Był Wśród Nas…Emil Biela (1939-2021). Artysta Słowa i Koloru

Był Wśród Nas…Emil Biela (1939-2021). Artysta Słowa i Koloru
Fot. fot. Radosława Biela z archiwum Jana Koczwary

Umykający czas nieodparcie skłania do refleksji i wspomnień, które w istocie są nieodłącznym elementem przeszłości. Owa przeszłość zachęca do zadumy i przypomnienia wielu istotnych dla naszej kultury zdarzeń, wielu też postaci dla tej sfery zasłużonych. Szczególnie w tych dniach pragnę odnieść się do niektórych faktów będących dziełem nieodżałowanego Myśleniczanina – poety, pisarza, publicysty i nie tylko… Człowieka, który z woli Boga – po 82 latach ziemskiego pielgrzymowania – podążył na skrzydłach swych Aniołów ku szczytom Nieba na spotkanie z Najwyższym. O dorobku literackim dr Emila Bieli wiemy w stopniu poprawnie zadowalającym. O innych zaś pasjach i fascynacjach, które stanowiły o Jego artystycznej tożsamości stanowczo za mało – wprost – niewiele. Tymczasem… Emil Biela był nie tylko znaną i cenioną postacią współczesnej literatury. Był także artystą pędzla i palety. Twórcą samorodnego talentu. Odnosząc się do tego obszaru działalności Emila Bieli chciałoby się zauważyć… Nieodgadnione, wręcz nieograniczone były przestworza Jego artystycznych wizji, Jego twórczych zachwytów i uniesień, Jego plastycznych kreacji. Zdarzało się, że sięgał, m. in. do symboliki ilustrującej pojęcie boskiej wszechmocy i wszechwiedzy zwłaszcza wtedy, gdy podejmował próbę interpretacji wielce złożonego pojęcia, jakim jest Oko Opatrzności.

Ów symboliczny znak i motyw religijny artysta podejmował w swojej twórczości wielokrotnie nadając mu absolutnie własną, refleksyjną poetykę i niekonwencjonalną interpretację. To z Jego woli, rozśpiewani niebogłośnie święci ptaszkowie – „Św. Sowa”, „Św. Dzięcioł”, „Św. Czyż Złotawy” i „Św. Śniegula” wraz ze swym patronem i opiekunem Św. Franciszkiem z Asyżu radośnie i wprost zachwycająco ubogacali boską nieskończoność Nieba i Ziemi, rekomendując ludziom krainy Dobra i Prawdy, Światy Piękna i Miłości, Wszechświaty Boga… Emil Biela był twórcą wielorakiego doświadczenia i niepospolitego dorobku. Zaczął malować w pierwszych latach 90-tych ubiegłego stulecia. I już wtedy pracował na niwie sztuki z niezwykłym zapałem i zachwytem, i co więcej z niebywałą intensywnością. Niebawem stwierdził, że malowanie jest swoistym dopełnieniem, uzupełnieniem Jego twórczości pisarskiej. I rzeczywiście… Obie twórcze przestrzenie, które tak sowicie wypełniał słowem i upiększał kolorem, pozostawały w idealnej zgodzie, w świetnie i znakomicie układającej się symbiozie i korelacji. Malarstwo, które uprawiał było nad wyraz epickie i poetyckie tak, jak malarska i poetycka była Jego poezja rozmalowana najprzedniejszymi atrybutami kunsztu piękna. Konsekwentnie i po swojemu kreował swoje wizje malarskie wyjątkowo jednostkowo, indywidualnie. Na dwóch biegunach jego twórczości pojawiały się np. obrazy o tonacji subtelnie spokojnej i wyciszonej, z drugiej zaś strony kompozycje o jednoznacznie i zdecydowanie brzmiącej tonacji barw. Rzeczywistość, którą tak prosto i zwięźle kreował swym twórczym natchnieniem to m.in. krainy łagodności, pejzaże tchnące pobożnością rozsianych tu i owdzie figur i kapliczek, wiejskich kościółków; to swojskie krajobrazy z gloryjnie rozmodlonymi i rozśpiewanymi aniołami; to równocześnie widoki zacisznych uliczek, zagród, ogrodów, zakamarków podhalańskiej Ziemi oraz bacówek z czujnie stróżującymi owczarkami. W tych i innych kompozycjach – tak wielce urozmaiconych w swej obfitości i tematycznej różnorodności najpełniej przejawiała się Jego estetyczna wrażliwość, upodobania, warsztatowe preferencje i twórcza kompetencja. O tym, że twórczość plastyczna Emila Bieli był niezwykle urozmaicona i wielowątkowa, mogliśmy przekonać się odwiedzając Jego autorską galerię „Garaż” na Zarabiu. To w tym magicznym miejscu, kontemplując nad sztuką i twórczością Pana Emila uświadamiałem sobie, że plastyczne wizje i wyobrażenia Myśleniczanina znad Raby sięgały znacznie dalej i głębiej ku innym i równie ekscytującym konstelacjom sztuki piękna. To tutaj – nieopodal – jak onegdaj się mawiało – „najczystszej z rzek polskich Raby”, w poszumie zdrowych drzew, w aurze radośnie ćwierkających ptaków, naszą myśl i wyobraźnie, wodziły dodatkowo kamienne instalacje świadków teraźniejszości i bohaterów przeszłości, np. „Król Zarabia”, „Małżeństwo”, „Napoleon”, „Krzyżowiec”, „Psi rycerz” i inne. To w tym miejscu i w scenerii krajobrazu barw sztuki i kolorów natury toczyliśmy rozmowy o sztuce, o estetyce, o istocie człowieczeństwa… Szczególnie często podejmowaliśmy dywagacje o pięknie i różnorodności naszej tradycji i potrzebie wspierania, pielęgnowania tego co nasze, rodzime, niepowtarzalne.

Z twórczością plastyczną Emila Bieli stykaliśmy się wielokrotnie, szczególnie przy okazji organizowanych za sprawą tutejszych instytucji kultury wystaw, przeglądów i konkursów. Na prawach szczególnego wyboru wymieniam m.in. realizowane przez tutejszy Dom Kultury jubileuszowe przeglądy twórczości plastycznej twórców ludowych i artystów nieprofesjonalnych regionu myślenickiego z cyklu „Praca i Piękno” (1997, 2002); ekspozycję „Anioły w sztuce amatorów” (2000); wojewódzką ekspozycję pt. „Madonna w sztuce ludowej” (2001); czy też wojewódzki konkurs „Na szkle malowane – Anioły w sztuce ludowej” stanowiący integralną część programową piątej edycji myślenickiego Festiwalu „ Anioły 2002”. Wymieniam równocześnie znakomitą serię wystaw problemowych realizowanych pod szyldem Muzeum Regionalnego „Dom Grecki”. Szczególnie godzi się w tym miejscu wymienić pokonkursowe wystawy pt. „Bożonarodzeniowy czas” (2010), „Sercem i pędzlem” (2012), „Przyjaciele Pana Boga – Święci i Błogosławieni” (2014). Emil Biela był nie tylko aktywnym uczestnikiem poszczególnych wystaw i konkursów. Regularnie i z powodzeniem sięgał po najwyższe konkursowe laury. Swoje plastyczne wizje i „opowieści” demonstrował również w innych ośrodkach Małopolski, m.in. w Centrum Kultury w Zabierzowie, w ramach pokonkursowej wystawy sztuki ludowej i amatorskiej regionu krakowskiego (1995). Nasz twórca był też wyjątkowo wiernym uczestnikiem i wielokrotnym laureatem kilkunastu, wielce prestiżowych w skali kraju konkursów amatorskiej twórczości plastycznej w Nowym Targu. Rok 2010 okazał się dla Niego wyjątkowo pomyślny. O palmę pierwszeństwa rywalizowali ze sobą autorzy 169 obrazów, które dotarły tam z kilkudziesięciu miejscowości kraju. Najwyższą ocenę uzyskały wówczas obrazy Emila Bieli pt. „Polski Anioł Stróż” i „Anioł ratownik”.

Jak widać talent naszego artysty eksponował się wręcz obficie i regularnie na wielu terytoriach Ziemi Krakowskiej. Co ważne autor – za każdym razem – demonstrował się w niezwykle szerokiej i urozmaiconej gamie tematów zarówno świeckich, jak i religijnych dotykających głęboko sfery biblijnej. Nierzadko pojawiały się tu kompozycje z wymownie i ekscytująco brzmiącymi tytułami i niepowszednim przesłaniem, m.in.: „Czwarty upadek”, „Zbędne Oko Opatrzności”, czy też „Komuna nie wejdzie do Kościoła”. W arsenale rozmaitych kompozycji oglądaliśmy równocześnie krajobrazy bliskiego nam pejzażu, m.in. uhonorowany w 2012 roku drugą nagrodą konkursową obraz pt. „Na granicy Stróży i Myślenic.”

Jest też inna równie nieoceniona sfera działalności Emila Bieli o charakterze popularyzacyjnym. Artysta okazał się być autentycznym piewcą, odkrywcą i prezenterem wielu utalentowanych twórców ludowych regionu. To właśnie na łamach „Dziennika Polskiego” i „Gazety Krakowskiej” prezentował sylwetki naszych rodzimych snycerzy i malarzy. Tym oto sposobem roznosiła się wzdłuż i wszerz naszego powiatu wieść i sława o artystach samorodnego wigoru i talentu, którzy swoją pasją i twórczością tworzyli i ubogacali panoramę naszej kultury, a zwłaszcza piękno naszej Ziemi. To właśnie na łamach myślenickiej mutacji „Dziennika Polskiego” dzięki Niemu zadomowili się już w pierwszych latach 60-tych ubiegłego stulecia tacy rzeźbiarze, jak: Franciszek Bargieł z Rudnika, Władysław Górka z Poręby, Józef Muniak i Józef Pindela z Myślenic, Józef Słonina i Zdzisław Słonina z Bogdanówki, a także malarze – ks. Stanisław Nowak z Wiśnicza czy też wielce utalentowana artystka Myślenic Barbara Perek. To dzięki tym informacjom i recenzjom prasowym mogliśmy nawiązać z nimi bezpośredni kontakt, otoczyć ich należną opieką, włączyć w szeregi członków myślenickiego Klubu Twórczości Ludowej i Amatorskiej i co więcej… tworzyć wspólnym wysiłkiem stosowny i sprzyjający dla ich twórczości klimat. Ta wyjątkowa fascynacja twórczością samorodnych talentów zaowocowała czymś jeszcze innym i bezcennym. Sprawiła, że dr Emil Biela począł gromadzić niezwykle cenną i wyjątkową w swym znaczeniu kolekcję rzeźb ludowych snycerzy, a w tym unikalnych, wyciosanych w drewnie figur Chrystusów Frasobliwych, które codziennie witały nie tylko domowników, ale także przybyszów z bliższych i dalszych stron Rzeczpospolitej. Bagaż doświadczeń, zasług i dokonań wzmacniających pozycję i kondycję naszej kultury - jak widać - był niezwykle szeroki, wprost imponujący. Niebagatelną rolę w procesie tworzenia i kreowania sztuki naszego regionu spełniały niewątpliwie bezpośrednie relacje naszego poety i malarza z wieloma zasłużonymi dla naszej kultury postaciami, przedstawicielami rozmaitych środowisk społecznych, artystycznych i intelektualnych. Na pierwszym planie wymieńmy m.in. wieloletniego i wielce szanowanego w środowisku Tokarni (i nie tylko!) proboszcza tamtejszej Parafii pw. Matki Boskiej Śnieżnej - dodajmy - autentycznego orędownika lokalnych tradycji i wyjątkowego zarazem opiekuna twórców ludowych tego regionu ks. prałata Jana Macha (1923-1998). Dodajmy, w tym miejscu... nadzwyczajnego opiekuna twórcy słynnej już w świecie Kalwarii Tokarskiej - Józefa Wrony; człowieka wyjątkowego talentu, a także imponującego dorobku; twórcy o statusie artysty prawdziwie ludowego. To o Nim - ciepło i serdecznie wspomniał Pan Emil na stronach niezwykle cennej i frapującej publikacji Bartłomieja Dyrcza pt. „Urywki życia. Jan Mach architekt duszy” (2018). Emil Biela utrzymywał bliskie kontakty z wieloma wybitnymi postaciami nauki, sztuki i kultury. Jedną z nich był dobrze znany i niezwykle ceniony na obszarze sztuki profesjonalnej, wybitny artysta rzeźbiarz naszego regionu - Stanisław Trybała (1950-2018). Doceniając wyjątkowe walory Jego twórczości nadał Mu za życia wielce wymowny i zaszczytny tytuł. „Michała Anioła z Bogdanówki”. Kontemplując nad dziełem życia i pracy niestrudzonego w swym twórczym obowiązku nauczyciela, pisarza, poety, felietonisty, artysty malarza kreatora sztuki - szczególnie w tych dniach uzmysławiamy sobie, że dr Emil Biela pozostawił po sobie niezwykle cenne i trwałe ślady swojej aktywności i pracowitości; ślady intelektualnej mądrości i artystycznej kreatywności dotykające - jak widać - tak wielu sfer sztuki i kultury. A były i są one wprost bezcenne, gdyż ubogacały i nadal upiększają barwą słowa i poezją kolor panoramę naszej codzienności, a zarazem bezkresne przestrzenie naszej wyobraźni. Pamiętamy też, że wzmacniały i potęgowały one także kondycję programową myślenickiego Domu Kultury, który w uznaniu i w szczególnej podzięce za wieloletnią i wielce pożyteczną współpracę uhonorował naszego krajana tytułem „Przyjaciela MOK” (1997).

Czas umyka… Umykają bezpowrotnie kolejne dni… Dni nasycone naszą wdzięcznością i pamięcią. Wierzę, że owa pamięć będzie wieczna i trwała, nasycona szacunkiem i podziwem wszystkich zadomowionych tu nad Rabą Myśleniczan, którzy onegdaj z Nim współpracowali i którzy będą korzystać z Jego mądrych myśli i tak obfitego dorobku.

 

Jan Koczwara Jan Koczwara Autor artykułu

Pasjonat, kolekcjoner i baczny dokumentalista lokalnych - i nie tylko - wydarzeń społecznych, kulturalnych oraz artystycznych. Człowiek o fenomenalnym dorobku naukowym i artystycznym pełen skromności i kultury osobistej.