Kolejna fala nadejdzie?

Kolejna fala nadejdzie?

Choć ilość zakażeń koronawirusem utrzymuje się na niskim poziomie, widmo kolejnej, czwartej fali epidemii staje się niestety coraz realniejsze. O tym, że czeka nas ponowny wzrost zakażeń mówią już nie tylko lekarze i epidemiolodzy, ale i politycy.

W ostatnich dniach czerwca minister zdrowia Adam Niedzielski powiedział, że czwarta fala w Polsce może zacząć się już w sierpniu. To, że kolejna fala nadejdzie zdaje się już nieuniknione. Pytanie, jak wysoka będzie to fala i czy sparaliżuje ponownie system ochrony zdrowia, a gospodarkę zmusi do kolejnego lockdownu. Tego nie chciałby chyba nikt. Tylko czy jeszcze mamy wpływ na to, co przyniosą kolejne miesiące?

Uśpiona czujność

Otwarcie gospodarki, jakie następuje od kilku tygodniu, okres wakacyjny i liczba zakażeń utrzymująca się na niskim poziomie daje nam poczucie, że pandemia już za nami. Cieszymy się latem, otwartymi sklepami, restauracjami, hotelami. Wyjeżdżamy na wakacje. W sklepach coraz częściej spotkać możemy osoby bez maseczek, mało kto pamięta już o dezynfekcji rąk w miejscach publicznych. Uśpiliśmy naszą czujność, spragnieni powrotu do codzienności sprzed pandemii. Tylko, czy taki powrót jest jeszcze w ogóle możliwy? Koronawirus nie zniknął, a jego mutacje stają się coraz groźniejsze. Eksperci z zespołu ds. covid przy prezesie Polskiej Akademii Nauk ostrzegają, że powinniśmy być przygotowani na kolejny, być może znacznie trudniejszy niż jesienią ubiegłego roku scenariusz. Wpływ na to może mieć zarówno przywrócenie życia społecznego i otwarcie gospodarki, jak wciąż za mały poziom zaszczepienia społeczeństwa i rozprzestrzeniający się bardziej zaraźliwy wariant delta.

Delta w natarciu

Nowa odmiana koronawirusa po raz pierwszy zidentyfikowana w Indiach rozprzestrzenia się już nieomal w całej Europie. To mutacja, która może być dwukrotnie bardziej zaraźliwa od innych mutacji koronawirusa. Wiadomo też, że jest bardziej zjadliwa – to znaczy, że przebieg choroby w jej przypadku może być dużo cięższy, niż w przypadku innych rodzajów koronawirusa. Jak ostrzega WHO liczba nowych zakażeń koronawirusem wzrasta w Europie po raz pierwszy od 10 tygodni. Sytuację tę potęgują podróże, zgromadzenia i poluzowanie wcześniejszych restrykcji. Duży wzrost nowych zachorowań notuje Wielka Brytania czy Portugalia – i to mimo, jak w przypadku Wielkiej Brytanii – sporego zaszczepienia populacji. 29 czerwca francuski minister zdrowia poinformował, że wariant delta odpowiada już za ok. 20 proc. przypadków covid-19 we Francji. Tydzień wcześniej odsetek ten wynosił ok. 9-10 proc. przypadków. W Niemczech, choć liczba zachorowań spada, udział mutacji delta w nowych zakażeniach szybko rośnie. Także w Polsce notujemy coraz większą ilość przypadków nowej mutacji. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób szacuje, że pod koniec sierpnia mutacja delta będzie odpowiedzialna za 90 proc. przypadków covid-19 w Europie.

Delta Plus

Jakby mało było odmiany delta, w ostatnich dniach naukowcy dostrzegli pojawienie się jego mutacji, którą nazwano wariantem Delta Plus. Niestety mutacja ta łączy w sobie dwa dotychczas znane warianty - południowoafrykański i indyjski, a tym co niepokoi najbardziej jest podobieństwo tej mutacji do innego koronawirusa, zwanego MERS-CoV, który wywołuje groźną chorobę płuc (MERS). O ile w przypadku covid-19 śmiertelność wynosi ok 2 proc., to w przypadku MERS wzrasta ona aż do 30 proc. Według międzynarodowych danych zakażenia mutantem delta plus potwierdzono już w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Indiach, Japonii, Nepalu, Portugalii, Rosji, Szwajcarii, Turcji i Stanach Zjednoczonych. Póki co nie ma oficjalnie potwierdzonych danych z Polski.

Nadzieja w szczepieniach

Choć sytuacja wydaje się być trudna, nie jest pozbawiona nadziei – a tą są szczepienia, które chronią nawet nie tyle przed samym zachorowaniem, ale przed ciężkim przebiegiem choroby.

Zdaniem ekspertów czarny scenariusz epidemiczny spowodowany może być trzema głównymi czynnikami: brakiem obostrzeń, rozprzestrzenianiem się bardziej zakaźnego wariantu delta i stosunkowo niską odpornością w danej populacji. Na wszystkie te czynniki wpływ ma każdy z nas: poprzez zachowywanie zasad bezpieczeństwa i –przede wszystkim – zaszczepienie się.

Do tej pory w Polsce w pełni zaczepionych jest prawie 13,3 mln osób (stan na 2 lipca 2021 r.), czyli ok. 35,3 proc. populacji. Według danych rządowych 54 proc. dorosłych Polaków jest albo zaszczepionych przeciwko covid-19 pierwszą dawką albo zarejestrowanych na szczepienie. Niestety to za mało. By mówić o odporności populacyjnej poziom wyszczepienia kształtować musiałby się na poziomie 70-80 proc. Jak widać daleko nam jeszcze do tego.

W naszym powiecie w pełni zaszczepionych zostało tylko 20 proc. mieszkańców. Jedną dawkę przyjęło 34 proc. W gminie Siepraw w pełni zaszczepionych jest 22 proc. mieszkańców, w Sułkowicach 21,9, w Dobczycach 21,5 proc, w Pcimiu zaledwie 16,8 proc. , w Tokarni 17,3 proc, a w Lubniu 17, 6 proc. Najlepiej sytuacja wygląda w gminie Myślenice, gdzie w pełni zaszczepionych jest 22,4 proc. mieszkańców - liczba zaszczepionych min. 1 dawką to 18 091 osób, a liczba mieszkańców w pełni zaszczepionych wynosi 13 443 (dane na dzień 05.07). Można powiedzieć, że nie jest źle, ale przy liczbie mieszkańców 44 519 daje nam to zaszczepionych min. 1 dawką na poziomie 40,6 proc, a w pełni zaszczepionych - 30,1 proc. To za mało. Do 80 proc. wciąż daleko, a tempo sczepień w ostatnich tygodniach spada – i to nie z powodu braku terminów, czy dostępności szczepionek, ale braku chętnych. W punktach szczepień powszechnych w Myślenicach (hala sportowa przy ul. Zdrojowej na Zarabiu) i Dobczycach (siedziba TKKF przy ul. Podgórskiej) terminy szczepienia są dostępne nawet na ten sam dzień, w którym się rejestrujemy, możemy również wybrać rodzaj szczepionki, którą chcemy przyjąć. Możliwości są, ale trzeba chcieć. Jeżeli jeszcze się wahamy lub myślimy na zasadzie „jakoś to będzie”, miejmy świadomość, że już w sierpniu lub we wrześniu to „jakoś” może oznaczać: bardzo źle. Przed kolejną falą – być może groźniejszą niż dotychczasowe – możemy ustrzec się sami. Szczepmy się. Tyle możemy zrobić: tylko tyle i aż tyle.

Marta Duszyk Marta Duszyk Autor artykułu

Absolwentka teatrologii na UJ, wielka miłośniczka książek, lubi spokój, koty i psy; z uwagą obserwuje otaczającą ją rzeczywistość i ludzi. Sekretarz Redakcji Gazety Myślenickiej od grudnia 2019.