Gabriela Wolska - miłość, mafia, intryga i wciągająca lektura
Romans kryminalny czy kryminał romantyczny? Krytycy literaccy nie są zgodni co do tego jak nazwać gatunek literacki, który w Polsce szczególnie jest chyba ostatnio kojarzony z Blanką Lipińską i powieścią „365 dni” nazywaną zapewne trochę na wyrost połączeniem „50 twarzy Greya” z „Ojcem Chrzestnym”.
W piątek 30 maja w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. ks. Jana Kruczka w Myślenicach gościliśmy pisarkę, która sławą jeszcze nie dorównuje Blance Lipińskiej, ale w ciągu ledwie 7 lat od pisarskiego debiutu ma już na koncie dwie bardzo poczytne książki zatytułowane „Żona gangstera” i „Rodzina Casella - Miłość”,
nawiązujące do stylistyki romansu kryminalnego, a w ubiegły tygodniu światło dzienne ujrzała trzecia pod tytułem „Rodzina Casella - Prawda” i będąca kontynuacją historii Eleny z wcześniejszego tomu. Co znajdziemy w prozie Gabrieli Wolskiej?
Chyba najtrafniej podsumowała to jedna z czytelniczek opisując wrażenia po przeczytaniu „Żony gangstera” na portalu lubimyczytac. pl w taki sposób: „Mafia? A jakże. Szukanie zemsty? Jasne. Niebezpieczeństwo? Zawsze. Ryzykowna gra? Obecna. Intrygi? Pewnie. Igranie z ogniem? Będzie. Pewna gra? A jakże. Wpływy? Oczywiście. Śmierć? Nieunikniona. Groźby? Cóż. .. Nielegalne interesy? Tak. Pożądanie? Koniecznie. Sprytne zagrywki? Pewnie”.
Dodajmy, że cała akcja dzieje się w Italii więc na kartach książki poznajemy bohaterów o imionach takich jak Antonio, Romero, Marcello, Lila, Sofia czy Vito, ale nie są to papierowe nawet jeśli Gabriela odmalowuje je kilkoma kreskami. Jest tu oczywiście sporo erotyki więc literatura Gabrieli to raczej narracja dla pełnoletnich, ale jest również ujmująca łatwość do pisania ciekawych i nieoczywistych historii, bezpretensjonalny styl literacki oraz coś, co sprawia, że te książki łatwo wchodzą i spokojnie mogłyby mieć jeszcze kilkadziesiąt stron więcej. Po prostu przyjemnie czyta się książkę, przy tworzeniu której jak się zdaje nie męczył się sam autor, chociaż sama Alicja na piątkowym spotkaniu przyznała się do tego, że proces pisania potrafi pochłonąć ją tak dalece, że kilka czy nawet kilkanaście godzin nad klawiaturą mija w mgnieniu oka. Na prowadzonym przez Annę Kanię (duże słowa uznania za merytorykę, dociekliwość i pomysłowość) spotkaniu autorskim dowiedzieliśmy również sporo o pasjach Gabrieli czyli muzyce, tańcu oraz fotografii, a także o jej powołaniu zawodowym, którym jest pomaganie innym. Czytelnikom natomiast możemy zdradzić, że Elena z „Rodziny Casella” to trochę Gabriela Wolska, ale nie mówcie o tym nikomu.
