HellHaven wydali nową płytę

HellHaven wydali nową płytę

W przypadku zespołów, które dotarły do tego punktu w swojej karierze co HellHaven zasadne wydaje się postawienie pytania „kiedy przejdą na pełne zawodowstwo i zaczną się utrzymywać z grania muzyki”, ponieważ z każdą płytą zdaja się zbliżać do tego magicznego momentu.

Zespół powstał 13 lat temu, a już jego pierwsze wydawnictwo „Art For Arts Sake” z 2010 roku spotkało się z bardzo ciepłym przyjęciem przez krytykę i słuchaczy. Hellhaven od początku podążali ambitną ścieżką i w swojej muzyce łączyli elementy heavy metalu, muzyki progresywnej, muzyki etnicznej i elektroniki, co znalazło potwierdzenie na kolejnych płytach zespołu – wydanym w 2012 roku nakładem Legacy- Records „Beyond The Frontier”, który w całej Europie, USA i Japonii rozszedł się w nakładzie 5000 sztuk oraz nagranym w 2017 roku „Anyhere Out Of The World”, który w polskich i zagranicznych mediach oceniany był na maksymalną albo prawie maksymalną notę (średnio 8,5 na 10). Chwalono HellHaven w Magazynie Gitarzysta i Teraz Rocku, zaś popularność płyty przerosła rachuby samych jej twórców i trzeba było ją dodrukowywać.

Na najnowsze dzieło Hellhaven czekaliśmy aż do 21 sierpnia tego roku, ale do „Mitologii Bliskości Serc” zespół przyłożył się szczególnie , pracując nad nią w studiu przez prawie 1,5 roku. Praca nie poszła na marne, bo w każdym utworze, a w zasadzie każdym dźwięku słychać, że to album dopracowany w najmniejszych szczegółach. Nowością jest fakt, że zarówno tytuł całego albumu jak i utwory na nim zamieszczone są w naszym języku czym muzycy HellHaven dali dowód, że tego typu muzyka może dobrze brzmieć nie tylko korzystając z mowy Szekspira i uniknęli tekstowych banałów, które ciężko ominąć, gdy pisze się po angielsku.

Kolejnym nowum (oprócz wykorzystania liry korbowej) na „Mitologii Bliskości Serc”(swoją drogą tytuł bardzo Como-waty) jest zaskakująca przystępność muzyki. Te utwory wpadają w ucho chociaż zespół wcale nie zdradza swoich ideałów i nie idzie w kierunku komercji. Być może „Mitologia ..” to krok w kierunku mainstreamu, ale taki, który wstydu na pewno nie przynosi.

Czy Hellhaven zatem nagrali swój „Czarny Album”? Czy wejdą nim do tej samej ligi co wzmiankowana Coma albo Lao Che? A może pójdą jeszcze dalej i staną się takim heavy metalowym Genesis z czasów Petera Gabriela? Czy na ich koncertach pękać w szwach będą sale i stadiony (zakładając, że takie koncerty jeszcze w ogóle kiedyś będą), a skala popularności zespołu przerośnie sam gatunek? I pytanie kluczowe – czy należy im tego życzyć? To w końcu normalni ludzie z naszego regionu tylko muzykę tworzą na poziomie światowym.

HellHaven: Sebastian Najder –wokal, syntezatory, Jakub Węgrzyn – gitara, syntezatory, Hubert Kalinowski – gitara, syntezatory , Paweł Czartoryski – perkusja, sample, Marcin Jaśkowiec – bas, Adrianna Zborowska – wokal, lira korbowa (gościnnie).

 

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).