Drugie życie plastiku

Drugie życie plastiku

Praktycznie wszędzie, gdzie się nie obejrzymy towarzyszy nam plastik. Jedni się go boją inni wręcz błogosławią. Czego by o nim nie mówić - jest wszędzie. Są również tacy, którzy dają mu drugie, trzecie i kolejne życie, w sposób ekologiczny i bezpieczny. Tak właśnie działa firma Ekopoldex.

„Firma produkcyjno – handlowa Ekopoldex, Tomasz Podlodowski - zajmujemy się recyklingiem tworzyw sztucznych i ogólnie branżą surowców wtórnych”. Brzmi to dosyć tajemniczo, jednak działalność pana Tomasza to branża przyszłości.

Właściciel firmy, jak sam o sobie mówi, jest człowiekiem, który działanie ma po prostu we krwi. Gdyby cofnąć się do absolutnych początków jego działalności, sięgają one jeszcze szkoły średniej. Już wtedy, mój rozmówca zaczął swoją przygodę z tworzywami sztucznymi. - To były stare czasy, jeszcze wtryskarek tłokowych. Ktoś likwidował firmę pod Warszawą. Znalazłem ogłoszenie, kupiłem wtryskarkę i młynek do tworzyw. Próbowałem swoich sił będąc jeszcze w szkole średniej – wspomina Tomasz Podlodowski.

Po skończeniu Technikum Elektrycznego w Dobczycach, mój rozmówca, podjął pracę w Telefonice, i tam również zetknął się z odpadami poprodukcyjnymi, co nie dawało mu spokoju.

- Tam również, po produkcji zostawały odpady. Interesowałem się co się z nimi dzieje i co można z tego zrobić. Zacząłem drążyć temat. Odbierałem część tych odpadów i poddawałem próbom w celu dalszego przetwórstwa – mówi pan Tomasz.

W czasach, które wspomina mój rozmówca, jego działania były zupełnie nowatorskie. Dziś bowiem recykling odmieniany jest przez wszystkie przypadki. Właściciel firmy Ekopoldex nie kryje:

- Zawsze miałem ciągotki do tego, co nietypowe. Zastanawiałem się, dlaczego te rzeczy są odpadami i czy rzeczywiście już do niczego się nie nadają? Szukałem odpowiedzi na różnych płaszczyznach. Ruszyła cała machina szkoleń, wiele książek skrupulatnie zgłębionych z tej branży.

Jeżeli praca idzie w parze z pasją, to sukces jest praktycznie gwarantowany. Tak jest w przypadku firmy Ekopoldex.

- Pierwszą wodą na młyn, która ruszyła moją firmę, były czasy likwidacji kopalń, początek lat 2000. Zalewano całe kopalnie, a wyciągano tylko najcenniejsze rzeczy, między innymi miedziane kable. Miedź odzyskiwano, a powłoki z kabli wyrzucano na hałdę. Wtedy udało mi się pozyskać 150 ton takich odpadów, które miały pozostać zagrzebane na hałdzie – opowiada pan Tomasz.

Właściciel firmy Ekopoldex, odpady przetworzył i taki surowiec sprzedawał głównie na Wschód. Służył on, między innymi, do produkcji podeszw do butów. Do kontrahenta wysyłany był, gotowy, przetworzony produkt. Trwało to około 2 – 3 lata. Później zmienił się klient, rynek, a z nimi wymagania. Zmienił się również Ekopoldex. Stając się w pełni nowoczesnym zakładem w branży recyklingu, wyposażonym min. w innowacyjne urządzenia sortujące. Jak mówi właściciel:

- W tej chwili robimy pełny recykling. Granulaty przygotowane ściśle pod klienta. Barwione, modyfikowane, takie - jakie klient sobie życzy. Zgodnie z wymaganiami rynkowymi. Współpracujemy z firmami produkcyjnymi, handlowymi, marketami. Z działalności, która dodatkowo niesie pomoc to szeroka współpraca z fundacjami, szkołami, a także osobami niepełnosprawnymi, od których odbieramy plastikowe nakrętki, a przekazane za nie pieniądze mogą być wykorzystane na wsparcie rehabilitacji danej osoby czy działalności szkoły czy fundacji, w zależności od potrzeb czy akcji charytatywnych jakie są organizowane. Nasza działalność jest całkowicie bezpieczna, dla środowiska. Obwarowana wieloma warunkami, które musimy spełnić, chcąc działać w zgodzie z prawem i środowiskiem.

Jak mówi Tomasz Podlodowski, jeśli chodzi o światową produkcję tworzyw sztucznych , to cały czas ona rośnie, natomiast coraz częściej można napotkać problemy związane z dalszym recyklingiem i przetwórstwem. W świecie wzrasta produkcja tworzyw, które nie nadają się do recyklingu lub są one łączone z innymi nie plastikowymi elementami, które również uniemożliwiają ich przetworzenie tą metodą. Branża recyklingu jest w trudnej sytuacji. Dodatkowo sprawę pogarsza sytuacja na wschodzie i ogólny spadek dostępności odpowiednich odpadów, a co za tym idzie spadek produkcji. Nie można pominąć, iż zakłady takie jak Ekopoldex, uzależnione są od energii elektrycznej, która napędza ich działalność. Również to spędza sen z oczu właściciela, gdyż branża ta jest wysoko energochłonna. Pan Tomasz, podobnie jak inni przedsiębiorcy liczy na interwencję rządu i ich odpowiednie kroki, mające na celu pomoc dla właścicieli firm produkcyjnych

Korzystając z wizyty u fachowca, nie sposób nie zapytać o inne aspekty, związane z plastikiem, wokół którego narosło wiele mitów. Poruszyłem w rozmowie temat, który budzi wiele kontrowersji czyli spalanie tworzyw sztucznych.

- Dobrą drogą jest ta, którą poszli Szwedzi. Oni tak zagospodarowują odpady, poprzez spalanie ich, że wszystko co nie nadaje się do recyklingu przetwarzane jest na energię, gazy i ciepło. Z uwagi na nowoczesne technologie, jest to całkowicie bezpieczne, a tego typu spalarnie funkcjonują w centrach miast – wyjaśnia pan Tomasz.

Czy zatem należy bać się plastiku?

- Bać się nie trzeba, natomiast trzeba mieć świadomość, a niestety społeczeństwo ma jej mało. Jeżeli plastik po produkcie spożywczym nie zostanie wyczyszczony i taki zostanie wrzucony do śmietnika czy „żółtego worka” , to nie da się go przetworzyć. Taką świadomość mają na przykład Niemcy, Włosi gdyż wiedzą, ile energii to wymaga. Plastik do skupu powinien trafić czysty i posortowany” – wyjaśnia Tomasz Podlodowski.

Raz jeszcze okazuje się, że wszystko zaczyna się od edukacji.

Dziś, w naszym spotkaniu z lokalnym przedsiębiorcą króluje plastik, ale okazuje się, że jego przetwarzanie i drugie życie, idzie pod rękę z ekologią.

- Tak jest. Bo cóż zrobić z tymi śmieciami, gdy nie zostaną zawrócone? Niestety nie mamy jeszcze takich technologii jak Szwecja lub są one zbyt drogie, więc spalanie, tego typu śmieci na razie nie wchodzi w grę. Nawet w bardzo rozwiniętych krajach recykling jest czymś oczywistym, bardzo ważną rzeczą jest aby były to odpady czyste. U nas ciągle nie jest to jeszcze to – wyjaśnia Tomasz Podlodowski.

Na koniec pan Tomasz dodaje:

- Nasza branża obłożona jest taką masą przepisów, które nas do pewnych rzeczy zobowiązują, że musimy robić to dobrze i zgodnie z przepisami. Powiem więcej, my jadąc do firmy recyklingowej od dawna prosperującej na rynku niemieckim, wyglądamy lepiej niż oni.

Z dzisiejszej rozmowy wynika, że za recykling i ekologię odpowiadamy wszyscy. Firmy takie jak Ekopoldex Tomasza Podlodowskiego liczą na to, że świadomie będziemy segregować odpady, ułatwiając im pracę, ale przede wszystkim przyczyniając się do drugiego życia plastiku, a co za tym idzie czystszego otoczenia. Nie bójmy się zatem plastiku, ale korzystajmy z niego rozważnie.

 

Marek Stoszek Marek Stoszek Autor artykułu

Socjolog i kulturoznawca. Badacz i propagator historii, kultury i tradycji naszego regionu. Dziennikarz, w latach 2019 i 2020 redaktor naczelny Gazety Myślenickiej.