Wojenne skrzydła nad południową Polską. Fakty – artefakty

Wojenne skrzydła nad południową Polską. Fakty – artefakty
Wydobycie silnika Messerschmitta  Bf 109 w Zabierzowie Bocheńskim

Wystawę pod tym tytułem zwiedzać można W Muzeum Spraw Wojskowych w forcie 51 1/2 w Swoszowicach. Składają się na nią eksponaty wyszukiwane, odkopywane i opisywane przez grupę pasjonatów: Tomasza Jastrzębskiego, Mateusza Jastrzębskiego, Marcina Borutę, Marcina Bednarka i Łukasza Stożka.

Z podziwu i miłości do lotnictwa

Sami o sobie mówią: – Jesteśmy grupą zaprzyjaźnionych osób. Chociaż różnimy się wykształceniem, zawodami i liczbami w peselu, połączyła nas wielka miłość i podziw dla lotnictwa, a przede wszystkim ludzi z nim związanych. I mimo to, że lubimy patrzeć na cudowne i szybkie maszyny przemykające po naszym niebie, to największą atencją darzymy czasy, kiedy za maszynę odpowiadał człowiek, nie komputer, a latania nie można było zaprogramować w ciągu jedynek i zer. Czasy, kiedy człowiek we własnej ręce czuł maszynę i każdy jej manewr. Najwyższym szacunkiem dążymy pilotów czasu wojennego, gdy każdy lot mógł skończyć się mogiłą na obcej ziemi, a słowa wolność, pomoc, wyzwolenie nie miały jedynie propagandowego charakteru.

Kapsuły czasu

Pasjonaci od lat – zarówno we wspólnym gronie, jak i indywidualnie – gromadzą, katalogują i opisują ślady po samolotach i ich załogach, dbając o historyczną prawdę. Starają się odnajdywać miejsca upadków maszyn i wyjaśniać ich losy. – Wielokrotnie nam się to udało. Zwykła aluminiowa blaszka z poszycia samolotu, znaleziona w miejscu katastrofy, stanowi za każdym razem rodzaj kapsuły czasu. To nie kawałek złomu, ale fragment pewnego rodzaju historycznego nośnika pamięci, który w swej strukturze zapisał zarówno czyjś los, jak i zatrzymał echo dramatycznej chwili. Zapisał los ludzi którzy powierzyli tej maszynie swoje życie. Przez taki szczątek metalu wybrzmiewa również historia ludzi, którzy maszynę tą zaprojektowali, wybudowali, dbali o nią. Z drugiej strony, opowiada o tych którzy maszynie tej zawdzięczali nadzieję wolności bądź przezywali dramat zniszczenia. Właśnie tak patrzymy na te nieme, poskręcane szczątki. Przemawiają one do nas tragedią młodych lotniczych istnień, dramatem ich zrozpaczonych rodzin. Ale nie tylko, są one świadkiem maleńkich, ale jakże ważnych epizodów składających się na obraz strasznej wojny. Wśród nich znajdują się elementy maszyn opowiadające historie zgoła optymistyczne, tchnące w owym tragicznym okresie, braterstwo, solidarność ludzką wolę przetrwania i… radość. Taka jest wojna, nie znaczona jednym kolorem, ale barwna i nieprzewidywalna. I takie jest lotnictwo, gdzie. piękna idea swobody i wolności człowieka zderza się z dramatem i śmiercią. Szanujemy i pamiętajmy o tych ludziach i ich maszynach. Oni wtedy tworzyli naszą teraźniejszość.

Przez ich ręce przeszły zarówno elementy, jak i historia ponad pięćdziesięciu samolotów oraz ich załóg, które spoczęły na naszej ziemi. Część z nich to były maszyny i ludzie, których los opisywany był w kategorii „zaginiony”. – Ich odnalezienie miało, oprócz poczucia pewnego rodzaju tryumfu i radości, również bardzo ludzki wymiar. Dało szansę na przywrócenie pamięci oraz umożliwiło rodzinom swoistego domknięcie historii zaginionego krewnego, a także symboliczne pożegnanie się z nim – mówią. Jak zastrzegają, wszystkie podejmowane przez nich działania są wykonywane z poszanowaniem prawa i po uzyskaniu odpowiednich zgód i zezwoleń.

Wystawa

Wiele lat opisywanych dziaůań zaowocowaůo wystawŕ „Wojenne skrzydůa nad poůudniowŕ Polskŕ Fakty-artefakty” w Muzeum Spraw Wojskowych w forcie 51 ˝ w Swoszowicach. –Wystawa ta nie wyczerpuje oczywiúcie w ýadnym wypadku tematu i nie stanowi kompendium wiedzy o lotnictwie wojennym 1939-1945, operującym nad terytorium Małopolski i sąsiednich regionów. Jest to jedynie ekspozycja opisująca i ilustrująca tylko część wydarzeń lotniczych dotyczących tego regionu – wyjaśniają jej twórcy.

Oprac. red.

fotografie z archiwum Tomasza Jastrzębskiego