Czas na wiersz
w domu
odchodzicie pięknie
cichuteńko nad ranem
z mojego domu gdzie pełno
zamkniętych okien i serc
boję się dnia powszedniego
gdy ręka zawiśnie w przestrzeni
nikt nie usłyszy krzyku
tylko pies zamerda radośnie
ogonem na pukanie do drzwi
Marian Cieślik z tomu „Odcienie”
Kraków 2025
