Gminne hodowle w obliczu zakazu

Region 6 października 2020 Wydanie 37/2020
Gminne hodowle w obliczu zakazu

Ustawa od początku budziła duże emocje. Pierwsze czytanie projektu odbyło się w środę popołudniu 16 września. W naszym powiecie funkcjonuje kilka hodowli, w tym również te określone w ustawie - futerkowe.

Jaki los tak naprawdę czeka hodowców? Czy warunki hodowlane omawiane na konferencjach rzeczywiście są fatalne? Już w czwartek, 17 września Marek Suski zgłosił poprawkę przywracającą zakaz uboju rytualnego. Dodał też, że projekt zostanie uzupełniony o przepisy

przyznające rekompensaty dla przedsiębiorców prowadzących działalność z wykorzystaniem uboju rytualnego. Rekompensaty mają też dostać właściciele ferm zwierząt futerkowych.

Hodowle w powiecie

W naszym powiecie funkcjonuje kilka podobnych placówek, których los został już przesądzony. Czy rzeczywiście warunki są tak kiepskie, jak mówi się w mediach (przede wszystkim tych społecznościowych)? Odwiedziliśmy jedną z takich hodowli zadając pytanie hodowcy, który pragnie zachować anonimowość.

- Czy pomysł zamknięcia hodowli można nazwać uzasadnionym?-Według mnie, niestety pomysł jest niekonstytucyjny. Pomijając fakt, że to jedna z dziedzin gospodarki eksportowej, zamyka się też wiele miejsc pracy dla specjalistów w tej branży. Warto poznać rzeczywiste warunki, które musimy spełniać jako hodowcy zwierząt futerkowych. Podlegamy wielokrotnym i bardzo restrykcyjnym kontrolom, nie tylko w zakresie weterynarii, ale również z ramienia samych odbiorców skór. Jakiekolwiek niedogodności w postaci hałasu, stresu, czy nieczystości w klatkach nie mają prawa bytu z prostego powodu: wpływa to oczywiście na jakość okrywy włosowej. Wybiórczy przypadek zagryzienia czy zranionego zwierzęcia są narzędziem manipulacji, ze strony tzw. ekologów, gdyż w skali całej hodowli jest to minimalny promil. Zawsze należy dbać o zwierzęta, ale w obecnej sytuacji popyt zostanie obsłużony w innych państwach i te standardy mogą być jeszcze niższe. Rzecz jasna nadal istnieją niezarejestrowane hodowle, na których jakość chowu jest bardzo wątpliwa - i to jest rzeczywisty problem, którym należałoby się zająć. Poprawiajmy więc byt zwierząt, ale nie zabijajmy polskiej gospodarki. Tym bardziej nie pozwólmy zginąć niektórym gatunkom zwierząt, które dzięki hodowlom zachowują jeszcze ciągłość genetyczną, a niejednokrotnie były finansowane z projektów rolnych na rzecz podtrzymania gatunku... - mówi hodowca T.D. jednej z gminnych hodowli, jest to hodowla zarejestrowana, podlegająca ścisłym kontrolom. Na rekompensatę w wyniku zamknięcia mogą liczyć tylko i wyłącznie takie placówki. Przypomnijmy również, że wszyscy zarejestrowani hodowcy brali udział w wystawach krajowych organizowanych na terenie Myślenic.

Szymon Dyczkowski