Budować, nie dzielić

Budować, nie dzielić

Nie tak dawno lokalne (i nie tylko) media – te tradycyjne, internetowe, jak i społecznościowe obiegła informacja o odwołaniu Zespołu ds. Kobiet w Myślenicach.

Niektórzy upatrywali w tym fakcie złej woli burmistrza, do czego w znacznym stopniu przyczynił się artykuł w pewnym medium, dla którego w sprawie Rady Kobiet zdecydowała się wypowiedzieć Ewa Wincenciak-Walas. Fakt, wypowiedzi jej były dość jednoznaczne i dość jednoznacznie też wskazywały winnego: „Naiwnie myślałam, że powołanie tej rady ma charakter ponadpolityczny. Że będziemy mogli pracować ponad podziałami. To policzek, próba uciszenia nas, kobiet, i wskazania, gdzie jest nasze miejsce. W domach, przy garach i dzieciach.” (pisownia org.) Wcześniej o powołanych do zespołu kobietach pani Ewa mówi: „(…)

Zgłosiło się 18 kobiet, wybrano siedem z nich. – Mnie i sześć pań sympatyzujących z partią rządzącą (…) Nigdy jednak nie chciałam, by polityka centralna narobiła szkód w samorządzie.” We wspomnianym artykule pani Ewa stawia również tezę jakoby burmistrz utrudniał działania członkiniom zespołu – poprzez uniemożliwienie pierwszego zebrania w ramach Zespołu. Tyle tylko, że zgodnie z pismem założycielskim zespół: „mógł działać z własnej inicjatywy lub na prośbę burmistrza.” I członkinie tego zespołu działały! Jak mówi Barbara Bylica: „W trakcie trwania pandemii mimo iż Rada Kobiet nie podejmowała działań wspólnych, ja ze swojej strony cały czas takowe działania w reżimie sanitarnym z innymi kobietami podejmowałam. Wraz z Kołem Gospodyń Górne Przedmieście zorganizowałyśmy Mszę Świętą na Mikołaju, przygotowałyśmy 150 paczek świątecznych dla osób starszych, chorych i samotnych. Wraz z grupą nieformalną Aktywn(i)e dla Górnego udało się nagrać piękny koncert kolęd w wykonaniu dzieci z Górnego Przedmieścia. Ponadto w sposób ciągły angażuję się w akcje charytatywne organizowane dla osób potrzebujących”. Swoich działań nie zaniechała także pani Małgorzata Miszczak. Mimo trudnego czasu udało się w ramach działalności grupy Kobiety 100/100 zorganizować webinaria dla kobiet, przygotować i złożyć wnioski z zakresu działalności kulturalnej, zorganizować pracę w małych grupach i nie ustawać w działaniach. Jak sama mówi: „Ja działam, tak, czy inaczej! działałam, działam i będę działać!” Swojego zaangażowania nie zaprzestały również inne członkinie nieistniejącego już zespołu. To kobiety, które działalność na rzecz lokalnych społeczności realizują od lat. To im również dziękował burmistrz w piśmie będącym odpowiedzią na „prośbę” o zorganizowanie spotkania zespołu. Prośba ta – opublikowana w lokalnych mediach i na profilu społecznościowym pani Ewy Wincenciak-Walas, jest zapewne większości znana. Szkoda, że pani Ewa nie opublikowała odpowiedzi, jaką panie otrzymały. Zrobiła to dopiero w swoim felietonie pani Małgorzata Miszczak, a przeczytać w niej możemy właśnie m.in. podziękowania burmistrza dla tych pań, które – pomimo panującej pandemii – nie zaprzestały swoich działań, deklarowanych podczas powołania zespołu. Sam felieton Małgorzaty Miszczak rzuca nieco więcej światła na całą sprawę, jak chociażby pewnego telefonu lokalnego działacza struktur Platformy Obywatelskiej „proszącego”, by w głosowaniu podczas wyborów na przewodniczącą rady, głosować na Ewę Wincenciak-Walas… Ale felieton ten pokazuje również przykrą przypadłość – tam, gdzie do głosu dochodzą podziały, bardzo łatwo o niesprawiedliwe oceny – a niekiedy i oszczerstwa. W swojej wypowiedzi we wspomnianym artykule pani Ewa mówi o członkiniach Zespołu jako paniach „sympatyzujących z partią rządzącą” – tylko ona jedna jawi się jako „niezależna”. A co z panią Małgorzatą Miszczak? Co z panią Magdaleną Gorzelany- Dziadkowiec? Co z pozostałymi paniami? Na jakiej podstawie pani Ewa ocenia je i przypisuje im poglądy, o których chyba nie ma pojęcia? I robi to publiczne? Czy warto dla udowodnienia swojej tezy rzucać oszczerstwa na innych?

Społeczników „po owocach najłatwiej rozpoznać”- cieszy mnie zatem bardzo, że żadna z pań – mimo rozwiązania zespołu – nie zaprzestała swoich działań. Mam szczerą nadzieję, że w ramach konsultacji wesprą również powstające właśnie Centrum Usług Społecznych, które w swoich ramach będzie miało działania i te, które miały być przedmiotem zespołu – i szersze. Swoją drogą – nie przyszło nikomu do głowy (a mówiąc „nikomu” mam na myśli dość konkretne osoby), że likwidacja zespołu związana jest właśnie z powstającym CUS-em, a nie z „próbą uciszenia nas, kobiet, i wskazania, gdzie jest nasze miejsce”?

Podczas rozmowy z panią Małgorzatą Miszczak, usłyszałam od niej bardzo ważną rzecz: „jest tyle przestrzeni do działania dla wszystkich, możemy pięknie się uzupełniać”. I tego myślenickim kobietom przede wszystkim życzę: by działały, a ich działalność, by pięknie się uzupełniała – by budowała, a nie dzieliła.

Marta Duszyk Marta Duszyk Autor artykułu

Absolwentka teatrologii na UJ, wielka miłośniczka książek, lubi spokój, koty i psy; z uwagą obserwuje otaczającą ją rzeczywistość i ludzi. Sekretarz Redakcji Gazety Myślenickiej od grudnia 2019.