Głos, gitara, wiolonczela i cały świat muzyki
„Nawet nie wiecie co was ominęło” napisali w 1987 roku na murze neapolitańskiego cmentarza kibice SSC Napoli, gdy ten klub sięgał po mistrzostwo Italii. Te same słowa można chyba skierować do wszystkich, którzy nie mieli okazji zobaczyć i usłyszeć koncertu, jaki odbył się w poniedziałek 1 czerwca w sali koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej I Stopnia im. Ludomira Różyckiego w Myślenicach.
Jego bohaterami byli wiolonczelistka Justyna Rekść - Raubo oraz pochodzący z Wysp Kanaryjskich śpiewak i multiinstrumentalista Juan Mesa. O ile stali bywalcy koncertów współorganizowanych przez Myślenickie Stowarzyszenie COOLTURA nieraz już mogli się przekonać o klasie artystycznej Justyny Rekść – Raubo, o tyle obecność hiszpańskiego wirtuoza wyniosła ten koncert na zupełnie inny poziom. Juan Mesa to człowiek, o którym można bez wahania napisać, że to człowiek orkiestra. Afro - południowo amerykański folklor, jazz, rock progresywny - to tylko niektóre obszary, w których porusza się Juan Mesa, człowiek, który nie tylko gitarę czy rozmaite kanaryjskie przeszkadzajki potrafiłby zmusić do śpiewania, ale pewnie nawet kamienie.
Erudycja, improwizacja, poczucie humoru, absolutna jedność muzyka z instrumentem, który zdaje się być częścią jego organizmu - takie elementy cechują tylko wybranych przedstawicieli Euterpe i Polihymnii. I tego właśnie doświadczyli słuchacze koncertu Justyny Rekść - Raubo i Juana Mesy. Jednego z najlepszych, jakie widziała ta scena, a przecież widziała już niejednego wirtuoza.
