Zaglądamy do portfeli samorządowców

Zaglądamy do portfeli samorządowców
W artukule podajemy kwoty brutto.

Zgodnie ze znowelizowanym rozporządzeniem w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych, od 1 lipca o 20% zmniejszył się maksymalny poziom wynagrodzenia zasadniczego wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz ich zastępców. To samo dotyczy włodarzy powiatów. W naszym regionie w pięciu gminach obniżki już obowiązują

Na wynagrodzenie poszczególnych włodarzy wchodzą cztery składowe: wynagrodzenie zasadnicze, dodatek funkcyjny, dodatek specjalny (jest procentem sumy dwóch poprzednich i wynosi od 20 do 40%) oraz dodatek stażowy zależny od wysługi lat.

Wynagrodzenie zasadnicze starosty w powiecie takim jak nasz, czyli powyżej 120 tys. mieszkańców wynosi od 3,8 do 5 tys. zł. Wynagrodzenie burmistrza, czy wójta i ich zastępców w gminie powyżej 100 tys. mieszkańców zostało obniżone z 5,6 tys. do 4,5 tys. zł - takiego przypadku w naszym powiecie nie ma. W gminach powyżej 15 tys. a do 100 tys. mieszkańców pensja zasadnicza mieści się w przedziale 3,6-4,8 tys. zł, a w najmniejszych do 15 tys. mieszkańców w przedziale 3,4-4,7 tys. zł.

Do tej pory maksymalnie mogła i w przypadku Myślenic i Dobczyc wynosiła 6 tys. zł. Z kolei w gminach do 15 tys. mieszkańców, których w naszym powiecie jest najwięcej, górna granica pensji zasadniczej wynosiła 5,9 tys. zł; takie wynagrodzenie pobiera lub pobierało najwięcej wójtów: Pcimia - Piotr Hajduk, Raciechowic - Marek Gabzdyl, Lubnia - Kazimierz Szczepaniec i burmistrz Sułkowic Piotr Pułka. Na mniejsze stawki od maksymalnych zdecydowali się wójtowie mniejszych gmin - Sieprawia Tadeusz Pitala i Tokarni Władysław Piaściak, których zasadnicza pensja wynosiła 5,5 tys. zł i wójt Wiśniowej - Wiesław Stalmach, który zarabiał najmniej w powiecie, bo 5 tys. zł.

Obniżeniu ulegają również dodatki funkcyjne, które dla większych gmin wynoszą 2,1 tys. zł, a dla tych mniejszych 1,9 tys. zł. W rozporządzeniu określono też maksymalne stawki wynagrodzenia zasadniczego skarbników, dla których maksymalna płaca zasadnicza w gminie do 15 tys. mieszkańców wynosi 4,8 tys. zł, a dodatek funkcyjny 1,76 tys zł.

Przed końcem czerwca radni w pięciu gminach przyjęli stosowne uchwały. Są to: Sułkowice, Pcim, Tokarnia, Siepraw i Wiśniowa. We wszystkich włodarzom obniżono pensje zasadnicze do górnej granicy, czyli 4,7 tys. zł. W Dobczycach i Lubniu uchwała trafi pod głosowanie na sesjach 18 lipca, w Raciechowicach najprawdopodobniej 23 lipca. Tylko w Myślenicach - i w gminie i w starostwie - jeszcze nie wiadomo kiedy to nastąpi.

- Uważam, że źle się stało, że o wysokości wynagrodzenia burmistrza lub wójta mają decydować odgórnie w Warszawie. To mieszkańcy, a w ich imieniu radni powinni o tym decydować. Nie rozumiem dlaczego samorządowcy mają cierpieć za błędy na górze, że była premier i jej ministrowie otrzymali nagrody - stanowczo podkreśla Stefan Patyk z Myślenickiego Demokratycznego Klubu Dyskusyjnego. - Samorządy mają coraz większe kompetencje, coraz więcej zadań ceduje się na nie, więc na barkach lokalnych włodarzy spoczywa coraz większa odpowiedzialność i raczej takie podejście nie motywuje ich do jeszcze ciężej pracy. Dodatkowo moim zdaniem to nieuczciwe, że wynagrodzenia są zmniejszane w trakcie trwania kadencji - dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się Andrzej Porawski, dyrektor Związku Miast Polskich, najstarszej polskiej organizacji samorządowej. - Cięcie przez rząd pensji w samorządach to psucie państwa. Osoby o wysokich kwalifikacjach nie będą się już chciały podejmować zatrudnienia w samorządach. Ucierpią na tym obywatele. Poza tym jest to rażąca ingerencja rządu w sprawy samorządowe. Jest to nie tylko niezgodne z konstytucją, ale także z Europejską Kartą Samorządu Lokalnego. Założeniem naszego projektu uchwały było uniezależnienie ich pensji od wahań politycznych i powiązanie z poziomem odpowiedzialności finansowej i prawnej danego samorządowca oraz liczbą pracowników, którymi zarządza. W tym momencie, gdy reakcją rządu na ujawnienie premii wypłacanych ministrom i wiceministrom jest cięcie wynagrodzeń w samorządach, szanse na poważną rozmowę o tym znacząco spadły - tłumaczy.

 

 

Piotr Ślusarczyk Piotr Ślusarczyk Autor artykułu

Z gazetą związany w latach 1999-2018. Przez ostatnie 15 lat pełnił funkcję sekretarza redakcji, dbając o sprawne funkcjonowanie tygodnika. Zawsze związany z tytułem równie mocno jak z samymi Myślenicami. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczynał jako licealista od redagowania „Odkroju” - dodatku do Gazety Myślenickiej poruszającego problematykę dotyczącą młodzieży oraz od poezji, publikując w ramach Myślenickiej Grupy Poetyckiej „Tilia”. (HISTORIA, KULTURA, SPORT, SAMORZĄD)