Dalin obudził się po hejnale

Dalin obudził się po hejnale

Spotkanie z LKS Jawiszowice miało pokazać czy Dalin to drużyna, która może doskoczyć do czołówki czy też raczej jest drużyną ze środka tabeli. Niestety na dzisiaj raczej ta druga odpowiedź jest bliższa prawdy. Dawno nie zdarzyło się, żeby jakiś zespół na stadionie w Myślenicach czuł się tak pewnie jak goście z Jawiszowic w pierwszej połowie meczu.

Od początku narzucili swój styl gry polegający na wysokim pressingu i szybkim odbiorze piłki a potem równie szybko przechodzili do ataku, w którym brało udział często 5 albo 6 zawodników i stwarzali sobie sytuacje bramkowe. W tej sytuacji ironią losu jest fakt, że dwie z trzech bramek zdobyli po stałych fragmentach gry. Pierwsza bramka padła po strzale Jakuba Radomskiego z około 25 metrów z rzutu wolnego, trzecia natomiast była efektem wrzutki po rzucie wolnym sprzed pola karnego i całej serii błędów defensywy, a właściwie całego zespołu Dalinu, bo tuż po tym jak pośliznął się Jakub Jędrzejowski nikt go już nie zaasekurował i Pitry z Radomskim mieli otwartą drogę do bramki. Przy drugiej z kolei tak nieszczęśliwie wybijał piłkę Jakub Wyroba, że trafił prosto w Piotra Stawarczyka i piłka spadła prosto pod nogi Adriana Korczyka a ten już wiedział co z nią zrobić.

Mogło być jeszcze gorzej, bo w ostatnich minutach pierwszej części po kolejnym rzucie wolnym piłka wylądowała na słupku. Straty z pierwszej połowy okazały się być nie do odrobienia, chociaż w drugiej części meczu Dalin ruszył z takim impetem, że przez chwilę można się było łudzić, że minimum remis jest całkiem realnym. Akcja Kamila Sobali , Kacpra Guni i Jakuba Góreckiego zakończyła się celną główką twego ostatniego, ale na więcej Jawiszowice już nie pozwoliły, chociaż bliski zdobycia drugiej bramki był chociażby Andrzej Biel. W ostatnich minutach meczu Jawiszowice jeszcze raz ukłuły Dalin, jakżeby inaczej po stałym fragmencie gry, tym razem rzut rożny zakończył się celną główką Frączek. Jakie wnioski po tym meczu? Dalin nie może zaczynać spotkania o 11 rano, bo budzi się dopiero po południu. A tak serio – trochę dziwi, że własne boisko dla tej drużyny nie jest(przynajmniej na razie) jakimś atutem, bo z czterech meczów na swoim obiekcie Dalin dwa razy przegrał i to dosyć zdecydowanie. Może to dobrze zatem, że dwa najbliższe spotkania myśleniczanie zagrają na wyjeździe (1 października z Unią Oświęcim, 8 października z Glinikiem Gorlice). Będą to jednak trudne próby dla podopiecznych Marcina Przęczka tym bardziej, że przystąpią do nich bez kontuzjowanego Bartłomieja Ostafina, który w poprzednim meczu doznał poważnej kontuzji kolana.

Dalin Myślenice – LKS Jawiszowice 1:4 (0:3)

Bramki: 0: 1 Radomski 20, 0: 2 Korczyk 28, 0: 3 Radomski 39, 1: 3 Górecki 50, 1: 4 Frączek 90. Dalin: Wyroba – Chochlinski (46 Cienkosz), Stawarczyk, Kowalski (85 Stelmach), Biel (75 Tokarz) – Górecki, Jędrzejowski (65 Malisz), Reczulski, Kałat, Gunia – Sobala. Jawiszowice: Homelko – Liszka, Pitry, Radomski, Kocemba – Barański (70 Sitko), Czaicki, Frączek, Hałat, Gąsiorek (46 Dziedzic) - Korczyk (85 Hankus). Sędziował: Jonatan Vallejos (Kraków). Żółte kartki: Górecki – Kocemba, Sitko, Liszka. Widzów: 100.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).