Wszyscy wpatrzeni w gwiazdy

Wszyscy wpatrzeni w gwiazdy
Po 11 latach Artur Gadowski ponownie wystąpił przed myślenicką publicznością Fot. Bartek Ziółkowski

W gwiazdy na myślenickim Zarabiu wpatrzone były tłumy, a było co obserwować bo organizatorzy po raz pierwszy w historii festiwalu postawili na muzykę z kręgów Disco Polo nie zapominając też o fanach POP-u, Rock’a i Folku

Tegoroczny Myślenicki Festiwal Lata zapowiadany był jako szczególnie muzyczny. Na dwóch scenach wystąpił Robert Kasprzycki, Małgorzata Hodurek, Future Folk, Sylwia Grzeszczak, Sławomir, a na zakończenie mocnym uderzeniem w pamięci widzów zapisał się koncert legendy polskiego rocka - Zespołu IRA.

Myślenicki Festiwal Lata tradycyjnie rozpoczęły Kulturalne Dni Myślenic i spotkanie ze sztuką w ramach wernisażu „10 Zmysł” myśleniczanki Anny Bieli. Muzycznie święto miasta zainaugurował Robert Kasprzycki występując w Parku Jordana. Podczas koncertu dusza rockmana walczyła w nim z duszą poety, a tym razem zaprezentował więcej mocniejszego grania. „Szesnaście utworów i ani chwili nudy” w relacji z tego wydarzenia pisze Rafał Podmokły.

W piątkowy wieczór na plaży trawiastej w letnim kinie plenerowym młodsi widzowie mogli zobaczyć obsypaną nagrodami animację „Odlot”. Następnie dla starszych kinomaniaków wyświetlone zostały filmy, które zdobyły najwięcej głosów w ankiecie internetowej: „Chłopaki nie płaczą” i „Planeta singli”.

Jak się bawią górale to z przytupem!

Sobota upłynęła pod znakiem tańca i śpiewu. Odpowiednią dawkę tańca zapewnili artyści ze studia Andrzeja Starowicza JDC Agency oraz cherleaderki z Akademii Tańca i Fitness - Lady Fitness. Nie zabrakło również porywających wokali z terenu gminy, a w ramach „Kopalni talentów” na głównej scenie zaśpiewała Aleksandra Parszywka, Rafał Bajer, Karolina Nowak i Izabela Gracz wraz z założycielką grupy Edytą Olesik wykonującą utwór Tiny Turner pt. „Simply the best”.

Przed koncertem zapowiadali, że zrobią wszystko, aby rozruszać publiczność. „Jak się bawią górale? Z przytupem i na grubo!” Mówili za sceną członkowie formacji Future Folk. Dowodem na była ich dynamiczna wersja „Bo jo cie kochom” grupy De Press. Future Folk z niewyobrażalną energią zaprezentowali góralską muzykę w zupełnie nowym wydaniu. Zagrali swoje największe hity w tym najświeższą produkcję pt. „Krakowiacy i górale”.

Nastroje miał uspokoić wieczorny występ Sylwii Grzeszczak słynącej z niezwykłego, wręcz hipnotyzującego głosu. Znakomita wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka wraz z zespołem dała koncert, który można uznać mianem prawdziwego widowiska. Żywiołowość tego występu zaskoczyła wielu, zwłaszcza znających jej utwory wyłącznie z radia. Koncertowe wersje takich utworów jak „Pożyczony”, „Tamta dziewczyna”, „Kiedy tylko spojrzę”, „Co z nami będzie”, „Małe rzeczy” i „Księżniczka” to zupełnie nowa jakość, a niepowtarzalnego klimatu dodawało im rozśpiewane Zarabie, które wypełnione mieszkańcami całego regionu wspólnie nuciło całe piosenki!

W niedzielę natomiast mogliśmy posłuchać Małgorzaty Hodurek z Poręby - uczestniczki znanych telewizyjnych talentshow, która swoimi postępami i ambicją stara się dorównać największym polskim artystkom. Rozrywkę dla najmłodszych zapewnili animatorzy z Centrum Aktywnego Rozwoju Frajda oraz aktorzy teatru Kultureska. Wszystkich smakoszy regionalnymi specjałami częstowali przedstawiciele partnerskiego miasta Csopak z Węgier, którzy na miejscu przyrządzali m.in. langosze, czyli jedną ze specjalności węgierskiej kuchni.

Cześć kochani, tu Sławomir!

Jego klipy w internecie notują milionowe wyniki wyświetleń, a największy hit „Miłość w Zakopanem” (prawie 170 mln wyświetleń) przegonił popularnością takie gwiazdy disco polo jak zespół Weekend z piosenką „Ona tańczy dla mnie” i Zenona Martyniuka uznawanego za króla gatunku.

Jedni mówią o nim mistrz show biznesu, inni nazywają go uosobieniem kiczu, a jeszcze inni medialną kreacją. Sławomir, bo o nim tu mowa był jedną z najbardziej oczekiwanych gwiazd tegorocznego Festiwalu Lata. Przede wszystkim dlatego, że organizatorzy po raz pierwszy w historii tej imprezy otworzyli się na muzykę taneczną, a po drugie to muzyk, który wśród myśleniczan uzyskał największą liczbę głosów podczas ankiety dotyczącej doboru artystów.

W ubiegłym roku podobny plebiscyt wygrał król disco polo Zenon Martyniuk, ale napięty harmonogram nie pozwolił mu na występ w Myślenicach. Za to w tym roku na scenę wyszedł zapowiadany przez Dorotę Ruśkowską i Michała Cichonia reprezentant Rock-Polo ze swoim firmowym powiedzonkiem „Cześć kochani, tu Sławomir!”.

Przed wypełnioną po brzegi plażą trawiastą na Zarabiu zagrał swoje największe hity takie jak „Miłość w Zakopanem”, „Megiera”, „Ni mom hektara” i „Aneta”. Okazało się jednak, że materiał jakim dysponuje artysta nie wystarcza na godzinny występ, dlatego wspomniane utwory przeplatane były coverami piosenek m.in. Krzysztofa Krawczyka („Jak minął dzień”) i Natalii Kukulskiej („Puszek Okruszek”). Czy to przeszkodziło publiczności w dobrej zabawie? Absolutnie! A obecność Sławomira to dowód na to, że tego typu muzyka działa na mieszkańców naszego regionu jak magnes.

Czy muzyka taneczna zagości w Myśleniach na stałe? Dzisiaj organizatorzy mówią tylko, że impreza organizowana jest dla ludzi i z myślą o nich. Dobór artystów sprawił, że na Zarabie ciągnęły tłumy z całego województwa, samochody parkowano wzdłuż starej Zakopianki w kierunku Stróży, a każdy z zespołów przyciągał odmiennego widza. Zaledwie dwie godziny po występie Sławomira, plaża pod sceną niemal opustoszała, aby ponownie zapełnić się przed finałowym koncertem.

Największa flagowa impreza organizowana przez miasto zakończyła się naprawdę mocnym, rockowym uderzeniem legendarnego zespołu IRA. Wrócili do Myślenic po 11 latach przerwy, a oglądając archiwalne zdjęcia z tego wydarzenia aż trudno rozpoznać lidera tej grupy. Wszelkie wątpliwości już kilka sekund po wejściu na scenę rozwiał sam Artur Gadowski brzmieniem swojego głosu śpiewając „Gdybym miał urodzić się na nowo/gdyby drugą szansę los mi dał/będę taki sam, zawsze taki sam”. Tak samo żywiołowa była też reakcja publiczności na solidnie zagrany, profesjonalny, doświadczony rock. To było naprawdę mocne uderzenie, które zakończyło tegoroczny Festiwal Lata. Występ IRY w Myślenicach zamykał nie tylko festiwal, ale też koncertowy miesiąc zespołu. „To był epicki czas! Dzięki” - takimi słowami muzycy schodzili ze sceny żegnając się z fanami.

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Reporter, redaktor, fotograf. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Od 2014 roku pełni funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)