Z Polish Art Philharmonic od baroku po neoromantyzm

Z Polish Art Philharmonic od baroku po neoromantyzm
Orkiestra kameralna Polish Art. Philharmonic (dawniej Myślenicka Orkiestra Kameralna „Concertino”) na koncercie w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej 2 czerwca 2019 r. Fot. Fot. R. Podmokły

Orkiestra, jak to już ma w swoim zwyczaju, na koncercie w myślenickim sanktuarium prezentowała perły muzyki klasycznej nieco rzadziej wykonywane, a przecież wcale nie mniej warte docenienia, niż największe kamienie milowe tego, co określamy jako muzyką poważną.

W niedzielę 2 czerwca w licznie wypełnionej świątyni, która tego wieczoru stała się również świątynią muzyki, zaczęła od „La Folia” Angelo Corellego – jednoczęściowej sonaty  poddawanej licznym wariacjom – przy czym każda następna ma zwiększony stopień trudności technicznych. Jest to jedna z barokowych form wariacyjnych.

Pochodząca pierwotnie od portugalskiego tańca, znana od końca XV wieku, bardzo często występowała jako wstawka w dramatach od XV do XVIII wieku. Folia znana była na całym Półwyspie Iberyjskim, czyli również w Hiszpanii, gdzie od początku XVII wieku była grana jako arpeggio w muzyce gitarowej.

W tym utworze maestro Michał Maciaszczyk wystąpił jako solista, a jeszcze wcześniej – jako muzyczny prelegent, przybliżający melomanom strukturę tego koncertu oraz motyw przewodni, który kierował doborem utworów na ten szczególny wieczór. Pierwsze dwa utwory pośrednio bądź bezpośrednio nawiązywały do baroku. Oprócz „La Folii” filharmonicy wykonali suitę w dawnym stylu „Z czasów Holberga” op. 40. Edwarda Griega. Skomponowana została wprawdzie w 1844 roku na cześć słynnego komediopisarza Ludviga Holberga, ale Grieg postanowił utrzymać ją w stylu muzycznym epoki, w której żył Holberg. Nawiązując do twórczości Händla i Bacha, napisał utwór w formie stylizowanej suity barokowej z elementami rokoka. Swoją kompozycję Grieg nazywał „perukową”, aczkolwiek dzieło wykorzystywało jedynie dawne formy muzyczne, nawiązując wyraźnie do współczesnego nurtu neoromantyzmu w muzyce. Suita, początkowo napisana na fortepian, później zinstrumentowana na smyczki przez samego kompozytora i tę właśnie wersję dane było usłyszeć myślenickiemu audytorium.

Na deser tej muzycznej uczty popłynęły dźwięki Serenady op. 2. Mieczysława Karłowicza – utworu cieszącego się wielką popularnością wśród orkiestr smyczkowych, a skomponowanego przez Karłowicza gdy miał zaledwie 21 lat. Czteroczęściowy utwór nawiązywał wprawdzie do Mozarta, Czajkowskiego czy Dworzaka, ale jest dziełem całkowicie oryginalnym, przesiąkniętym niezwykłą karłowiczowską liryką. „Serenada”, podobnie jak m.in. sześć poematów symfonicznych, zapewniły Karłowiczowi miejsce wśród najwybitniejszych polskich symfoników, a w nurcie neoromantycznym z początków XX wieku polski kompozytor uważany był za jednego z najważniejszych na świecie, mimo że zarzucano mu czasem zbyt wielką fascynację Wagnerem i Richardem Straussem.

Skala muzycznych doznań tego wieczoru była zatem tak szeroka, że każdemu melomanowi zapadnie w pamięć jak fascynująca powieść albo wciągający film.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).