Kościół potrzebuje sztuki cz. 2

Kultura 4 sierpnia 2020 Wydanie 29/2020
Kościół potrzebuje sztuki cz. 2

W rozległym materiale archiwalnym ilustrującym działalność twórczą naszych malarzy, rzeźbiarzy oraz licznej rodziny wytwórców rękodzieła ludowego i artystycznego nietrudno zauważyć, że wielu z nich z właściwą sobie determinacją nawiązuje w swej twórczości do postaci naszego niezapomnianego Ojca Świętego Jana Pawła II. Kreślą Jego wizerunek z nieprawdopodobną wręcz wprawą i biegłością, z wyjątkową też precyzją i dokładnością. Jubileuszowe 100 – lecie urodzin wyniesionego na ołtarze Świętego Jana Pawła II daje asumpt, by i o tym wątku wspomnieć nieco szerzej.

Pozycję wręcz znaczącą zajmują w tym względzie malarze kopiści z talentem uprawiający amatorsko tzw. malarstwo portretowe. A jest ich kilku. Nie lada trudnego zadania w tym artystycznym trudzie i procederze podjął się przed wieloma laty wielce utalentowany malarz-kopista – Wiesław Marian Słowik z Myślenic, który ze szczególną miłością obrał wizerunek Ojca Świętego, jako główny motyw i środek malarskiego przekazu. Papieskie portrety Słowika ilustrujące – rok po roku – zmieniającą się twarz Św. Jana Pawła II pełne są przejmującej ekspresji, napięcia i dramatyzmu. Pogodna, skupiona twarz papieża roku 1978, potem radosny, pełen miłości i żartu uśmiech spod wadowickiej świątyni stopniowo przemienia się w bolesną, cierpiącą, zmienną w wyrazie i nastroju twarz Papieża roku 2005. W malarskim dorobku Wiesława Słowika kryje się kilkadziesiąt portretów stanowiących okazały, unikalny cykl i zbiór obrazów opatrzonych hasłem – „Przemijanie czasu”. Tę niecodzienną kolekcję mogliśmy podziwiać w 2006 roku, a potem na przełomie lat 2007/2008 w Domu Katolickim w Myślenicach. Portrety papieskie Słowika prezentowano również w Gimnazjum nr 3 na Zarabiu, Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bysinie, a także w kilku innych miejscowościach regionu.

Kopiowanie obrazów, a zwłaszcza portretów to niesłychanie trudna i żmudna sztuka – wyznają nawet najwytrawniejsi profesjonaliści. Drogę wiernego odtwarzania obrazów w tym również portretów obrał także były mieszkaniec myślenickiego Zarabia (przebywający od wielu lat poza granicami kraju) malarz-amator trudniący się równocześnie fotografią – Krzysztof Noga. Metodą prób, błędów i eksperymentów nauczył się on sztuki kopiowania i to w sposób budzący autentyczny podziw i zaciekawienie. Znamienną osobliwością i zaletą twórczości malarskiej pana Krzysztofa jest to, że powielając czy też powtarzając dzieła malarzy minionych epok potrafi też odtwarzać z wielkim pietyzmem i niebywałą sprawnością portrety naszego Papieża Jana Pawła II. Nie tylko kopiuje, ale dodaje do owych kompozycji coś własnego – rzekłbym – autentyczną cząstkę swojego „ja”. Postać Ojca Świętego pojawia się więc w najcudowniejszych przestrzeniach polskiego krajobrazu, a dokładnie w miejscach bliskich i zdecydowanie rozpoznawalnych widoków Ziemi Ojczystej. „Tej Ziemi”, którą Święty Jan Paweł II tak głęboko umiłował i w różnych miejscach swego pielgrzymowania gloryfikował. „Portrety jak żywe” będące nieomal fotografią postaci naszego Papieża oglądaliśmy m.in. w ramach setnej i 101 ekspozycji „Salonu Plastyki Amatorskiej” (MDK 2002). Tę drugą opatrzyliśmy wówczas tytułem „Jan Paweł II – świadek nadziei”. Została ona wzmocniona kilkunastoma obrazami, których tematem wiodącym były pejzaże z bliskich i dalszych stron Rzeczypospolitej. Jak podkreślali korespondenci ówczesnej prasy codziennej… obrazy pana Krzysztofa wywoływały autentyczne „przeżycie nie tylko artystyczne, ale i duchowe”.

„Kopiowanie obrazów i portretów jest dziś o wiele prostsze…”- zauważył przed paroma tygodniami twórca będący chlubą naszej Ziemi; twórca imponującego wręcz niewyobrażalnego dorobku, którego dziełem wiekopomnym jest słynna na Urbaniej Górze Kalwaria Tokarska oraz setki – ba tysiące – rzeźb odwołujących się do naszej religii, historii i nauki Kościoła. Oczywiście mówimy tu o wyjątkowej postaci naszej kultury o Józefie Wronie. „Jeszcze w nie tak odległej przeszłości, gdy aparat fotograficzny nie był powszechnie dostępny, wielu z nas rzeźbiło i malowało wizerunki naszych papieży z głowy, po swojemu, według własnej fantazji… Dziś jest inaczej” – dodał. Temu swoistemu odwzorowaniu cudzych myśli, nastrojów i technik plastycznych przejmowanych z innych rzeźb i malowideł zajmowało i zajmuje się na tutejszym terenie co najmniej kilkunastu nieprofesjonalistów. Są wśród nich i tacy, którzy do swoich religijnych „opowieści” dokładają odrobinę swych osobistych wyobrażeń, znaków, pomysłów i przemyśleń. I tutaj pozycję szczególną zajmują obrazy, których głównymi bohaterami są święci i błogosławieni oraz pielgrzymujący w modlitwie i głębokim zamyśleniu Ojciec Święty Jan Paweł II. W tworzeniu Bożego piękna niezwykłą aktywność przejawiają twórcy o zdecydowanie określonym dorobku, zadomowieni w najrozmaitszych stronach myślenickiej krainy. Są to m.in.: Rafał Alicki z Sieprawia, Zdzisław Bednarz z Więciórki, Małgorzata i Teresa Budyn ze Stadnik, Wojciech Mikołajczyk z Krzczonowa, Stanisław Pietruszka z Gruszowa, Józef Słonina i Jan Spórna z Pcimia, Zdzisław Słonina z Bogdanówki (aktualnie ze Świątnik Górnych), Marian Szczepaniec ze Stróży, Jan Szczepanik z Glichowa, brat Marcin Świąder ze Skomielnej Czarnej, Zofia i Andrzej Tylek z Winiar, Stanisław Winter i wspomniany wcześniej Józef Wrona z Tokarni. Myślenicką reprezentację tworzą z kolei: dr Emil Biela, Radosława Biela, Elżbieta Drożdż, Ewa Filek, Barbara Kalinowska, Teresa Kowalczyk, Danuta Kuglin, Roman Noworyta, Tadeusz Żelazny, Sabina Żelichowska-Talaga. Jak widać: jest ich wielu. To im właśnie należy się szczególna pochwała za tworzenie nabożnego Piękna, które tak sowicie wzmacnia więź ludzi z Bogiem i ubogaca przestrzenie naszej duszy.

„Kościół potrzebuje sztuki…”. Jak widać ma w swoich szeregach liczne zastępy arcywiernych i wypróbowanych orędowników, którzy mocą swego serca i talentu – dłutem i pędzlem – tworzą i kreują owe tajemne znaki, symbole wielorakiego Piękna i wielobarwnej estetyki. W poczuciu więzi z Bogiem dają jednocześnie świadectwo swojej wiary i pobożności.

Jan Koczwara