Czy Kolumb był Polakiem?

Czy Kolumb był Polakiem?
Ryszard Tadeusiewicz Naukowiec AGH, absolwent myślenickiego LO

W zeszłym tygodniu usiłowałem odwrócić Państwa uwagę od problemów związanych z pandemią opowiadając o ciekawych badaniach naukowych związanych z wyprawą Kolumba. Ponieważ znam symulacje komputerowe, które doprowadziły do opisanych w felietonie wniosków, przeto przekazałem Państwu te informacje będąc przekonanym, że komunikuję naukową prawdę.

Dzisiaj przekażę Państwu inną historię związaną z Kolumbem, chociaż tym razem sam mam mnóstwo wątpliwości co do naukowej zasadności prezentowanej tezy. Ponieważ jednak teza ta powraca dość często w różnych publikacjach, a jest dość sensacyjna – przekażę ją Państwu jako ciekawostkę.

Każdy wie, czego dokonał Kolumb. Natomiast zdumiewająco mało wiemy o tym, kim on naprawdę był. Powszechnie uważa się, że był Genueńczykiem, synem tkacza Domenico Colombo. Ale amerykański historyk Charles J. Merrill na podstawie pism Kolumba dowodził, że pochodził on z Kastylii. Kastylijczycy bardzo się z tego ucieszyli!

Wielu historyków wysuwało także szereg innych hipotez na temat pochodzenia odkrywcy Ameryki i dowodziło ich prawdziwości na podstawie różnych dokumentów.

Najdziwniejszą hipotezę wysunął jednak portugalski badacz Manuel da Silva Rosa głosząc, że Kolumb był Polakiem, co więcej – synem polskiego króla. Historia ta obiegła raczej prasę bulwarową, a nie naukową, i nie widziałem żadnych komentarzy na ten temat ze strony profesjonalnych historyków, ale Portugalczyk upiera się przy swojej teorii.

Według niego podczas bitwy pod Warną w 1444 roku dowodzący armią chrześcijan (Węgrów, Polaków i Wenecjan) król Polski Władysław III zwany Warneńczykiem – wcale nie zginął. Armia poniosła wprawdzie klęskę, ale ciała króla nie znaleziono na pobojowisku. Będąc w Bułgarii pojechałem na pole bitwy pod Warną. Jest tam symboliczny grobowiec naszego króla (w formie kopca z kamiennym wejściem) – ale ten grobowiec jest pusty.

Pusty jest także grobowiec Warneńczyka na Wawelu. Na ten temat książkę zatytułowaną „Ostatni krzyżowiec Europy. Oddychający sarkofag Warneńczyka?” napisał w 1995 roku Zbigniew Święch.

Ale Manuel Rosa poszedł znacznie dalej. Twierdzi on, że Warneńczyk przeżył, ale rozczarowany klęską postanowił nie wracać w niesławie do kraju, tylko po dłuższej wędrówce osiadł na portugalskiej wyspie Maderze, ożenił się tam i to on był ojcem Kolumba.

Wiem, że cała ta historia brzmi nieprawdopodobnie. Jednak w nauce stara zasada, ostrzegająca „nigdy nie mów nigdy” jest szczególnie aktualna, więc chociaż ustalenie związków Kolumba z dynastią Jagiellonów wydaje się mniej prawdopodobne, niż znalezienie perły w Wiśle pod Wawelem, to jednak odrzucanie takiej ewentualności bez jej sprawdzenia byłoby nienaukowe. Dlatego Rossa zaproponował test genetyczny. Test ten ma polegać na porównaniu DNA Władysława Jagiełły (próbki można pobrać z jego grobu na Wawelu) i syna Kolumba, Diego. Do szczątków samego Kolumba odnieść się nie można, bo są dwie konkurencyjne teorie na temat tego, gdzie on spoczywa. W Sewilli znajduje się jego sarkofag, ale konkurencyjny grobowiec znajduje się w Santo Domingo na Haiti. Obie społeczności (Hiszpańska i Haitańska) są przekonane, że Kolumb spoczywa właśnie u nich. Dopóki w tej sprawie nie ma pewności – nie można prowadzić badań porównawczych, bo one niczego nie dowiodą. Natomiast miejsce pochowania syna Kolumba jest dokładnie znane i próbka pobrana z tamtego grobu byłaby pewnym punktem odniesienia.

Ale czy jest rzeczą właściwą otwieranie grobów króla Jagiełły i syna Kolumba celem pobrania materiału genetycznego do porównania – tylko dlatego, że ktoś wydumał jakąś fantasmagorię?