IRON MAIDEN - pięć dekad szaleństw Eddiego

IRON MAIDEN - pięć dekad szaleństw Eddiego

Czy film dokumentalny może być długo wyczekiwanym hitem kinowym? Może, pod warunkiem, że dotyczy TAKIEGO wykonawcy.

Na świecie pojawił się dokładnie 25 grudnia 1975 roku w Leyton w Londynie. Jego ojcem był niejaki Steve Harris. Swojemu dziecku dał na imię IRON MAIDEN (czyli żelazna dziewica), co było nawiązaniem do pewnego średniowiecznego narzędzia tortur, które zobaczył w filmie „Człowiek w żelaznej masce”. Pierwszymi, zupełnie już dzisiaj zapomnianymi opiekunami malca byli oprócz Steve Harrisa, który przygrywał mu na gitarze basowej, tacy muzycy, jak śpiewający mu do kołyski Paul Daj czy też zabawiający malucha graniem na gitarach i bębenkach Dave Sullivan, Terry Rance oraz Ron Matthews.

W 1980 chłopak po raz pierwszy (już przy udziale innych opiekunów) zaprezentował swoje pierwsze autorskie dzieło zatytułowane tak jak on sam - IRON MAIDEN. Na okładce natomiast po raz pierwszy ukazał się wizerunek, który już nieodłącznie będzie się z nim kojarzył czyli Eddie: śmieszno straszny stwór z rozczochranymi włosami. IRON MAIDEN grał muzykę, która wydawała się już kompletnie passe. Trochę hard rock w stylu Thin Lizzy, trochę progresywnych klimatów a la Yes łamane przez Genesis i trochę punkowej energii (ta akurat była na czasie). Nie miało prawa się udać, ale się udało.

Kto nie zna takich płyt jak „Killers”, „The Number Of The Beast” albo „Powerslave” czy „Seventh Son Of The Seventh Son” i wypowiada się o heavy rocku ten jest jako miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Dziś IRON MAIDEN ma już 50 lat i w jego drodze twórczej towarzyszyło mu w czasie tych pięciu dekad kilkunastu muzyków, zaś jego śladem podążało niezliczone grono epigonów. Ciągle przyciąga tłumy na koncerty i kolejne pokolenia naszywają sobie jego imię na kurtki czy tornistry albo misternie kaligrafują w zeszytach jego liternictwo. W sobotę i niedzielę nadarzy się wielka gratka zarówno dla tych, którzy byli już na świecie, gdy IRON MAIDEN się pojawił jak i dla tych, którzy poznali tego hałaśliwego łobuziaka, gdy osiągnął wiek średni. „Iron Maiden: Burning Ambition” to pełnometrażowy dokument celebrujący całą 50 letnią karierę zespołu, oparty na unikalnych materiałach archiwalnych i relacjach muzyków oraz fanów. Wśród owych fanów będą tak znane nazwiska jak Lars Ullrich z Metalliki czy Tom Morello z Rage Against The Machine. Sami muzycy zespołu dali dużą swobodę twórczą reżyserowi Malcomowi Venville’owi co powoduje, że z pewnością nie będzie to dokument upiększony, laurkowy czy hagiograficzny. Znając IRON MAIDEN można się spodziewać dużego dystansu do siebie i sporej dawki humoru. Scream for me Myślenice! - jakby to wykrzyczał Bruce Dickinson.

Premierowe seanse w kinie MUZA w Myślenickim Ośrodku Kultury i Sportu w sob

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).