Zamek

Zamek
Nagrobek Wawrzyńca Spytka Jordana w krakowskim kościele św. Katarzyny Fot. Fot. domena publiczna

Zamek stał w Myślenicach około 200 lat. Jego powstanie łączy się z osobą Wawrzyńca Spytka Jordana z Zakliczyna herbu Trąby (ur. 1518, zm. 1568 roku w Mogilanach), który był: podskarbim wielkim koronnym od 1550, kasztelanem krakowskim od 1565, wojewodą krakowskim od 1561 i sandomierskim od 1555, kasztelanem sądeckim od 1549, starostą czchowskim w 1563 roku. To ważny polityk czasów Zygmunta Augusta. Należał do przeciwników koronacji Barbary Radziwiłłówny oraz ruchu egzekucji praw i dóbr. Był wielkim miłośnikiem sztuki.

Po objęciu wójtostwa myślenickiego w 1550 roku wybudował tu zameczek obronny, w którym zamieszkiwał aż do 1560 tj. wybudowania pałacu Mogilanach. Tu otaczał się pisarzami, uczonymi, humanistami; m.in. Mikołaj Reja, który przebywając w gościnie u niego w Myślenicach napisał „Zwierciadło” i trzecią księgę „Żywota człowieka poczciwego”. Do końca życia pozostał katolikiem, chociaż utrzymywał kontakty z różnowiercami. Był człowiekiem majętnym, sam Zygmunt August pożyczał od Spytka jakieś sumy pieniężne. Poza ziemią myślenicką, melsztyńską i licznymi starostwami posiadał kamienicę na Rynku w Krakowie (w miejscu dzisiejszego Pałacu Wodzickich). Spoczywa w kościele św. Katarzyny w Krakowie w mauzoleum rodziny Jordanów.

Gdy Sytek Jordan budował myślenicki zamek, miasto liczyło ok. 800 mieszkańców. Jego siedziba stanęła przy drodze przebiegającej wprost od kościoła parafialnego przez rynek, przy dzisiejszą ulicy Mikołaja Reja, dalej wiodła w kierunku Dobczyc, Bochni, w części miasta nazywanej Dolną Wsią. Można wnioskować, że stał naprzeciw stojącego obecnie budynku starostwa, tj. w miejscu obecnie stojących budynków Zespołu Szkół Techniczno – Ekonomicznych w Myślenicach. Był otoczony fosą zasilaną wodą z Bysinki. Sama rzeka miała płynąć przez środek miasta, aż do koryta fosy, które było „wielkie i z ciosowego kamienia”. Stał jakby na wyspie. Woda z fosy spływała na grunty dworskie do trzech stawów, usytuowanych jeden za drugim, z których woda spływała w kierunku Raby. Czy jeden ze stawów leżał w miejscu dzisiejszej apteki? Do kamiennego zamku prowadził most z tarcic stojących na palach. Można przypuszczać, że most był od ulicy Reja.

Kamienny zamek był podpiwniczony i miał trzy piwnice. Wchodziło i wjeżdżało się do niego przez „drzwi żelazną blachą obite wzmocnione szynami żelaznymi w kratę”. Za drzwiami była sień z czterema oknami. Można przypuszczać, że dwa okna były po bokach drzwi, pozostałe w ścianach obok. Wszystkie okna na parterze były okratowane 8 prętami sztabowymi. Z sieni schody prowadziły do piwnic oraz na pierwsze i drugie piętro. Żelazne drzwi z sieni prowadziły do drugiego pokoju o dwóch oknach, a inne drzwi z tego pomieszczenia do ostatniego pokoju na parterze z trzema oknami. Podłoga na parterze była wyłożona ciosowymi kamieniami w kwadrat. Nie wiadomo, jaki był układ pomieszczeń na wyższych piętrach, ale można przypuszczać, że podobny.

W zamku była kaplica św. Wawrzyńca, co by wskazywało, że patron był bliski fundatorowi. Prawdopodobnie figurka Wawrzyńca przy ul. Kasprowicza, koło potoku San ma z nią jakiś związek. Kaplica była mała i znajdował się w niej murowany ołtarz. Uposażenie liturgiczne było do niej przynoszone. Z czasem kaplica ta została opuszczona wskutek uderzenia piorunem, co wskazywałoby na jej położenie pod dachem, a dach był gontowy. 100 kroków na południe od zamku, czyli w rejonie późniejszego dworu dolnowiejskiego (obecnie biblioteka pedagogiczna) stały zabudowania dworskie otoczone parkanem. W ich skład wchodziły dwa dworki z gankami na słupach, spichlerz, browar i obok psiarnia oraz „gąsior” – do karania poddanych.

Zamek został opisany w roku 1726. W 1742 jego stan był bardzo zły, a w 1752 opustoszał, bez dachu, sklepiania pozawalane, nie nadający się do remontu. Fundamenty były widoczne jeszcze w roku 1893, chociaż teren był już wyrównany tak, że trudno było dostrzec ślady dawnego zamku. Jedyną pamiątką po nim mają być żelazne drzwi do zakrystii w kościele. Zamek popadł w ruinę, gdyż wójt Myślenic Wawrzyniec Spytek Jordan przekazał miasto kasztelanom krakowskim, a ci dzierżawili je urzędnikom nie związanym z miejscem, a więc mało się o nie troszczyli. Nie było stałą rodową siedzibą, o którą się dbało i przeznaczało fundusze na jej remont i konserwacje.

W tamtych czasach zamek był poza kościołem jedyną okazałą i murowaną budowlą w mieście. Gdy obrócił się w ruinę, jego kamień posłużył do budowy budynku obecnego starostwa oraz dworu dolnowiejskiego.