Zatrybiło: Dalin-Płomień Jerzmanowice 2:0

10 kwietnia 2008 Wydanie 13/2008
Zatrybiło: Dalin-Płomień Jerzmanowice 2:0
Dalin Myślenice-Płomień Jerzmanowice 2 kwetnia, fot. Piotr Jagniewski

1:0 Kęsek 58 min., 2:0 Myśków 67 min.

Kartki żółte: Rączka, Stelmach – Gładysz, Kosowicz

Dalin: Szuba – Myśków, Ł. Rapacz, Pilch, S. Cygal – Stelmach (J. Górecki 86 min.), Dyrcz, Muniak (Rojek 82 min.), Rączka – Kęsek (Moryc 73 min.), Hejmo (M. Górecki 65 min.)

Brzydka, iście jesienna pogoda, ziąb i deszcz nie zapowiadały wielkich piłkarskich emocji w tym meczu. Pierwsze minuty spotkania wskazywały na to, że piłkarze obu zespołów postanowili dostosować swoją grę do warunków atmosferycznych. Na szczęście dla widowiska po nieciekawym początku, w końcu „zaświeciło słońce” – szkoda, że tylko w piłkarskim znaczeniu.

Płomień zaskoczył chaotycznie grających przez pierwsze minuty daliniarzy przemyślaną, ułożoną grą. Dopiero sytuacja z 16 min., kiedy Niechciał ładnie dośrodkował z wolnego na głowę Szczypciaka, a ten umieścił futbolówkę w siatce… jak się okazało z pozycji spalonej. Po tej akcji biało-zieloni wzięli się za grę. Dobre próby z rzutów wolnych zanotowali Myśków i Rączka. W 27 min. nie wiele brakło aby wynik otworzył popularny „Pipi” (Tomasz Pilch) strzałem z główki po dośrodkowaniu Rączki z rzutu rożnego. 10 minut później znów zapachniało bramką, kiedy Szymek Cygal posłał długą piłkę do Rączki, a ten wbiegł w pole karne i uderzył, ale niestety trafił w obrońcę. Momentalnie próbował poprawiać po nim Kęsek, którego z kolei powstrzymał golkiper gości wybijając piłkę prosto pod nogi Rapacza, a ten posłał ją Panu Bogu w okno. Jeszcze pod koniec pierwszej połowy, Hejmo mógł strzelić bramkę do szatni. Poszedł na przebój do przodu, minął nawet bramkarza jednak piłka uciekła mu na bok i zamiast strzelać, musiał podawać do nie najlepiej ustawionego Rączki, który z przewrotki nie trafił w bramkę.

Drugą odsłonę znów lepiej zaczęli goście. W 54 min. Cieszyński pięknie obsłużył Szczypciaka, a ten będąc sam na sam z Szubą przegrał pojedynek z myślenickim golkiperem. I jak w pierwszej połowie myśleniczanie przebudzili się dopiero przyparci do muru. Już 2 min. później po rzucie rożnym wykonywanym przez Płomień ładną kontrę rozpoczął Hejmo podaniem do Dyrcza, który zagrał do Kęska, ten jednak mając przed sobą tylko Talagę źle wypuścił piłkę i akcja spaliła na panewce. Jednak co się odwlecze… w 58 min. z boku pociągnął Rączka, ostro zagrał w pole karne, główkę Hejmo zdołali jeszcze zablokować obrońcy, ale silna dobitka z 16 metra Kęska znalazła już drogę do bramki. Na odpowiedź Płomienia nie trzeba było długo czekać: w 60 min. Gładysz z 25 metrów posłał prawdziwą bombę „nie do obrony” – jednak nie dla Szuby. 7 minut później było już 2:0, a na listę strzelców wpisał się Kamil Myśków. „Makaron” wykonywał rzut wolny z lewej strony boiska z ok. 30 metrów po faulu na Rączce i strzelił chyba bramkę życia – silna i pięknie podkręcona piłka zaliczyła po drodze poprzeczkę i z całym impetem wpadła do sieci za plecy bezradnie interweniującego Talagi. Ostatni kwadrans upłynął pod znakiem zmian (trener Hajduk wypuścił do boju aż trzech dublerów) i bezpłodnych akcji Płomienia, który przeprowadził się na połowę Dalinu, nie stwarzając jednak większego zagrożenia.

W drużynie Dalinu – po niewyraźnym początku rundy – widać, że w końcu coś zatrybiło. Szkoda jednak, że do dobrej gry wciąż potrzebują przysłowiowego „kubła zimnej wody”, którym w tym spotkaniu był nie uznany gol i stuprocentowa sytuacja gości. Jeśli „maszyna zatrybi” na dobre, to zatrzyma się pewnie dopiero na ostatnim meczu rundy z niepołomicką Puszczą. Oby!

Krzysztof Hajduk: Od 30 minuty tego pojedynku można śmiało stwierdzić, że był to ten Dalin, który tak skutecznie i widowiskowo grał w pojedynkach rundy jesiennej. Zawodnicy rozkręcali się z minuty na minutę, ani na moment nie wątpiliśmy w zwycięstwo. Znamy swoją wartość i mając świadomość, że solidnie i z poświęceniem przepracowaliśmy przerwę zimową wiedzieliśmy, że wytrzymamy fizycznie i kondycyjnie trudy tego pojedynku. Trzeba było tylko się przełamać. Myślę, że z każdym meczem będziemy grać jeszcze lepiej, zapowiadając walkę o pierwsze miejsce w tabeli. Chciałbym podkreślić bardzo dobrą postawę młodych zawodników, niedawnych juniorów, którzy trenują z dużym zaangażowaniem i dostają ode mnie szanse gry. Powinni je wykorzystać z pożytkiem dla siebie i dla drużyny.

Piotr Ślusarczyk

fot. Piotr Jagniewski