„Chłopki” i „Augusta” - dzielne kobiety w rozmaitych ujęciach
Z okazji Dnia Kobiet odbyło się w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. ks. Jana Kruczka spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. W nietypowym terminie, bo 13, a nie 8 marca.
Dwie książki były motywem przewodnim prowadzonego przez Aleksandrę Byrską spotkania z literaturą. Obie dotyczą dzielnych kobiet i ich zmagań z rozmaitymi przeciwnościami losu, albo z rolą jaką narzucono im w społeczeństwie.
Obie książki są jednak tak różne, że chyba bardziej różnić się już niepodobna. O „Chłopkach” Joanny Kuciel - Frydryszak słyszał chyba każdy, kto odrobinę interesuje się literaturą, bo dawno nie było książki, która wzbudzałaby takie zainteresowanie i wygrywała tyle rozmaitych konkursów. Przy tym wszystkim jednak zaskakujące jest jak wielu czytelników i czytelniczek podkreśla, że nie jest to książka wybitna, że przedstawia obraz życia na wsi w pierwszej połowie XX wieku w sposób dosyć jednostronny, że jest pisana „pod tezę”, że słońce widać w niej tylko na okładce i że gdyby ktoś miał „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” sfilmować, to prawdopodobnie byłby to Wojciech Smarzowski. A przecież gdyby mierzyć klasę książki temperaturą dyskusji, jaką wywołuje (również na spotkaniu w bibliotece) albo skalą zainteresowania czytelników (3 książki, które są myślenickiej bibliotece są w nieustannym czytaniu i czeka na nie kolejka chętnych), to mówilibyśmy o arcydziele.
Podnoszącym na duchu, serialem kostiumowym BBC byłaby natomiast filmowa adaptacja książki Francisco Queiroza zatytułowanej „Augusta de Montleart”, a opowiadającej o życiu księżnej z rodu Wettynów, która w połowie XIX wieku przybyła do Galicji i nie szczędząc własnego (lub jak kto woli rodowego) majątku stała się dla mieszkańców kilku wiosek wokół Myślenic, a szczególnie dla Krzyszkowic kimś na kształt Prometeusza.
Monumentalne dzieło Queiroza to nie tylko jednak świetnie udokumentowany (podobnie jak „Chłopki”) opis życia głównej bohaterki, ale również wielowątkowa historia jej krewnych i całego historycznego kontekstu w jakim „Księżna z Krzyszkowic” funkcjonowała. Również nie jest to lektura, przez którą przebrnie się na jednym oddechu, ale z pewnością niejednej czytelniczce i czytelnikowi powinna się spodobać.
