aktywność sprawiła mnóstwo radości zarówno najmłodszym, jak i ich opiekunom. W biegu wzięły udział m.in. córeczki pani Magdaleny z Myślenic. - To świetna akcja. Można pomóc choremu chłopczykowi ciekawie spędzając czas. Moje dzieci lubią aktywność fizyczną, brały udział już m.in. w Runmageddonie, dlatego bieg z przeszkodami był dla nich nie lada atrakcją - mówiła.

Natomiast starsi uczestnicy imprezy mogli spróbować swoich sił w strzelectwie. Zorganizowano specjalny turniej. Było też coś dla miłośników tańca towarzyskiego - kurs oraz pokaz zumby. Zadbano również o wieczorne atrakcje - antyterrorystyczny pokaz na stadionie KS Dalin.

Wsparcie gospodyń

W pomoc Michałkowi zaangażowały się panie z kół gospodyń wiejskich z Krzyszkowic i Zasani, które sprzedawały swoje wyroby. - Zachęcamy do spróbowania nutelli ze śliwek, placków z galaretką, nalewek malinowych czy cytrynowych oraz gołąbków w sosie pieczarkowym - zapraszała do degustacji Grażyna Pitala z Koła Gospodyń Wiejskich „Dworzanki” Krzyszkowice. Nasza rozmówczyni podkreślała, że gospodynie z Krzyszkowic chętnie angażują się w różne akcje charytatywne. - Brałyśmy już udział w podobnych imprezach - mówiła pani Grażyna.

Natomiast gospodynie z Zasani przygotowały domowej roboty soki i wino, częstowały też miodem z wiejskiej pasieki i jabłkami z miejscowego sadu. - Już wcześniej znałyśmy mamę Michałka. Nie należała ona do naszego koła, ale była członkinią innego koła w naszej parafii, zawsze chętnie pomagała potrzebującym. Teraz my chcemy pomóc jej synkowi. Nie pierwszy raz wspieramy małych bohaterów w walce o zdrowie - podkreślała Ewelina Bielska z KGW „Nasza Zasań”.

Swoje stoisko z myślą o Michałku stworzyło też stowarzyszenie „My Łęczanie”. - Oferujemy swojski chleb, smalec z cebulką, fasolkę po bretońsku, bigos, grochówkę i pyszne ciasto. Często wspieramy akcje charytatywne. Zdajemy sobie sprawę, że koszty leczenia są ogromne - mówiła nam Dorota Wieczorek, sołtys Łęk. Po który z łęckich smakołyków najczęściej sięgali uczestnicy imprezy? - Zdecydowanie po smalec z chlebem. To taki zapomniany przysmak - twierdzi pani sołtys.

Podczas imprezy do puszek pieniądze zbierali wolontariusze. Dodatkowo prowadzone były licytacje sportowych gadżetów. Jedną z wolontariuszek była 37-letnia Beata Górka z Myślenic. - Sama zgłosiłam się do pomocy przy zbiórce. Podobnie jak Michałek, w dzieciństwie cierpiałam na wadę serca. Udało mi się pokonać chorobę. Teraz chcę wspierać w tej walce innych – mówi.

Nauka pomagania

Na rzecz Michałka kwestowała też 34-letnia Joanna z grupy „Myślenickie Mamy” wraz z 10-letnim synem Patrykiem i 18-letnią córką Wiktorią. - Michał to synek naszych znajomych. Braliśmy już udział w innej imprezie dla niego, w maratonie fitnessu w Sułkowicach kilka tygodni temu. Michałek jest radosnym chłopczykiem, chcę mu pomóc i takiego wsparcia nauczyć moje dzieci. Wcześniej zaangażowaliśmy się też w akcję charytatywną na rzecz Stasia Wincenciaka, z powodzeniem - mówiła pani Joanna.

Na imprezie pojawiła się też przyjaciółka mamy Michałka, Ewa Wincenciak-Walas pochodząca z Osieczan, a od kilku lat mieszkająca w Myślenicach. - Cieszę się, że tu jestem. Mam nadzieję, że puszki szybko się zapełnią i dzięki tym funduszom Michałek będzie mógł dalej leczyć się w Niemczech. Nasza rozmówczyni do udziału w akcji zachęcała innych. - Odzew był spory. Jeśli ktoś nie mógł przybyć na miejsce, to prosił o numer konta do wpłaty datku, czy o inne możliwości pomocy jak licytacje.

Dochód z całości wydarzenia przeznaczony został na leczenie dziewięciomiesięcznego Michałka Matogi. Ma on wadę serca HLHS - brak lewej komory. Choruje od urodzenia. Czeka go już trzeci poważny zabieg w Niemczech.

Sprawdzają saturację

- Już wcześniej, będąc w ciąży wiedziałam o tym, że moje dziecko będzie miało wadę serca - mówi Aleksandra Matoga, mama Michałka. Jak objawia się choroba? - Sine usta i paznokcie, osłabienie, problemy z oddychaniem - wymienia pani Aleksandra. Rodzice chłopczyka za pomocą specjalnego przyrządu mierzą mu saturację, czyli stopień wysycenia tętniczej krwi tlenem. - Jeśli wychodzi poniżej 70 to od razu dzwonię po pogotowie, taki wynik zagraża już jego życiu - mówi mama Michałka.

Aleksandra przyznaje, że choroba synka wywróciła życie jej rodziny do góry nogami. - Świat się nam zawalił, ale staramy się nie poddawać. Najważniejsze, że mały żyje. Pierwszą operację, zaledwie siedem dni po urodzeniu Michałek przeszedł w krakowskim szpitalu. Trójki dzieci z tą samą wadą serca, które leżały z nim na sali nie ma już z nami.

Na drugą operację Michałek pojechał do Niemiec. - Za granicą wszystko odbywa się sprawniej niż w Polsce, dlatego tam chcemy kontynuować dalsze leczenie. Michałek ma tam swojego lekarza, który dokładanie zna historię jego choroby - mówi pani Aleksandra. Jakim dzieckiem jest chłopczyk? - Mimo choroby nasz synek jest bardzo pogodnym dzieckiem, dobrze śpi, ma apetyt do jedzenia.

W opiece nad najmłodszym członkiem rodziny dzielnie pomaga mamie i tacie ich druga pociecha - 4,5 letnia córka Nikola. Rodziców „okruszka” bardzo wzruszyło to, że tak wiele osób zaangażowało się w pomoc ich synkowi, w organizację tej oraz innych imprez charytatywnych na rzecz Michałka. - W dowód wdzięczności, aby wszystkim podziękować i nikogo nie pominąć, w parafiach Osieczany, Siepraw i Myślenice odprawiane będą msze święte, również za samego Michałka oraz za te dzieci, które przegrały walkę z wadą serca HLHS - podsumowuje pani Aleksandra.

Wydarzenie „Walczymy dla okruszka z połową serduszka” zorganizował Piotr Snopkowski, wiceprezes Zarządu Małopolskiego Związku Bokserskiego we współpracy z Urzędem Miasta i Gminy Myślenice oraz Akademią Karate „Byakko”. W akcję włączyły się też różne instytucje oraz indywidualni wolontariusze.

Anna Ostafin Anna Ostafin Autor artykułu

dziennikarka z pasją, ciekawa świata i ludzi, doświadczenie zdobywała w rozgłośni radiowej, portalach internetowych i wydawnictwach prasowych, absolwentka filologii polskiej (specjalność medialna).