Bożnica jak głos z przeszłości, o której nie możemy zapomnieć

Bożnica jak głos z przeszłości,
o której nie możemy zapomnieć

O niepozornym drewnianym domku opowiadał piątkowy wykład Marka Stoszka w Muzeum Niepodległości w Myślenicach. Tym razem „Wyprawa za miedzę” odbyła się poboczem drogi łączącej Dobczyce z Mszaną Dolną, gdzie stoi wybudowana na początku XX wieku bożnica.

Jedyna drewniana w całej Małopolsce. Wzniesiona na najprostszym układzie domu modlitwy jest ostatnią pozostałością i pamiątką żydowskiej obecności w tym miejscu na ziemi. Społeczności, która w okresie międzywojennym liczyła około 60 osób (krawców, piekarzy, handlarzy, rzeźników rytualnych).

W 1926 r. uroczyście sprowadzono tam Torę. W 1941 roku społeczność w praktyce przestała istnieć, zlikwidowana bądź wywieziona do obozów koncentracyjnych przez Niemców. W 1945 roku bożnica była już siedzibą straży pożarnej, a od 1960 opuszczonym i niszczejącym budynkiem. Dziś budynek wciąż stoi pusty i zamknięty, chociaż były plany, żeby stworzyć w nim ośrodek kulturalno - historyczny. Mimo zaangażowania grona osób, dzięki którym bożnica została częściowo odremontowana nie ma wcale pewności, że bożnica przetrwa. Wprawdzie jest „niemym świadkiem historii” i ocalenie go jest naszą powinnością, ale czy wszyscy chcą obecności tego świadka w tym miejscu? To już temat na osobną dyskusję. Taką jak ta, która miała miejsce po wykładzie Marka Stoszka.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).