Klejnoty z mojej piaskownicy
Jak wiadomo - bo zawsze to podkreślam - szkołę podstawową i średnią ukończyłem w Myślenicach. Jednak nie jestem rodowitym Myśleniczaninem bo urodziłem się w Środzie Śląskiej. Bardzo daleko na zachodzie, na obszarze tak zwanych Ziem Odzyskanych. Mieszkałem tam zaledwie trzy lata, ale miałem (nieświadomie) bardzo specjalną przygodę. Otóż w miejscu gdzie jako dwu- trzylatek bawiłem się w piaskownicy (zaimprowizowanej na starych ruinach, bo spora część Środy Śląskiej była zrujnowana w czasie wojny) znaleziono potem skarb.
Prawdziwy skarb!
Była to ulica Daszyńskiego. Niecałe 100 od mojego domu! Gdy w 1985 roku postanowiono w tym miejscu postawić budynek centrali telefonicznej 8 czerwca kopiący fundamenty robotnicy napotkali gliniany dzban wypełniony złotymi monetami i mnóstwem różnych klejnotów. Historycy zastanawiali się, skąd się wziął taki skarb i dlaczego był zakopany. Udało się odtworzyć takie jego dzieje:
Oto Karol Luksemburski ubiegający się o koronę cesarską potrzebował wsparcia finansowego. Takie wsparcie zapewnił mu żydowski bankier Mojżesz, który miał swoje domy w różnych miejscach, między innymi w Środzie Śląskiej. Ale żeby mieć pewność, że Karol pożyczone pieniądze zwróci - Mojżesz zażądał motet i klejnotów, które stanowiły rękojmię zwrotu pożyczki. Zdeponował je w swoim domu w małej Środzie Śląskiej, bo w rezydencjach w większych miastach mogły budzić niezdrowe zainteresowanie. Niestety zaraz potem Europę zaatakowała epidemia dżumy, a wielu poszkodowanych uważało, że epidemii tej winni są Żydzi. Zaczęły się pogromy!
Bankier Mojżesz musiał uciekać ze Środy Śląskiej, ale będąc pewny, że jak wszystko się uspokoi - zakopał dzban ze skarbami pochodzącymi od Karola Luksemburskiego w piwnicy swego domu. Jednak nie wrócił - być może padł ofiarą dżumy, a może zginął w którymś z licznych ówczesnych pogromów? No i skarb czekał - kilka metrów poniżej piaskownicy, w której się bawiłem!
W 1958 roku go odkryto i zajęli się nim pracownicy Muzeum Archeologicznego z Wrocławia. Trafił do owego Muzeum i odtworzono jego historię.
Nie był to jednak jedyny skarb!
Trzy lata później przy tej samej ulicy Daszyńskiego rozbierano stary, walący się dom. W jego ruinach znaleziono następny skarb, znacznie bogatszy od tego pierwszego. Tym razem naukowcy się spóźnili i mieszkańcy Środy Śląskiej podobno wynosili z walącej się kamienicy całe torby złotych monet. Mnóstwo złota trafiło na wysypisko śmieci, gdzie wywożono gruz z rozbieranego domu. Zrobiła się awantura, interweniowała milicja, prokuratura, apelował o oddawanie skarbów sam minister kultury i sztuki Aleksander Krawczuk (autor wspaniałych książek popularyzujących wiedzę historyczną na temat starożytności). Milicja zorganizowała całą operację poszukiwawczą pod nazwą „Korona”, które jednak miała bardzo ograniczone powodzenie. Odzyskano 8000 monet, gotycka koronę ślubną, złote pierścienie i elementy średniowiecznej biżuterii...
I pomyśleć, że w tym starym domu przy ulicy Daszyńskiego też się bawiłem...
Tak więc zanim zawitałem do Myślenic - miałem całkiem ciekawe dzieciństwo. Ale to w Myślenicach zdobyłem największy skarb: wiedzę. I za to jestem naszemu miastu bardzo wdzięczny!
