Bez programu naprawczego

Bez programu naprawczego

Na pierwszej czerwcowej sesji rady powiatu, która odbyła się 14 czerwca, mieliśmy poznać program naprawczy dla myślenickiego szpitala, przygotowany przez dyrektora placówki we współpracy z zarządem powiatu. Mieliśmy, ale niestety nie poznaliśmy, gdyż starosta wycofał ten punkt z programu sesji. Radni dyskutowali tylko o sytuacji naszej lecznicy, a jej kondycja finansowa jest coraz gorsza.

Według bilansu strata SP ZOZ za ubiegły rok wyniosła 2 mln 660 tys. zł. Doliczając tę kwotę do wcześniejszych ujemnych wyników szpitala, za poprzednie lata, starta narastająco wynosi już 25 mln 250 tys. zł. Ta sytuacja niepokoi radnych powiatowych, boją się że placówka przestanie regulować zobowiązania i zostanie postawiona w stan upadłości. Robert Pitala, szef radnych klubu PiS, wprost zapytał dyrektora SP ZOZ Adama Stycznia ile jeszcze szpital będzie funkcjonował przy takich stratach. Dyrektor nie udzielił odpowiedzi na tak postawione pytanie zaznaczył jedynie, że sytuacja szpitala jest trudna, ale stabilna i dziś nie ma zagrożenia dla funkcjonowania naszej lecznicy. Próbował go wyręczyć starosta, ale od niego też nie można było usłyszeć żadnych konkretów. Potwierdził tylko to co powiedział dyrektor.

- Zarówno ja jaki i moje koleżanki i koledzy z klubu PiS jesteśmy bardzo zaniepokojeni fatalną kondycją finansową myślenickiego szpitala. W zastraszającym tempie rośnie dług szpitala i za jakiś czas może się okazać, że dalsze funkcjonowanie szpitala w obecnym stanie jest zagrożone. Niestety do tej pory nie doczekaliśmy się jakiegoś sensownego pomysłu ze strony starosty na rozwiązanie tego problemu – komentuje całą sytuację radny Robert Pitala.

Sytuacja o tyle jest trudna, że dług narasta. Za rok 2020 przybyło szpitalowi 2 mln 327 tys. zł starty, a za 2021 rok już o przeszło 300 tys. zł więcej. Ponadto w ubiegłym roku SP ZOZ zaciągnął kolejną pożyczkę na kwotę 5 mln zł, co obciąży budżet spłatami w kolejnych latach. I to wszystko w okresie kiedy rosną nakłady na służbę zdrowia. Również myślenicki szpital otrzymał większe środki. Jak poinformował dyrektor szpitala dodatkowe pieniądze w większości przeznaczone były na walkę z pandemią, głównie na sfinansowanie wynagrodzeń personelu medycznego leczącego pacjentów z covidem. Aż 10 mln zł przeznaczono na ten cel! Chociaż pieniądze te nie miały wpływu na wynik finansowy placówki. A gdzie leży problem, że nasz szpital popada w coraz większe długi? Według dyrektora Stycznia przyczyną tego stanu jest system kontraktowania usług medycznych. Dla przykładu przytoczył dyrektor fakt, że NFZ za poród płaci 1.000 zł, a ta procedura medyczna kosztuje w naszej lecznicy 4.000 zł. Niestety nie wyliczył, co tyle kosztuje i dlaczego w Myślenicach jest tak drogo.

Oczywiście cały system zdrowia w naszym kraju wymaga większych nakładów, jednak one systematycznie rosną. Kontrakt dla myślenickiego szpitala w 2017 roku wynosił około 57 mln zł, a w ubiegłym roku było to już przeszło 100 mln zł. Środków będzie jeszcze więcej, co zapowiadają rządzący. Jednak są szpitale, które dziś w takich realiach radzą sobie dobrze i nie mają start. Dyrektor Adam Styczeń, w czasie debaty nad zatwierdzeniem sprawozdania finansowego SP ZOZ w Myślenicach za rok 2021, powiedział takie znamienne zdanie, że nasz szpital ponosi starty na działalności leczniczej. Oczywiście leczenie jest zadaniem szpitala i jak mówił dyrektor nikomu pomocy nie można odmówić. Jednak wciąż pozostaje bez odpowiedzi pytanie jak to robić nie ponosząc przy tym takich start? Przecież ktoś, kiedyś będzie musiał te długi spłacić. I nawet jak nasz szpital pozyska większe środki, to w pierwszej kolejności będzie spłacał zaległości.

 

Witold Rozwadowski Witold Rozwadowski Autor artykułu

Prezes MARG Sp. z o.o. Redaktor naczelny. Przez wiele lat pracował w Urzędzie Miasta i Gminy w Myślenicach, Wcześniej w latach 1999-2003 pełnił funkcję redaktora naczelnego Gazety Myślenickiej. (SAMORZĄD)