Jedynka – drużyna jak zaciśnięta pięść

Jedynka – drużyna jak zaciśnięta pięść
Uzasadniona radość po przełomowym zwycięstwie Fot. Rafał Podmokły

Legendarny trener Boston Celtics, Red Auerabach powiedział kiedyś, że dla drużyny dwie rzeczy mogą być zabójcze – „za dużo porażek, albo za dużo zwycięstw”.

Ten sezon dla szczypiornistów SUMKS Jedynka przebiega w taki sposób, że już chyba blisko było zrealizowania się tej pierwszej opcji. Jeszcze tydzień temu można było mieć sporo zastrzeżeń do gry myśleniczan i nawet nie o sam wynik chodziło, bo przegrać można zawsze, ale o postawę w trakcie meczu z Grunwaldem, bo coś za łatwo się poddawali, gdy nie wyszło im parę akcji, a przeciwnik zaczął im odjeżdżać z wynikiem. Nie ma co ukrywać, trochę się baliśmy tego meczu z Przeworskiem na inauguracje rozgrywek play-off.

Jak zareagowali zawodnicy „Jedynki” ? W najlepszy możliwy sposób. Nie, to nie był występ idealny. Również w meczu z Przeworskiem zdarzały się długie minuty impasu bramkowego i głupie straty wynikające z braku koncentracji, ale po raz pierwszy widzieliśmy prawdziwy TEAM. Wreszcie cała drużyna wzięła na siebie ciężar gry, a nie tylko trzech czy czterech zawodników. Wreszcie jeden zawodnik naprawiał błędy drugiego, a gdy jeden padał na ziemię to pomagało mu wstać trzech innych. Można wyróżnić tych co zwykle czyli Kacpra Bałę, Olka Łatasa, Patryka Dziatkowca, można cieszyć się z powrotu do formy Marcina Skałki, ale to nie wyczerpuje tematu, bo cegiełkę czy raczej potężną cegłę dołożył praktycznie każdy, kto pojawił się na boisku, nawet jedyny zawodnik z pola, jaki nie zapunktował czyli Dominik Suder czy też Szymon Turbasa, który wszedł tylko na chwilę, ale obronił rzut karny i na dodatek zrobił to w kluczowym momencie meczu.

„Jedynka” praktycznie przez większość drugiej połowy musiała odrabiać kilka bramek straty i wydawało się, że o końcowy sukces będzie ciężko, ale tym razem to podopieczni Władysława Piątkowskiego i Mariana Gawędy byli „Wściekłym Bykiem” i Tommym Lee Jonesem w „Ściganym”. Wybuch radości po końcowej syrenie tego meczu-horroru nie był spowodowany tylko satysfakcją ze zwycięstwa. Oni zdobyli coś znacznie więcej niż dwa punkty w walce o utrzymanie ligowego bytu. To było wejście tej drużyny w dorosłość, bo wchodzili na boisko jako chłopcy, a schodzili jako mężczyźni. MVP meczu, bramkarz Jakub Ajchler – utrzymał zespół w grze, gdy groziło nam, że przeciwnik odskoczy na bezpieczną odległość i jeszcze ….strzelił gola. Można lepiej ?

SUMKS Jedynka – Orzeł Przeworsk 32:31 (17:16)

Jedynka: Ajchler 1, Turbasa – Przała 1, Koloch 2, Skałka 4, Suder, Łatas 8, Pacyga 3, Dziatkowiec 5, Bała 8

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).