Dom Małych Cudów w Tokarni

Region 30 września 2025 Wydanie 37/2025
Dom Małych Cudów w Tokarni

Ostatni dzień astronomicznego lata okazał się być wyjątkowo ciepły i słoneczny – całe otoczenie zdawało się radować z otwarcia „Domu Małych Cudów” w Tokarni, do którego już niedługo zaczną przyjeżdżać podopieczni krakowskich domów dziecka.

Dom powstał z inicjatywy fundacji dla dzieci „Uśmiech Dziecka”, która od 2005 roku pomaga dzieciom i matkom przebywającym w krakowskich placówkach opiekuńczych. Obecnie jej opieką objętych jest 9 placówek, w których znajduje się 102 podopiecznych w wieku od kilku tygodni do 18 lat. Fundacja pomaga organizować pomoc medyczną, naukową oraz wyjazdy. Dzięki „Domowi Małych Cudów” wycieczki będzie można organizować częściej.

– Tokarnia okazała się fantastyczną lokalizacją przede wszystkim ze względu na przyrodę i klimat – mówi Joanna Kulis, prezes zarządu fundacji „Uśmiech Dziecka”. – Mamy tutaj czyste powietrze, bardzo dużo zieleni i piękne lasy. Jest dobry dojazd do centrów medycznych, zarówno na myślenicki oddział ratunkowy, jak i do szpitala dziecięcego w Prokocimiu. Dzieci będą mogły tu przyjeżdżać w ramach tak zwanej „szczepionki klimatycznej” – pobyt w takim miejscu wzmocni ich odporność, szczególnie przed okresem zimowym.

Na otwarcie domu przyjechali członkowie zarządu, sąsiedzi, darczyńcy, oraz pierwsze dzieci – podopieczni krakowskiego Domu Dziecka im. Jana Brzechwy. Była to uroczystość pełna przemówień, ciepłych słów i dziecięcej radości. Ksiądz proboszcz Robert Pietrzyk pobłogosławił budynek, a wójt gminy Tokarnia ciepło przywitał członków fundacji.

– To, co zrobiliście państwo dla tych dzieciaków to majstersztyk – powiedział wójt Marek Kluska. – Będziemy się starali w jak największym stopniu pomóc.

Po przemowach zebrani mieli okazję obejrzeć dom. Ma on dwa piętra, na których znajduje się kuchnia, pokój dzienny, sala zabaw, łazienki oraz sypialnie, w których jest łącznie 12 łóżek. Przed budynkiem mieści się ogród, na którym będą się mogły bawić dzieci. Dzięki darczyńcom i ludziom dobrej woli udało się stworzyć miejsce o bardzo dobrym standardzie. Mimo to, dom wciąż wymaga trochę pracy.

– Dom jest wykończony, mamy podstawowe meble, ale nie jest jeszcze w całości wyposażony – mówi Joanna Kulis. – Potrzebne są foteliki dla dzieci, sofa, mebelki do bawialni. Przed domem jest 13 arów terenu zewnętrznego, który tylko czeka na to, żeby powstał na nim plac zabaw. Na pewno będziemy starali się, żeby do domu prowadziła droga asfaltowa – na ten moment mamy drogę tymczasową, jednak ciężko prowadzić po niej wózki dziecięce.

Przybyłe na otwarcie dzieci nie kryły zainteresowania nowym miejscem. Zwiedziły cały dom, biegały po podwórku, bawiły się i rozmawiały z gośćmi. Członkowie fundacji podkreślają, że dziecięca radość to najlepsze zwieńczenie miesięcy poświęconych temu projektowi. Symbolem otwarcia domu stała się przekazana mu „Sowia Rodzina” – rzeźba autorstwa Marioli Wawrzusiak-Borcz, przedstawiająca sowią matkę obejmującą swe pisklęta skrzydłami.

– Tu nasza prośba do mieszkańców Tokarni – chciałabym, żebyście nas przyjęli, byli z nami i nas wspierali – mówi Joanna Kulis. – Podzielcie się z dziećmi tym pięknym kawałkiem ziemi, lasami, dolinami i dobrym sercem, które od samego początku pozwoliło nam zaznać, że jesteśmy tutaj mile widziani. Wszystkich, którzy mają potrzebę serca, prosimy o poświęcenie swojego czasu dzieciom. Będziemy potrzebowali tutaj wolontariuszy, ponieważ opiekunów mamy niewielu. Każde ręce do pomocy, do zabawy z dziećmi, do pieczenia naleśników, będą nam potrzebne, a w przypadku maluchów najważniejsze są osoby, które będą mogły te dzieci wziąć na ręce i poprzytulać.

„Dom Małych Cudów” zacznie przyjmować podopiecznych po dopełnieniu wszelkich formalności i opracowaniu systemu pobytów. Członkowie fundacji oraz dzieciaki mają nadzieję, że nastąpi to już niedługo.

Wiktor Czernecki