83 lata później myśleniczanie pamiętają
22 sierpnia br. minęły 83 lata od likwidacji myślenickiego getta i deportacji tutejszej społeczności żydowskiej do obozów zagłady. Jak co roku grupa mieszkańców, a w niej Robert Bylica, zastępca burmistrza Myślenic i Marek Stoszek z Muzeum Niepodległości, spotkała się przy tablicy upamiętniającej 1300 mieszkańców Myślenic i okolic, którzy 22 sierpnia 1942 roku wyruszyli z myślenickiego Rynku w swoją ostatnią drogę. Te coroczne spotkania odbywają się pod hasłem „Zachor znaczy Pamiętaj”.
„W dniu 22 sierpnia 1942 r., od samego rana, Żydzi ciągnęli zewsząd na rynek, gdzie było miejsce zbiórki. (…) Całą akcję bacznie obserwował kierownik Arbeitsamtu [urzędu pracy] Konrad Ziegler, który był za nią odpowiedzialny. Po sprawdzeniu obecności, furmanki z Żydami, kierując się wzdłuż północnej strony rynku, poczęły kolejno opuszczać rynek. Rozległ się ogólny płacz i lament. (…) Żydzi jechali ulicą Sobieskiego w kierunku wzgórza zwanego „Pod Panem Jezusem”. Stąd wielu z nich oglądało się po raz ostatni za siebie, aby jeszcze raz rzucić okiem na bliskie sercu, jakże wtedy drogie okoliczne góry, lasy i swoje miasteczko” – pisał Kazimierz Harcuła, którego wspomnienia zachowały się do dziś w Muzeum Niepodległości w Myślenicach.
Ci, którzy mieszkali tu najdłużej byli myśleniczanami od kilku pokoleń, bo pierwsi Żydzi osiedlili się w Myślenicach już w połowie XIX wieku. W latach 70-tych XIX wieku utworzyli tu gminę żydowską. W Myślenicach stanęły synagoga, mykwa, czyli rytualna łaźnia oraz jatka. Żydzi mieli też swoje szkoły: chader i jesziwę, choć byli i tacy, tzw. zasymilowani, którzy posyłali swoje dzieci do szkoły powszechnej razem z dziećmi pozostałych myśleniczan.
Kilkadziesiąt lat później, przed wybuchem II wojny światowej stanowili nawet jedną trzecią mieszkańców Myślenic, przynajmniej jeśli chodzi o ścisłe centrum.
Jak mówi Agnieszka Cahn ze Stowarzyszenia Wspólnota Myślenice, autorka publikacji poświęconych myślenickim Żydom, w ich rękach było 98 proc. sklepów, kilka kancelarii adwokackich, gabinetów lekarskich, dentystycznych i weterynaryjnych, jeden z najbardziej znanych punktów sprzedaży lodów i wody sodowej a także kuźnia, rzeźnia i zakład szklarski.
- Od września 1939 roku zachodziły stopniowe zmiany, bo Żydom nie wolno było prowadzić ani posiadać biznesów, więc albo je sprzedawali albo przepisywali na znajomych i sąsiadów. Tylko dlatego, kiedy w lecie 1942 nastąpiła całkowita i ostateczna likwidacja żydowskiej części miasta, Myślenice nie zostały sparaliżowane – dodaje.
Wtorkowe spotkanie przy tablicy rozpoczęło się od zapalenia znicza pamięci i złożenia kwiatów, co uczynili wspomniani już Robert Bylica, zastępca burmistrza i reprezentujący Muzeum Niepodległości Marek Stoszek.
- „Ludzie ludziom zgotowali ten los” pisała Zofia Nałkowska w opowiadaniu „Medaliony”. Starajmy się o tym pamiętać, że zło to nie jest abstrakcyjna siła, ale konkretne decyzje ludzi – mówił zastępca burmistrza.
Była modlitwa za pomordowanych w obozach, odczytano także wspomnienia Beno Lichtmana, którego ojciec pochodził z Myślenic. Zakończono modlitwą na czas wojen i konfliktów.
