Chaos, brak szacunku i realne zagrożenie dla miasta

Chaos, brak szacunku i realne zagrożenie dla miasta
Fot. Myślenicki Serwis Informacyjny

S7 przez Myślenice?

Mieszkańcy i samorząd Myślenic mówią stanowcze „NIE” wobec planów poprowadzenia drogi ekspresowej S7 przez miasto. Ich głos jest coraz głośniejszy – i coraz bardziej ignorowany.

Od miesięcy trwają prace nad planowanym przebiegiem brakującego odcinka drogi ekspresowej S7 między Krakowem a Myślenicami. Inwestycja, która w zamyśle ma usprawnić ruch tranzytowy w południowej Małopolsce, budzi w Myślenicach jednoznacznie negatywne emocje. Powód? Wszystkie dotąd ujawnione warianty zakładają przebieg trasy przez teren gminy – w tym przez samo miasto – ignorując głos mieszkańców, argumenty samorządu i podstawowe zasady planowania przestrzennego.

Droga tranzytowa, nie lokalna

– i nie dla ludzi

Protest mieszkańców nie wynika z niechęci do inwestycji jako takiej, lecz z jej skrajnie niekorzystnego wariantu. S7, zamiast omijać Myślenice, miałaby przebiegać w sąsiedztwie gęsto zabudowanych dzielnic mieszkalnych (m.in. Górnego Przedmieścia, Bysiny, os. 1000-lecia), oddzielić miasto od jedynych dostępnych terenów zielonych (Dalin, Mikołaj, Plebańska Góra), a przy tym – jak podkreślają eksperci – dosłownie „zamknąć Myślenice w komunikacyjnej klatce” między zakopianką a górami.

– To nie jest droga dla mieszkańców. To trasa wyłącznie tranzytowa, która pogorszy jakość życia, zablokuje rozwój miasta i zniszczy jego środowisko – alarmuje Marcin Zawrotniak z grupy „NIE dla S7 przez Myślenice”.

Leszek Szymula, kolejny z aktywistów, ostrzega: – W każdym z dotychczas rozpatrywanych wariantów korytarzowych Myślenice byłyby zdewastowane przez żelbetową estakadę przecinającą miasto od zachodu. Zostaniemy odcięci od terenów zielonych, narażeni na hałas i spaliny. To decyzja podejmowana wbrew logice i wbrew ludziom.

Środowisko i zdrowie zagrożone

Argumentów przeciwko obecnym wariantom S7 jest wiele. Jednym z najważniejszych jest kwestia tzw. róży wiatrów – dominujących w regionie wiatrów zachodnich. Zanieczyszczenia z nowej trasy – hałas, spaliny, pyły – byłyby bezpośrednio „wtłaczane” przez wiatr do centrum Myślenic i gęsto zamieszkanych dzielnic. To nie tylko pogorszy jakość powietrza, ale i zwiększy ryzyko chorób układu oddechowego.

Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że planowana trasa odcinałaby mieszkańców od lasów i terenów rekreacyjnych, które pełnią funkcję naturalnych „zielonych płuc” miasta.

Zablokowany rozwój, zagrożona kolej

Obecne plany stoją również w sprzeczności z kierunkiem rozwoju Myślenic. Miasto może się rozwijać jedynie na zachód – pozostałe strony są zablokowane przez góry i zakopiankę. Warianty S7 przecinające zachodnie dzielnice zablokują ten kierunek ekspansji. Co więcej, forsowane przez GDDKiA warianty mogą uniemożliwić realizację od dawna planowanego połączenia kolejowego Kraków–Myślenice – inwestycji strategicznej, ekologicznej i realnie odciążającej ruch drogowy.

– Droga S7 w forsowanym kształcie nie tylko zniszczy Myślenice, ale także przekreśli szansę na połączenie kolejowe, na które mieszkańcy czekają od lat – podkreśla burmistrz Myślenic, Jarosław Szlachetka.

Konsultacje? Tylko w teorii

Choć GDDKiA deklaruje chęć prowadzenia dialogu, rzeczywistość temu przeczy. W 2022 roku zaprezentowano sześć wariantów korytarzowych – żaden nie zyskał poparcia społecznego. Teraz, mimo wcześniejszych zapowiedzi konsultacji ośmiu tras, mówi się już tylko o trzech, z czego każdy przecina gminę Myślenice.

Tymczasem do opinii publicznej „przeciekają” dokumenty, które GDDKiA następnie dementuje lub usuwa ze swojej strony. Ostatni przypadek – 26 czerwca – dokumentacja pokazująca „wejście” i „wyjście” planowanej S7 pojawiła się w internecie tylko na kilka godzin. Mieszkańcy są oburzeni i zdezorientowani.

– Mamy dość chaosu i braku szacunku. To nie są tylko kreski na mapie – to nasze domy, nasze życie, nasze rodziny – piszą mieszkańcy w mediach społecznościowych.

Radny powiatowy Robert Pitala komentuje krótko: – Totalny chaos i nieporadność GDDKiA. Cyrk. Jak tak dalej będzie wyglądać ta inwestycja, to ja jestem pełen obaw.

Samorząd mówi: DOŚĆ

28 kwietnia Rada Miejska w Myślenicach przyjęła uchwałę intencyjną, wyrażającą zdecydowany sprzeciw wobec planowanego przebiegu drogi ekspresowej S7 przez teren gminy. W uzasadnieniu uchwały czytamy m.in., że: „nowa trasa S7 i węzły, z których skorzystają nieliczni mieszkańcy, są planowane nie dla ruchu lokalnego, ale ogólnopolskiego. Dlatego poprowadzenie trasy S7 na wschód od Gminy Myślenice jest najbardziej racjonalnym rozwiązaniem pod względem społecznym i planistycznym”.

Radna Anna Szymanowska zwraca uwagę, że nowa S7 nie rozwiąże lokalnych problemów, a wręcz je pogłębi: – My mieszkańcy chcemy realnych rozwiązań, a nie nowych problemów! Nowa S7 na wschód od Myślenic to szansa na odciążenie ruchu i poprawę bezpieczeństwa w miejscowościach jak Osieczany, Droginia czy strefa przemysłowa Myślenic.

Głosów sprzeciwu nie brakuje także wśród radnych z innych miejscowości. Radny Czesław Wierzba z Głogoczowa stwierdza jasno: – Już teraz zakopianka dzieli naszą miejscowość na pół. Budowa kolejnej trasy przez Głogoczów byłaby nie do zaakceptowania. Nie chcemy kolejnych barier, tylko bezpieczeństwa.

Gdzie jest GDDKiA?

Najwięcej emocji wzbudza dziś postawa dyrektora krakowskiego oddziału GDDKiA – Macieja Ostrowskiego. W jednej z audycji TVP3 Kraków dyrektor Ostrowski stwierdził, że „droga S7 powinna podzielić się na dwie części, pierwsza część tu gdzie wbije się BDI, bo przyszła S7 musi przejąć ruch z BDI czyli odcinek między Głogoczowem a Krakowem i druga między Głogoczowem, a Myślenicami”. Zdaniem samorządu działa on obecnie wbrew interesowi własnego miasta.

– Panie Macieju Ostrowski – co takiego zrobili Panu mieszkańcy Myślenic i całej gminy, że chce nam Pan zafundować zrujnowanie miasta i regionu przebiegiem drogi S7? – pyta publicznie burmistrz Szlachetka. – Czy to nie Pan jako dyrektor GDDKiA odpowiada za forsowanie przebiegu, który dewastuje nasze otoczenie i zagraża zdrowiu ludzi? Nie było i nie będzie mojej zgody na to, aby budowa połączenia tranzytowego odbywała się kosztem naszych mieszkańców.

Apel o uczciwość i dialog

Mieszkańcy i lokalne władze nie domagają się rzeczy nierealnych. Chcą przede wszystkim rzetelnej informacji, realnych konsultacji i wariantów, które nie będą dewastować ich miasta. Obecne działania GDDKiA – pełne niejasności, opóźnień i ignorowania głosu społecznego – są nie do zaakceptowania. Jak piszą mieszkańcy: „Nie chcemy krzyczeć dla zasady. Ale chcemy wiedzieć, co planujecie. Bo wygląda to źle. I rodzi coraz więcej niepokoju.”

Marta Duszyk Marta Duszyk Autor artykułu

Absolwentka teatrologii na UJ, wielka miłośniczka książek, lubi spokój, koty i psy; z uwagą obserwuje otaczającą ją rzeczywistość i ludzi.