Dlaczego nas zalewa? Felieton popowodziowy

Dlaczego nas zalewa? Felieton popowodziowy

Niestety sami jesteśmy sobie winni. Kiedy to piszę, nie mam na myśli zmian klimatycznych, gdyż nie przekonują mnie opinie, że to działalność człowieka w tak radykalny sposób wpływa na środowisko, że aż zmiany klimatu powoduje. Zapewne jakieś znaczenie nasza działalność ma i na pewno nie jest to korzystne dla przyrody, ale wytwórczość człowiek nie jest jedynym, ani nawet najważniejszym czynnikiem, powodującym zmiany klimatu.

Klimat na naszej planecie już wielokrotnie się zmieniał. Mam tu na myśli procesy, które trwały setki, a czasem tysiące lat. Obecnie obserwujemy jakby przyspieszenie tych zmian, ale tylko dlatego, że media informują o każdej „anomalii” pogodowej, nawet gdy ta nie jest niczym dziwnym. Czy burza była kiedyś niezwykłym zjawiskiem? Czy powodzie były kiedyś tak rzadkie? Dziś każdy nawet incydentalny przypadek, nawet zalanie pojedynczego domu, rozdmuchiwane są przez środki masowego przekazu do wielkości kataklizmów na skalę całego kraju, a nawet świata. Takie zdarzenia jako „bardzo medialne” po prostu dobrze się „sprzedają” w telewizji czy internecie.

Niestety jeśli chodzi o powodzie, to najczęściej sami jesteśmy sobie winni. Tu można wymienić cały katalog naszych przewinień i zaniedbań. Pierwsze to zmniejszanie się powierzchni lasów, ten proces trwa od setek lat i choć wydaje się, że przynamniej w naszym kraju w ostatnich latach wyhamował, zaniedbań wieloletnich nie da się szybko odrobić. Las zatrzymywał nadmiar opadów i był naturalnym rezerwuarem wody. Drugą najważniejszą przyczyną podtopień jest betonowanie naszej przestrzeni. Wciąż przybywa nam dróg, chodników, czego stale się domagamy od władz wszystkich szczebli. Do tego brukujemy swoje podjazdy i otoczenia domów. Zaburzamy tym stosunki wodne, a do tego woda nie ma gdzie wsiąkać tylko z impetem spływa w dół. Niestety w tym „dole”, czyli na terenach zalewowych budujemy swoje domy. Później żądamy, aby zabezpieczyć nas od najbliższej rzeki czy rzeczki, która płynie w dole. Brzegi tych rzek i potoków są regulowane i betonowane. Niestety to nic nie pomaga, bo nas najczęściej zalewają wody, które płyną z góry, właśnie w kierunku tych cieków. Woda pod górę nie popłynie. Co gorsza, nad uregulowanymi rzekami i potokami budujemy mosty, mostki i przepusty, które w czasie dużych opadów łatwo się zatykają przez niesione z prądem wody drzewa, korzenie i śmieci oraz inne porwane przez wartki nurt przedmioty. Te zatory powodują lokalne podtopienia, chyba że na czas przyjdzie interwencja strażaków, bo to jedyna wyspecjalizowana służba, która może pomóc w czasie takich zdarzeń. Bez ofiarnej pracy strażaków, zarówno zawodowych jak i ochotników, tych podtopień i zalanych domów byłoby znacznie więcej. A bez pomocy druhów z jednostek OSP poszkodowani w większości nie byliby w stanie poradzić sobie ze sprzątaniem po zalaniu.

Pisząc słowa o naszej, ludzi winie zalań i podtopień nie mam zamiaru potępiać konkretnych osób, zwłaszcza tych, którzy zostali dotknięci przez kataklizm. W przeciwieństwie do pewnego premiera, który poszkodowanym w powodzi stulecia 1997 roku powiedział, że „mogli się ubezpieczyć”, uważam, że poszkodowanym trzeba pomóc. Potrzebują oni pomocy doraźnej od państwa, samorządów i sąsiadów. Ale zarówno oni jak i my wszyscy oczekujemy konkretnych działań od władzy, pomysłów, które pomogą rozwiązać te problemy. Takie już są. Od kilku lat mówi się o retencji wody, pojawiły się już nawet programy pt. „Jak zarządzać deszczówką”, teraz potrzebne są rozwiązania jak finansować inwestycje, które pomogą zagospodarować wody opadowe.

Jeśli człowiek coś zepsuł to i naprawić powinien. Dotyczy to szczególnie stosunków wodnych, które nieustanie naruszamy poprzez swoją działalność. Mądrzejsi „po szkodzie” powinniśmy wdrażać programy „zarządzania deszczówką” tak, aby nasze inwestycje prywatne i publiczne były dla środowiska „neutralne hydrologicznie”.

Witold Rozwadowski Witold Rozwadowski Autor artykułu

Prezes MARG Sp. z o.o. Redaktor naczelny. Przez wiele lat pracował w Urzędzie Miasta i Gminy w Myślenicach, Wcześniej w latach 1999-2003 pełnił funkcję redaktora naczelnego Gazety Myślenickiej. (SAMORZĄD)