Zamczysko prawie bez tajemnic

Zamczysko prawie bez tajemnic

Prawdziwą kopalnią wiedzy dla miłośnika historii, a szczególnie miłośnika historii naszego regionu był wykład dyrektora Muzeum Niepodległości Pawła Lemaniaka na temat myślenickiego zamczyska, którego ruiny przetrwały do naszych czasów

Badanie tego obiektu architektonicznego nie jest rzeczą prostą, ponieważ znajduje się on na terenie działania trzech podmiotów: Nadleśnictwa Myślenic, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, iż źródeł pisanych traktujących o myślenickim zamczysku jest bardzo mało więc siłą rzeczy trzeba się w większym stopniu opierać na materiałach archeologicznych. To co określamy jako zamek nie przypominało tradycyjnie rozumianej budowli z kilkoma wieżami, wysokimi murami obronnymi czy mostem zwodzonym. Stołp (bergfried) który w średniowieczu zbudowano na zboczu góry Chełm był w istocie wieżą, czasami określaną jako wieża ostatecznej obrony. W wcześniejszym okresie nosił również nazwę Brony czy też Bramy ponieważ oprócz funkcji czysto militarnych spełniał również wiele funkcji administracyjnych związanych chociażby z poborem cła albo podatków. Usytuowany w strategicznym miejscu, na trasie specjalnie zrobionej przesieki był przeszkodą nie do ominięcia dla kupców, a niezwykle ważny był również aspekt psychologiczny bo bergfried miał być również dla okolicznej ludności symbolem władcy i jego majestatu. We wczesnym średniowieczu w bergfriedzie można było się czuć praktycznie niezagrożonym i o ile tylko jego mieszkańcy posiadali wystarczająco duże zapasy żywności tego typu budynków w zasadzie nie zdobywano. Zmieniło się to dopiero w momencie wynalezienia czarnego prochu, gdy wszelkie założenia strategiczne tego typu umocnień legły w gruzach dosłownie i w przenośni. Sam bergfried jako konstrukcja architektoniczna został zapożyczony z zachodu i również analiza ruin zamczyska ukazuje kilka charakterystycznych cech procesu budowy tej wieży zaczerpniętych chociażby ze wzorów francuskich. Zamek w Myślenicach nie spełniał na co dzień funkcji mieszkalnych, ponieważ z racji swojej konstrukcji było w nim dosyć zimno. W okresie pokoju mieszkano w budynku obok wieży, natomiast sam bergfried bywał wykorzystywany jako lochy więzienne. Zbudowanie bergfriedu na ogół nie oznaczało zakończenia pracy przy budowie umocnień zamkowych, co więcej bergfried plus przylegający do niego drewniany budynek, w którym mieszkańcy przebywali na co dzień często stanowił dopiero uwerturę do znacznie okazalszej budowli. Świadczą o tym na przykład zamki w Rytrze czy Czchowie, które również w swojej pierwotnej formie stanowiły jedynie cylindryczną wieżę ostatecznej obrony, a z czasem rozrosły się do całkiem dużych twierdz. Co więcej zdarzało się, że rozbierano i sam bergfried, aby pozyskać środki do budowy następnych części zamku uznając, że sama wieża jest już konstrukcją cokolwiek anachroniczną. Pozostałymi funkcjami zamku oraz jego urzędników i personelu w średniowieczu było również stymulowanie rozwoju osadnictwa, naprawa dróg i mostów, ochrona mieszkańców dystryktu a nawet przeciwdziałanie kłusownictwu. W Muzeum Niepodległości możemy zobaczyć również mnóstwo znalezisk i artefaktów związanych z myślenickim zamkiem, które już same w sobie podrzucają wiele tropów dla wnikliwego badacza historii a są to np: ostrogi gotyckie, zgrzebła, strzemienia, wędzidła czy podkowy, groty strzał, kule do broni palnej, szelągi Jana Kazimierza z XVII wieku, kowadła a nawet kulki do gry, szachy, kości i dziecięcych zabawek. Wystawa a także odtworzenie wnętrza wieży zamku jaką można oglądać w muzeum pomyślana została pod kątem lekcji szkolnych i z całą pewnością jest to wartościowa forma edukowania dla młodych ludzi i tych starszych również.

 

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).