BYŁ WŚRÓD NAS - JACEK HOŁUJ (1936 – 2020)

Kultura 27 kwietnia 2021 Wydanie 16/2021
BYŁ WŚRÓD NAS - JACEK HOŁUJ (1936 – 2020)

Myśleniczanin z krwi i kości. W swej prawdziwie ludzkiej szlachetności i życzliwości niepowtarzalny. Był obywatelem o statusie człowieka nieprzeciętnego. Znany, ceniony, lubiany, szanowany. Ceniony nie tylko w tym czasie, gdy przez ponad 30 lat służył ludziom, pracując w służbie zdrowia na stanowisku rehabilitanta. Lubiany, bo był człowiekiem kontaktowym, rozmownym, odnoszącym się z głębokim szacunkiem do każdego. Jacek Hołuj, o którym wspominam, nade wszystko był znaną i cenioną postacią na niwie kolekcjonerstwa. Zapewne dlatego, że zgromadził w swoim życiu niezwykły, wręcz unikalny i bezcenny „inwentarz” tego, co onegdaj stanowiło o kolorycie i bogactwie naszej Ziemi - tej Ziemi, której historię znał na wylot, od podszewki. Tej krainy, którą bezgranicznie kochał, szanował, z sercem i zapałem propagował nieomal na wszystkich możliwych szerokościach geograficznych miasta i regionu. „Po moich przodkach – jak wyznał w listopadzie 2003 roku – odziedziczyłem miłość do swego miasta i potrzebę rejestrowania zachodzących w nim zmian”.

Fotografie z dawnych lat były największą Jego pasją i namiętnością ogarniająca bez reszty całą Jego osobowość. W takich okolicznościach pytamy zazwyczaj: jak to się stało i kiedy to się zaczęło? Ano zaczęło się dawno, dawno temu, w pierwszym okresie lat 70-tych ubiegłego stulecia. Być może okazjonalny prezent Władysława Pardyaka w postaci kilkunastu archiwalnych pocztówek dał temu początek, gdyż z tą chwilą Jacek Hołuj jawi się w tut. środowisku, jako wytrawny, wyspecjalizowany, a przy tym kompetentny w tej materii archiwista – kolekcjoner starych fotografii i starych widokówek. Najstarsza pocztówka z widokiem Rynku i kościoła farnego, którą udało mu się zdobyć, pochodziła dokładnie z roku 1898. Z tego też okresu pochodziła kolejna zdobycz – najstarsza fotografia z widokiem na targowicę.

Szczególnie fotografie z lat 20. ubiegłego wieku miały wartość nieomal historycznego znaczenia i wymiaru, gdyż pozwalały – i nadal pozwalają – prześledzić to, co było onegdaj piękne i naturalne, co było wręcz niepowtarzalne, fascynujące, częstokroć unikalne. To w tych okazałych zbiorach zachowały się fotografie z utrwaloną rzeczywistością lat minionych, w których można wypatrzyć pewną rozmaitość nieustanie zmieniającej się natury, przyrody, także człowieka. To na nich jawią się otwarte przestrzenie dawnych zabudowań, ulic i zaułków, pól i zagonów, drzew, górującej nad miastem „Lipki”, albo płynącej dołem „najczystszej z rzek polskich – Raby”. To na nich pojawiały się też portrety – sylwetki ludzi zwykłych i zasłużonych, a także wspaniałe rejestry okolicznościowych spotkań, uroczystości i wydarzeń, często religijnego, patriotycznego, rekreacyjnego, sportowego bądź towarzyskiego wymiaru; wydarzeń, którymi przed wieloma laty żyli i pasjonowali się Myśleniczanie; w których uczestniczyli zarówno młodzi, jak i sędziwi mieszkańcy Myślenic.

Dzięki nawiązanej przed wieloma latami współpracy naszego kolekcjonera z redakcją „Gazety Myślenickiej” setki owych fotografii w wersji prasowej, mogliśmy i nadal możemy oglądać w wydzielonej rubryce pt. „Z kolekcji Jacka Hołuja”, sukcesywnie prezentowane na stronie zatytułowanej „Kadry Historii”. Możemy podziwiać wpadając jednocześnie w ów magiczny stan błogiej zadumy i głębokiego zamyślenia; poddając się nieuniknionej ekstazie porównań, wspomnień, refleksji i medytacji. I nic dziwnego, albowiem fotografie z tej kolekcji mówią nie tylko o naszym mieście i naszych przodkach. Mówią bowiem o rozmaitych rewirach i zakolach naszej przeszłości, również tej trudnej i najtrudniejszej, wojennej i okupacyjnej. Tej przeszłości, która na naszym bohaterze i Jego rodzinie pozostawiła piętno wielkiego bólu i dramatu po utracie rozstrzelanego przez hitlerowców w Krzesławicach ojca – Stanisław Hołuja (1940).

O tym, że była to dla Myślenic postać wyjątkowa i zasłużona przekonali i utwierdzili nas reżyserzy filmu dokumentalnego o Stanisławie Hołuju, pt. „Mój tato kochał życie”. Lata wojennej pożogi wciąż powracały... Powracały zwłaszcza wtedy, gdy wraz ze swoimi najbliższymi i wieloma rodakami oddawał hołd ofiarom „Czarnej Niedzieli”. Niuanse naszej przeszłości – w historycznym i lokalnym aspekcie – Jacek Hołuj znał wyjątkowo dobrze. Nic więc dziwnego, że wspomnieniami i swoją wiedzą dzielił się nieomal na co dzień. Dzielił się podczas wielu okazjonalnych spotkań, rozmów, również i wtedy, gdy podążając spacerowo - rowerowym „krokiem” ulicami miasta, tu i ówdzie zatrzymywał się podejmując rozmowę z każdym napotkanym znajomym. To podczas tych ulicznych pogawędek wyrażał swoje refleksje i opinie o tzw. teraźniejszości, o tym, co było, jak to onegdaj bywało, i o tym, co „w trawie piszczy”, co ważnego dzieje się na niwie lokalnej kultury.

Zaprzyjaźniony z „trzema muszkieterami” Myślenic – Zbigniewem Bobowskim, Bogusławem Lehmanem i Jerzym Wilmanem, podejmował iście długie rodaków rozmowy o świecie, o dalekich podróżach, o bohaterach lat minionych i dni współczesnych. Zwieńczeniem przyjacielskich spotkań i dywagacji był naturalnie... tenis stołowy, którego - mówiąc najkrócej – był praktykującym wyznawcą i gorącym entuzjastą.

Wróćmy jednak do zawartości zbiorów naszego kolekcjonera. Trudno nie zauważyć, że ten wielotysięczny skarb zawierał i zawiera niebywałe bogactwo fotografii ilustrujących uroki bliskiego nam pejzażu z serii – umownie ujmując - „najpiękniejsze w świecie.... Myślenice przecie...”, a więc, np. łąki i pola na Plebańskiej Górze; Rynek, a na nim postój taksówek i autobusów PKS; Rodzinne krajobrazy z tartakiem, młynem i elektrownią Jana Hołuja; „Młynówka” jeszcze nie ocembrowana; Stare chaty przy ulicy Niepodległości; Stara Zakopianka; Żniwiarze na polu obok sądu; Budowa szpitala powiatowego, itd.

Łatwo zauważyć, że każde zdjęcie pochodzące z kolekcji Jacka Hołuja to wręcz osobliwa i przejmująca opowieść o dawnych czasach, pobudzająca wyobraźnie każdego z nas. Wymownie jawią się tu fotografie opatrzone roboczymi podpisami, np. „Legioniści”; „Pobór koni do wojska” (1912); „Zachodnia pierzeja Rynku po groźnym pożarze” (1926); „Powitanie prezydenta Mościckiego” (1928); „Harcerski pochód 3-Majowy” (1930); „Myślenice po wojnie” (1945); „Zerwany most na Rabie po powodzi” (1949); „Pochód 1-Majowy” (1953), itd.

Są w tym materiale rozliczne też zdjęcia dokumentujące ważne i podniosłe uroczystości o charakterze religijnym, m. in. fotografie z koronacji obrazu – wizerunku Matki Bożej Myślenickiej (1969), z kilku procesji świąt Bożego Ciała, wizyty kardynała Stefana Sapiechy w myślenickim sanktuarium (1954), albo tez wyjątkowe, unikalne zdjęcie z lat 70. ubiegłego wieku przedstawiające biskupa krakowskiego Karola Wojtyłę w uliczce księdza Piotra Skargi w otoczeniu licznie zgromadzonej młodzieży i wiernych.

Odrębną tematycznie część zbiorów stanowią zdjęcia dokumentujące wspaniałą panoramę imprez kulturalnych, sportowo-rekreacyjnych, a także niepowtarzalne rejestry imprez rodzinnych i towarzyskich. Na prawach szczególnego wyboru wymieniam, m.in. zdjęcia podpisane następującymi tytułami: „Orkiestra Dęta „Sokół” pod budynkiem „Sokoła”; „Artyści amatorskiego teatru Teodora Pitali”; „Aktorzy zespołu teatralnego PSS ”Społem” w Myślenicach”; „Karnawałowi przebierańcy”; „Bal karnawałowy w Liceum im. T. Kościuszki”; „Pierwszy publiczny występ Krasnoludków”.

Z kręgu imprez rekreacyjno – sportowych warto wymienić zdjęcia, pt. „Harcerze na biwaku”, „Kąpiel w Młynówce”, „Góra Chełm i narciarze”, „Drużyna myślenickich zapaśników”, „Ćwiczenia akrobatyczne Jana Hołuja”, „Majowy Wyścig Pokoju” i „Skoki do Raby stylem... rozpaczliwym”.

Wracając do kolekcji – nazwijmy – teatralnej trudno nie zauważyć, że jednym z utalentowanych aktorów tutejszej sceny amatorskiego ruchu teatralnego lat 60-tych ubiegłego stulecia, był właśnie Jacek Hołuj, kreujący m.in. jedną z głównych ról w komedii T. Brandona, pt. „Ciotka Karola”. Zespół przez wiele lat działał pod patronatem myślenickiego Oddziału PSS „Społem”. Kierowali nim dobrze znani w tut. środowisku działacze, pasjonaci sztuki i teatru - dwaj bracia – Antoni i Józef Pitala. Sceniczną areną prób i przedstawień była wówczas sala Kina „Wisła” przy ulicy 3-go Maja. Zachowane fotografie i o tym fragmencie działalności artystycznej naszego rodaka jednoznacznie „mówią i opowiadają”. Kolekcja fotograficzna Jacka Hołuja, określana mianem kolekcji rodzinnej, którą aktywnie wspierała pani Elżbieta Hołuj, dzięki swej wielkości i tematycznej różnorodności stanowiła i wciąż stanowi wartość wyjątkową i nieprzemijającą. W tym oto momencie przypominam sobie doskonale te chwile z połowy lat 70-tych ubiegłego wieku, kiedy to Jacek Hołuj pierwszy raz dał o sobie znać podczas kilku spotkań i wieczorów pod wymownym tytułem „Kolekcjonerzy na start”. To wtedy, pod dachem Powiatowego Domu Kultury przy ulicy M. Reja, prezentując w formie symbolicznej swoje zbiory opowiadał nam o swoich początkach i pierwszych doświadczeniach w sztuce gromadzenia i archiwizowania starych fotografii. Świadkami owych opowieści byli dobrze znani w tym czasie kolekcjonerzy rzeczy i pamiątek równie cennych i osobliwych, m.in. Marian „Kuba” Boryczko, Jan Brzeziński i Tadeusz Kalinowski, a spoza obszaru Myślenic – Ferdynand Kijak-Solowski.

Śmierć śp. Jacka Hołuja bardzo nas zasmuciła… jeszcze bardziej uzmysłowiła nam, że straciliśmy kolekcjonera wysokiej klasy i renomy. Człowieka, który właściwymi sobie sposobami, z niebywałą dbałością i starannością dbał o zachowanie lokalnego dziedzictwa historycznego. To prawda… był niewątpliwie patriotą, który jeszcze nie tak dawno, w dniach obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości wraz ze swoją żoną Elżbietą wyraził znamienne słowa… - „Młodzi muszą zrozumieć, czym jest wolność… Muszą jej pilnować i dbać o nią, żebyśmy jej znowu nie stracili…” Wspaniała kolekcja dawnych Myślenic na dawnych fotografiach to bezcenny skarb. To autentyczne i niepodważalne świadectwo naszej tożsamości i naszej tradycji. Powiem więcej… Jest to skarb o wiele cenniejszy niż złoto i drogie kamienie. Jacku!... Wraz z wieloma mieszkańcami Myślenic, skromnymi słowami wdzięczności i pamięci, dziękuję za te piękne lata naszej kolekcjonerskiej wspólnoty i współpracy, za wszystkie chwile wspólnych spotkań i dywagacji o naszej historii, o naszym mieście, o pięknie świata i natury. Dziękuję zarazem za wszystkie – sprzed kilku lat – rozmowy podejmowane w atmosferze i scenerii Giełd Kolekcjonerskich, m.in. w Dobczycach i Krakowie. Jestem pewien, że z odległych bram Nieba i wieczności sprawisz, że owe skarby i owoce wielkiego trudu i wspaniałych fascynacji, nadal będą służyć naszemu miastu, naszej społeczności, a w szczególności przedstawicielom młodego i najmłodszego pokolenia… Wiem natomiast, że pozostaniesz w najmilszej i najgłębszej pamięci po wsze czasy nie tylko naszego żywota…

Jan Koczwara