Zaczęło się od gry komputerowej „Gothic”

Zaczęło się od gry komputerowej „Gothic”
Fot. Archiwum prywatne rozmówcy

Widok chłopaka ubranego w klasyczny szkocki strój narodowy i grającego na dudach wzbudziłby zainteresowanie w każdym wielkim mieście w Polsce. Nic dziwnego zatem, że podobne wrażenia towarzyszyły pojawieniu się Andrzeja Horabika na Rynku w Myślenicach, czy też na Zarabiu

O tym jak zakiełkowała w nim ta niezwykła pasja oraz do jakiego punktu go doprowadziła rozmawiamy z Andrzejem Horabikiem

Ktoś kto gra na tak niezwykłym instrumencie, to musi mieć bardzo szerokie zainteresowania muzyczne. Posiadasz jakieś gruntowne muzyczne wykształcenie?

Właściwie nie posiadam, czy raczej nie posiadałem bo jestem samoukiem, a do żadnej szkoły muzycznej nie uczęszczałem. Co więcej, do 17 roku życia muzyka kompletnie mnie nie interesowała. Do tego stopnia, że nawet nie fascynowałem się żadnymi zespołami, czy gatunkami i nie kolekcjonowałem płyt.

Czy ktoś w twojej rodzinie zajmował się muzyką ?

Mój tata grał na akordeonie i brat również grał na tym instrumencie, a poza tym mieliśmy w domu gitarę i trąbkę i one nie leżały odłogiem.

A jak u ciebie zaczęła się muzyczna fascynacja?

Dosyć oryginalnie, bo od gry komputerowej „Gothic” w której przewijał się motyw muzyczny nie dający mi spokoju. Potem dowiedziałem się, że to gra zespół „In Extremo”, a dźwięki,. które słyszę wydobywają się z dud bardzo często błędnie nazywane kobzą, co nawiasem mówiąc doprowadza mnie do szału, bo kobza to instrument strunowy.

Czyli zacząłeś muzykowanie od razu od grania na dudach?

Zaczęło się od tego, że kupiłem ten instrument za niespełna tysiąc złotych, ale po pierwszych próbach okazało się, że te dudy były produkowane w Pakistanie i posiadały usterkę fabryczną, która uniemożliwiała jakąkolwiek grę. Powietrze uciekało z worka. Po reklamacji instrumentu zadzwonił do mnie pan z firmy i zaproponował zwrot pieniędzy, jednak nadal chciałem mieć grający instrument i poprosiłem, aby przygotował dla mnie ofertę profesjonalnego sprzętu. Dzięki szybkiej obsłudze jeszcze tego samego dnia otrzymałem ofertę Wielkich Dud Szkockich produkowanych w Szkocji.

Podczas spotkania w Muzeum Niepodległości mogliśmy usłyszeć dlaczego dudy są instrumentem, którego używano często w czasie zgiełku bitewnego. Były tak głośne, że niemal drżały mury. Gdzie na nich można ćwiczyć?

Początkowo ćwiczyłem w domu, potem pod lasem, na szczęście mam do niego niedaleko, a jeszcze później ćwiczyłem na ścieżce do biegania.

To wtedy zaczęła się twoja popularność…

Ludzie przystawali, zagadywali, nie mogli uwierzyć, że jestem stąd i że nie przyjechałem specjalnie na występy.

A kiedy pierwszy raz pokazałeś się szerszej publiczności?

To było w czasie Runmageddonu w 2015 roku. Kiltu - czyli narodowego stroju szkockiego jeszcze wtedy nie miałem, ale dudy już na tej imprezie było słychać.

Mówimy o dudach, ale przecież twój muzyczny arsenał to teraz znacznie większe instrumentarium. Co wchodzi w jego skład?

 

Ponieważ zawsze interesowałem się historią, a w szczególności średniowieczem, to nie mogło zabraknąć również instrumentów, które są kojarzone z tą epoką - liry korbowej, nyckelharpy oraz dud średniowiecznych, które nieco różnią się wyglądem, techniką gry oraz barwą dźwięku. Sposób wydobywania dźwięków przy tym bardzo się różni w każdym z tych czterech instrumentów. Nyckelharpa ma dźwięk zbliżony do skrzypiec, ale system mechanizmów tego instrumentu powoduje, że nie dociska się w niej struny palcami, ale za pośrednictwem klawiszy, co powoduje że dźwięk jest zawsze czysty, a nauka gry to sama przyjemność. Podobnie jak w skrzypcach używa się smyczka, ale również jest trochę łatwiej, bo inny jest sposób jego trzymania. Dzięki 16 strunom instrument posiada niezwykłą barwę dźwięku.

Z kolei lira korbowa ma tak niezwykłe brzmienie, że momentami przypomina syntezator. A przecież również jest to instrument o bardzo długiej historii. Na lirze można wydobywać kilka dźwięków naraz, a mechanizm uruchamiamy kręcąc korbką, która wprawia w ruch drewniane koło na którym jest natarta kalafonia, co pełni rolę wiecznego smyczka i naciskając drewniane klawisze które dociskają struny.

Zaczęło się dosyć oryginalnie, bo od gry komputerowej „Gothic” w której przewijał się motyw muzyczny nie dający mi spokoju. Potem dowiedziałem się, że to gra zespół „In Extremo”, a dźwięki,. które słyszę wydobywają się z dud

Rozszerzyło się twoje instrumentarium, to poszerzył się pewnie również repertuar. Jak wyglądał ten proces?

Początkowo jak jeszcze muzykowałem tylko na dudach. Znałem dwa utwory i grałem je w kółko. Ponieważ granie na tym instrumencie jest dosyć wyczerpujące, taki jednorazowy set nie trwał dłużej niż pół godziny. Gdy zauważyłem, że ludzi to interesuje stopniowo poszerzałem swój repertuar. I tak samo było gdy odkryłem lirę korbową i nyckelharpę.

Skąd bierzesz materiał muzyczny do ćwiczeń?

Z bardzo rozmaitych źródeł, ale przy tak oryginalnych instrumentach oczywiście ciężko byłoby sobie dać radę bez internetu i na przykład lekcji na youtubie. Poza tym korzystam również z tabulatur, gdzie wyjaśnione jest które klawisze trzeba nacisnąć, no i zdążyłem się już nauczyć czytać nuty, więc i z tego źródła czerpię. Obecnie mój repertuar licząc wszystkie instrumenty to dobrze ponad 60 utworów.

W Myślenicach mogliśmy Cię usłyszeć i zobaczyć m.in. przy okazji Turnieju Rycerskiego. A gdzie jeszcze w kraju występowałeś?

Na ogół były to również turnieje rycerskie, bo ci współcześni rycerze i ich świta to mniej więcej ta sama grupa, która jeździ z miejsca na miejsce na kolejne turnieje. Na ogół odbywają się one na zamkach, ale te które rozgrywano na rynkach również gromadziły dużą publiczność mogącą oglądać nie tylko rywalizację rycerzy, ale również zobaczyć dawne tańce, posłuchać adekwatnej do nich muzyki, czy wziąć udział w warsztatach albo postrzelać z łuku.

Czy jesteś już na takim etapie popularności, że organizatorzy zapraszają Cię na kolejne imprezy?

Na razie jeszcze ciągle to ja muszę im o sobie przypominać, ale zdarza się że inicjatywa wychodzi od organizatorów. Na przykład mój występ na Międzynarodowych Warsztatach Artystycznych wyszedł ode mnie, ale otrzymałem już chociażby zaproszenie na przyszłoroczną rocznicę Grunwaldu.

Ile jesteś w stanie zarobić na swoich występach?

Jednorazowy występ to około 200 zł plus koszty dojazdu. W ciągu miesiąca jestem w stanie zarobić jakieś 1200 zł, ale trzeba zaznaczyć, że sezon nie trwa przez cały rok i zimą mogę jedynie ćwiczyć grę na instrumentach.

Ile godzin dziennie zajmuje ci takie ćwiczenie?

Ponieważ mam również drugą pracę, nie każdego dnia jestem w stanie poświęcić czas graniu, ale zwykle zajmuje mi to kilka godzin.

Każdemu twojemu występowi w Myślenicach towarzyszy spore zainteresowanie. Nie kusiło Cię żeby zacząć występować na przykład na Rynku w Krakowie?

Myślałem o takiej ewentualności, ale to już na starcie wiąże się z pewnymi kosztami, bo sam proces przyznawania koncesji i weryfikacji umiejętności przez specjalną komisję, to wydatek paru tysięcy złotych, a i każdego dnia, aby wejść na Rynek krakowski i muzykować trzeba uiścić pewną opłatę. Na dalszą metę jest to na pewno bardzo opłacalne, ale trzeba przeskoczyć przez ten pierwszy próg.

Wróćmy do dud. Ten instrument jest kojarzony jako wybitnie solowy. Czy można na nim grać razem z zespołem?

Oczywiście, choćby wspomniane „In Extremo” jest tu bardzo dobrym przykładem, a można wymienić również Schandmaul, czy Subway to Sally czyli w zespołach grających tzw. rock średniowieczny, folk metal. Ale dudy występują przecież i w innych typowo rockowych formacjach jak Korn, czy Dropkick Murphys. Lubię słuchać również In Extremo, Saltatio Mortis, Schandmaul, Subway to Sally, ale też folkowej kapeli Faun, a nawet idąc dalej Nightwisch.

Można Cię nazwać multiinstrumentalistą. Czy masz zamiar dołożyć jakiś instrument do swojej kolekcji?

To będzie nowy–stary instrument, bo obecną lirę korbową zamierzam wymienić na taką którą sam zaprojektowałem i zleciłem jej wykonanie zaufanemu lutnikowi, który zbudował dla mnie nyckelharpę. To będzie lira korbowa z najwyższej półki, która posiada pełną skalę chromatyczną i co najmniej dwie i pół oktawy, struny rezonansowe kapodastry i to co w lirach jest najistotniejsze – strunę trompetową działającą jak perkusja tzn. przy mocniejszym szarpnięciu korbką wydaje specjalny dźwięk… Jestem w trakcie zbierania funduszy na ten niesamowity instrument. Każdego kto chciałby mnie w tym wesprzeć zapraszam na stronę wspieram.to/BudowaLirykorbowej.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).