Cierpliwość i relacja w pracy z uczniem
Ich praca nie kończy się wraz z dzwonkiem - to zaangażowanie, które wykracza daleko poza szkolne mury. Z cierpliwością, oddaniem i prawdziwą pasją wspierają rozwój młodych mieszkańców naszej gminy, towarzysząc im w ważnych momentach dorastania.
Zapraszamy do rozmów z laureatami nagrody - w tym numerze przedstawiamy panią Marię Bałę nauczycielkę edukacji wczesnoszkolnej w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Myślenicach.
Co ta nagroda znaczy dla Pani osobiście i zawodowo?
Osobiście ta nagroda jest dla mnie dowodem na to, że serce oraz energia, które każdego dnia wkładam w pracę z najmłodszymi, mają sens. Zawodowo traktuję ją jako docenienie roli edukacji wczesnoszkolnej, która jest początkiem drogi w zdobywaniu wiedzy każdego z nas. Traktuję to wyróżnienie jako potwierdzenie, że cierpliwość i budowanie relacji z uczniem to właściwy kierunek mojej pracy. To ogromna motywacja, by wciąż z tą samą pasją towarzyszyć dzieciom w ich pierwszych krokach w świecie nauki.
Jakie wartości lub idee stara się Pani przekazywać uczniom na co dzień?
Pracuję z dziećmi, które dopiero kształtują swój obraz świata. Chcę, żeby wiedziały, że błąd - na przykład literka napisana w odwrotną stronę czy potknięcie w liczeniu - nie jest porażką i powodem do łez, ale nieodzowną częścią procesu uczenia się. Oprócz tego uczę je, że każdy z nas ma pełne prawo do własnego tempa rozwoju. Największą wartością jest dla mnie zaszczepienie w dzieciach empatii i ciekawości świata - chcę, aby opuszczając moją klasę, były nie tylko świetnymi uczniami, ale przede wszystkim dobrymi i odważnymi ludźmi
Czy w swojej pracy ma Pani momenty, które szczególnie zapadły w pamięć?
W edukacji wczesnoszkolnej takich chwil jest wiele. Najbardziej zapadają w pamięć te momenty, gdy uczeń po wielu próbach wreszcie samodzielnie przeczyta pierwsze zdanie lub zrozumie trudne zadanie matematyczne. To niezwykłe uczucie, gdy widzę, jak z nieśmiałego pierwszoklasisty wyrasta pewny siebie młody człowiek. Te małe -wielkie sukcesy moich uczniów, gesty bezinteresownej dziecięcej szczerości - laurka narysowana bez okazji, są dla mnie najpiękniejszymi wspomnieniami. Dają siłę do pracy w trudniejszych chwilach.
Co najbardziej motywuje Panią do pracy w zawodzie nauczyciela?
Najbardziej motywuje mnie poczucie, że moja praca ma realny wpływ na innych ludzi. Jako nauczycielka widzę, jak uczniowie rozwijają się. Różnica między lekko zagubionym pierwszakiem, który dopiero oswaja się ze szkolnym dzwonkiem, a rezolutnym trzecioklasistą, jest kolosalna. Przeprowadzanie dzieci przez ten etap daje po prostu ogromną satysfakcję. Poza tym - w szkole nie ma miejsca na rutynę. Dzieciaki narzucają duże tempo, zadają nieszablonowe pytania i często zaskakują. To bywa bardzo wymagające, ale świetnie napędza do działania.
Jakie wyzwania napotyka Pani w pracy i jak sobie z nimi radzi?
Największym wyzwaniem w mojej pracy jest fakt, że w klasie są uczniowie zróżnicowani pod wieloma względami. Każdy z nich ma inne tempo pracy, inne talenty i inne potrzeby emocjonalne. Jak sobie z tym radzę? Kluczem jest indywidualizacja i cierpliwość. Staram się dostrzegać w dziecku jego unikalny potencjał i tak dobierać metody pracy, by nikt nie czuł się pominięty. Moim celem jest sprawić, by wszyscy uczniowie codziennie odnosili choćby mały sukces na miarę swoich możliwości.
Czy ma Pani swoje „małe rytuały” lub sposoby budowania dobrej atmosfery w klasie?
Na początku tygodnia, po weekendzie lub dłuższej przerwie w szkole, staram się zawsze przywitać z uczniami i zamienić z nimi kilka słów. Każdy może opowiedzieć o tym jak spędził wolny czas i podzielić się swoimi wrażeniami. Często wprowadzam też krótkie „rozgrzewki” na start - są to szybkie pytania, ciekawostki albo lekkie zadania, które pomagają wejść w tryb pracy bez stresu. Stawiam również na pozytywne wzmocnienie - chwalę uczniów za wysiłek, nie tylko za wyniki. Dzięki temu chętniej się angażują i mniej boją się popełniać błędy. Czasem wprowadzam element humoru albo krótkie, luźniejsze momenty w trakcie lekcji - to pomaga rozładować napięcie i sprawia, że atmosfera jest bardziej swobodna.
Jakie plany lub marzenia zawodowe ma Pani na kolejne lata?
Moim największym zawodowym planem jest... nie dać się wciągnąć w edukacyjny wyścig szczurów. Chcę utrzymać zdrowy rozsądek i balans. Zależy mi na tym, by w erze ciągłych testów i sprawdzianów, nadal znajdować czas na uczenie dzieci samodzielności i krytycznego myślenia, bo to jest im najbardziej potrzebne. Z takich czysto warsztatowych celów - stale szukam nowych rozwiązań na to, by zajęcia były maksymalnie angażujące uczniów.
Co powiedziałaby Pani młodemu nauczycielowi rozpoczynającemu swoją drogę zawodową?
Powiedziałabym przede wszystkim: daj sobie czas i nie oczekuj od siebie perfekcji od pierwszego dnia. Nauczyciel to zawód, którego naprawdę uczy się w praktyce - z każdą lekcją, z każdą sytuacją w klasie. Warto też pamiętać, że relacja z uczniami jest równie ważna jak wiedza, którą przekazujesz. Jeśli uczniowie czują się zauważeni i szanowani, chętniej się uczą i współpracują. Nie bój się popełniać błędów - to naturalna część tej pracy. Ważne, żeby wyciągać z nich wnioski i iść dalej, zamiast się zniechęcać. Dobrze jest też korzystać ze wsparcia innych nauczycieli - pytać, obserwować, wymieniać się doświadczeniami. Nie musisz wszystkiego wymyślać samodzielnie. I na koniec: dbaj o siebie. Ta praca potrafi być bardzo wyczerpująca emocjonalnie, dlatego ważne jest, żeby znaleźć równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. To piękny zawód, ale też wymagający - warto wejść w niego z otwartością, cierpliwością i odrobiną dystansu do siebie.
Rozmawiała Karolina Korneszczuk-Podoba
