Do trzech razy sztuka

Do trzech razy sztuka

Derby Myślenic zazwyczaj odbywają się 1 stycznia, ale rok 2022 zapisze się w sposób szczególny, bo Dalin Myślenice i Orzeł Myślenice spotkały się jeszcze raz. Okazja do konfrontacji obu klubów była jeszcze donioślejsza, gdyż dotarły do finału Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Myślenice.

Dla Orła Myślenice był to już trzeci finał z rzędu i podopieczni Kamila Ostrowskiego pragnęli w sobotę dokonać czegoś, co nie udawało im się rok i dwa lata temu. Przypomnijmy, Orzeł dwa razy spotkał się w finale z Jordanem Zakliczyn (raz finał odbył się na stadionie Jordana i raz na stadionie Dalinu) i dwa razy przegrał dopiero po rzutach karnych. W sobotnim finale również nie należał do faworytów, bo przecież obie ekipy dzieli różnica dwóch klas rozgrywkowych. Finał, który miał się tym razem odbyć na boisku Raby Dobczyce został ze względów pogodowych przeniesiony do Myślenic na sztuczne boisko na Zarabiu.

Podopieczni Marcina Przęczka i Bartłomieja Piszczka w początkowej fazie meczu uzyskali optyczną przewagę, ale z czasem mecz się coraz bardziej wyrównywał, zaś piłkarze Orła przekonywali się, że nie taki diabeł straszny i można go pokonać. W 40 minucie tego ciekawego widowiska piękną akcję prawą stroną Kamila Topy zakończył mocnym strzałem pod poprzeczkę Emil Bałucki (nota bene były Dalinowiec) i Orzeł zdawał się rozwijać skrzydła. Cztery minuty później zostały one lekko podcięte, gdy centrę Michała Cienkosza zamienił na gola strzałem głową Daniel Chochliński, który pod koniec rundy jesiennej złapał bardzo wysoką formę.

Gdy zespoły wychodziły na drugą połowę meczu, to pewnie wielu kibiców spodziewało się rosnącej dominacji boiskowej Dalinu, ale po prawdzie nic takiego nie następowało. Owszem kilka groźnych akcji przeprowadził wprowadzony na drugą połowę Jakub Górecki szczególnie w duecie z Mateuszem Reczulskim, ale Orzeł odgryzał się równie efektownie i na kilka minut przed końcem miał nawet piłkę meczową, gdy Artur Mistarz uderzył z woleja centymetry nad bramką Jakuba Wyroby. Obserwując ten mecz miało się jednak poczucie, że najsprawiedliwszym rezultatem będzie remis, a to oznaczało kolejny konkurs rzutów karnych, bo dogrywek na tym etapie Pucharu Polski się nie przewiduje. W serii jedenastek więcej odporności nerwowej wykazali piłkarze Orła, którzy nie spudłowali ani razu a ich bramkarz Ostap Szpakiwskij (jeden z bohaterów meczu) obronił strzały Jakuba Góreckiego i Mateusza Reczulskiego. A po strzale Maksa Ponomarenki nastąpił wielki wybuch radości, na który Orłowcy zasłużyli za te trzy lata walki o upragnione trofeum i nie umniejsza ich sukcesu fakt, że grali z Dalinem nieco osłabionym brakiem kilku kluczowych zawodników (Dawid Kałat, Piotr Stawarczyk, Łukasz Kowalski, Bartłomiej Ostafin czy Adam Malisz). Na osobny akapit zasługuję fakt, że takich tłumów kibiców o tej porze (godzina 13 w sobotę), jakie oglądały i dopingowały swoich piłkarzy mogłyby Orłowi i Dalinowi pozazdrościć kluby ze znacznie wyższych poziomów rozgrywkowych.

Dalin Myślenice - Orzeł Myślenice 1:1(1:1) - karne 1:4

Bramki: 0:1 Bałucki 40, 1:1 Chochliński 44 (głową);

Dalin: Wyroba – Tokarz (75 T. Ostafin), Przetocki, Stelmach, Ładyga (46 J. Górecki) - Chochliński, Jędrzejowski, Reczulski, Biel (60 Gunia), Cienkosz- Sobala.

Orzeł: Szpakivskij - M. Mistarz, Serafin, Żak, Topa (72 Mirochna), Kyryłow (83 Suder), Gromala, Marchiński (65 Depta), Ponomarenko, Bałucki, A. Mistarz;

Żółte kartki: Stelmach, Sobala, Cienkosz, Jędrzejowski, Reczulski (wszyscy Dalin) oraz A.Mistarz, M.Mistarz, Gromala, Depta. Ponomarenko (wszyscy Orzeł).

Rzuty karne: dla Orła - A.Mistarz, Mirochna, Suder, Ponomarenko. Dla Dalinu - Jędrzejowski, J. Górecki (obroniony), Reczulski (obroniony).

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).