Z Antonim Szydłowskim o pasji śpiewania rozmawia Maria Gaczyńska

Z Antonim Szydłowskim
o pasji śpiewania rozmawia Maria Gaczyńska
Fot. M. Gaczyńska

Antonii Szydłowski - czternastolatek, urodzony w Londynie, obecnie mieszka w Myślenicach, uczęszcza do II Liceum Ogólnokształcącego im. Tytusa Chałubińskiego. Kilka tygodni temu zachwycił jurorów programu The Voice Kids swoim występem z utworem Adele – „Hello”. Dziś opisuje swoją historię ze śpiewem i telewizyjnym talent show.

Jaka jest twoja historia związana ze śpiewaniem?

Tak naprawdę prawie żadna. Gdyby nie było The Voice Kids, to moja historia - to jest kilka miesięcy nauki wokalu i jeden konkurs muzyczny. Nie miałem wcześniej żadnego doświadczenia związanego ze śpiewaniem na scenie. Ze sceną obyłem się jedynie przez kółko teatralne w MOKiS. Sama chęć śpiewania objawiła się w VII klasie, kiedy moja mama pomyślała, żeby mnie zapisać na zajęcia z wokalu, ale nie wiedzieliśmy jakiego rodzaju byłby to wokal, więc padło na klasyczny. Klasyczny (operowy) bardzo się różni od rozrywkowego i po około roku przeszedłem na zajęcia z wokalu rozrywkowego. To nie było po prostu to, co ja chciałem i tak do teraz, już jedenaście miesięcy, szkolę się u pani Edyty Olesik. Nikt u mnie w rodzinie nie śpiewa, zatem nie mieliśmy doświadczenia w tej dziedzinie, ale ja chciałem zacząć.

Wspomniałeś o kółku teatralnym, które pomogło ci się oswoić ze sceną, skąd ten teatr?

Moja przygoda z teatrem rozpoczęła się od warsztatów w MOKiS-ie, na których kiedyś byłem i bardzo mi się spodobały. Następnie zapisałem się na zajęcia, które - jak się później okazało - prowadziła bardzo dobra znajoma mojej mamy. To też spowodowało, że bardzo szybko się oswoiłem ze sceną, ogólnie lubię to robić i chcę to kontynuować razem ze śpiewaniem. Teatr był moją pierwszą pasją, która się objawiła cztery lata temu po wstąpieniu do kółka teatralnego, a później narodziła się chęć śpiewania.

Dlaczego postanowiłeś wziąć udział w The Voice Kids?

Jak byłem młodszy, to oglądałam wszystkie show typu: X-factor czy brytyjskie Got Talent i stąd narodziła się we mnie chęć uczestnictwa w takim programie. Voice Kids wydawał mi się najbardziej realnym programem, dlatego zacząłem szukać informacji o castingach i tak udało mi się przedostać z precastingu, który odbył się w połowie czerwca, i dalej aż do przesłuchań w ciemno. Na precastingu było kilka tysięcy dzieci, więc to, że udało mi się zakwalifikować do nagrań, zupełnie zmieniło moje mentalne nastawienie. Uświadomiło mi, gdzie jest moje miejsce. Poczułem ogromną motywacje do dalszej pracy i zagłębiania się w muzyczne sfery.

Dlaczego wybrałeś akurat piosenkę Adele – „Hello”?

Z tym utworem wiąże się pewna historia. Zanim rozpocząłem lekcje śpiewu u pani Olesik, musiałem przygotować wybrany przez siebie utwór, żeby pani Edyta mogła stwierdzić czy nadaję się do kształcenia wokalnego. Jak pamiętam, to dosłownie dziesięć minut przed samą lekcją, zupełnie losowo wybrałem sobie tę piosenkę i później już na lekcjach ją dopracowywałem. To była też jedyna piosenka, którą byłem w stanie w tak krótkim czasie przygotować do Voice’a. Oprócz przygotowań tego utworu u pani Olesik, na miejscu w Warszawie byli też trenerzy wokalni, którzy nas szkolili zaraz przed nagraniami. Zacząłem śpiewać dopiero na początku marca, później byłem z „Hello” na jednym konkursie, ale nie byłem z siebie zadowolony. Tak jak nie jestem zadowolony z występu z przesłuchań w ciemno w Voicie. Wszystko przez moje ambicje, które mi się bardzo pogłębiły. Przede wszystkim po tych kilku miesiącach od nagrań, widzę różnice w moim głosie. Voice, odcinek przesłuchań w ciemno z moim udziałem był nagrywany w sierpniu, a teraz, głos mi się niesamowicie zmienił.

Jak było na nagraniu do przesłuchań w ciemno? Jak się czułeś?

Odcinek, który był wyemitowany 19 stycznia z moim udziałem - jak już wspomniałem - był nagrywany w sierpniu w Warszawie. Był to bardzo intensywny dzień. Pojechałem tam z moimi rodzicami, bratem i najlepszym przyjacielem. Na miejscu byliśmy już wcześnie rano. Cały czas coś się działo, jak nie wywiady to greenboxy. Generalnie panuje tam świetna atmosfera, przede wszystkim przyjacielska. Ludzie, którzy tam pracują nad programem już od samego początku traktują nas na równi, żebyśmy się mniej stresowali. Nie jestem w stanie opisać emocji, jakie mi towarzyszyły, kiedy byłem tam na scenie, dla mnie to był jakiś totalnie inny świat. Spłynął na mnie ogrom pozytywnych emocji, które chciałbym przeżywać na co dzień.

W trakcie programu powiedziałeś, że wiedziałeś kogo wybierzesz na trenera, dlaczego akurat Tomson i Baron?

Od momentu pierwszej edycji Voice’a w Polsce wiedziałem, że gdybym to ja brał udział w takim programie, to wybrałbym Tomsona i Barona. Uważałem, że są cool i odpowiadała mi ich muzyka. To w głównej mierze zdecydowało o moim wyborze.

Tuż po występie w poniedziałek byłeś w szkole, jak zareagowali twoi rówieśnicy?

Odcinek z moim udziałem wyemitowano tydzień przed naszymi feriami, także zdążyłem poznać reakcje moich znajomych ze szkoły. Generalnie ludzie to bardzo mile odebrali, chociaż ja nie jestem w ogóle zadowolony z tego występu. Był to mój drugi występ po czterech miesiącach nauki wokalu, tym sobie to tłumaczę. Od zawsze byłem wobec siebie bardzo surowy, jeszcze z żadnego występu do tej pory nie byłem zadowolony w 100%. Z jednej strony mnie to motywuje do dalszej pracy nad sobą, z drugiej uważam, że chyba powinienem przystopować. Mam takie dwa stanowiska, ale bardziej stawiam na moją ambicje.

Kto jest dla ciebie największym wsparciem?

Przede wszystkim rodzice i brat, którego wrażliwość na występie w programie mnie poruszyła. Nie byłem świadomy, że na tym nagraniu były takie wielkie emocje. Obejrzałem odcinek i zrobiło mi się tak miło. Rodzice, brat, ale również dalsza rodzina oraz wszyscy moi przyjaciele darzą mnie ogromnym wsparciem.

Jakie masz plany na przyszłość?

Kocham teatr i lubię występować na scenie, ale jeśli chodzi o przyszłość to bardziej myślałem o szkole filmowej i aktorstwie. Bardzo lubię zajęcia teatralne, ale zawsze mnie ciągnęło przed kamerę, więc moja przygoda z Voice Kids bardzo dobrze się nałożyła na moje przyszłe plany i marzenia.

Maria Gaczyńska Maria Gaczyńska Autor artykułu

Dziennikarka, założycielka portalu internetowego pn. wmyślenicach.pl,, interesuje się głównie sprawami społeczno-politycznymi miasta i regionu