Kraków chce się zamknąć

Kraków chce się zamknąć

Na razie uchwała Rady Miasta Krakowa wprowadzająca na terenie całego miasta „Strefę czystego transportu” została uchylona przez sąd administracyjny, ale radni stolicy Małopolski zapowiadają, że ta sprawa powróci pod obrady po wyborach samorządowych. Przyjęcie tej uchwały dla nas dojeżdżających do Krakowa oznacza, że większość z nas nie dojedzie do centrum miasta własnych samochodem.

Większość mieszkańców miast uważa, że jednym z istotnych ówcześnie problemów jest zanieczyszczenie powietrza. Jako główny powód zanieczyszczeń wskazują dym unoszący się z palenisk domowych oraz spaliny samochodów, szczególnie tych starszych. Stąd przyzwolenie na podejmowanie przez samorządy uchwał antysmogowych, które mają ograniczyć spalanie węgla oraz ruch samochodowy. Już w tym roku wejdą w życie przepisy uchwały sejmiku województwa małopolskiego, które od końca kwietnia, na terenie całego województwa, zakazują palenia węglem w piecach bezklasowych. Czyli w przyszłym sezonie grzewczym nie będzie już można ogrzewać domów tzw. kopciuchami czyli piecami starego typu.

Wydawać by się mogło, że Kraków rozwiązał ten problem już wcześniej, gdyż w mieście tym już od 2019 roku obowiązuje całkowity zakaz palenia węglem i drewnem. Niestety mimo tego smog w stolicy Małopolski wcale się nie zmniejszył, dlatego rajcy Krakowa postanowili objąć całe miasto „Strefą czystego transportu”, czyli ograniczyć ruch samochodowy w mieście. Pomysł ten budzi duże kontrowersje szczególnie mieszkańców podkrakowskich miejscowości, którzy codziennie dojeżdżają do pracy w Krakowie. Wskazują oni m.in., że aktualnie komunikacja miejska i podmiejska nie jest w stanie obsłużyć takiej masy dodatkowych pasażerów, a co gorsza proponowane rozwiązania są dyskryminujące w stosunku do ludzi niezamożnych, których nie stać na kupno nowych aut, np. samochodów elektrycznych.

- Nie ma pojazdów zero emisyjnych, to tylko „wybielanie zielonego”. Przecież nawet w samochodzie na prąd trzeba naładować akumulator, a ten prąd pochodzi z elektrowni, która przeważnie zużywa węgiel do jego produkcji – wyjaśnia dr inż. Marcin Cegielski, który sam codzienni dojeżdża do pracy w Krakowie. - Jeszcze większym nieporozumieniem jest twierdzenie, że stare samochody bardziej zanieczyszczają powietrze niż nowe. Jeśli porównamy auto, nawet dwudziestoletnie, o niewielkiej pojemności silnika i niewielkiej masie okażę się, że zanieczyszcza ono środowisko w znacznie mniejszym stopniu niż nowoczesny SUV o silniku z pojemnością przekraczająca 2, 5 litra i masie powyżej 2 ton. Dlatego uważam, że założenia do uchwały Rady Miasta Krakowa, ustanawiającą tzw. strefę czystego transportu, są błędne.

Należy pamiętać także, że każdy poruszający się samochód zużywa opony i klocki hamulcowe, których cząstki unosząc się w powietrzu mają również wpływ na powstawanie smogu. A samochody elektryczne ze względu na dużą masę (ciężki akumulator) szybciej zużywają opony i klocki hamulcowe. Nie mówiąc o innych zagrożeniach, jakie powodują „elektryki” związane z pożarami tych aut.

- Według mnie tzw. strefy czystego transportu są po prostu strefami dla ludzi bogatych, których stać na kupno nowych aut, a dla większości mieszkańców Krakowa i dojeżdżających do pracy pozostanie tylko niewydolna komunikacja miejska. Co więcej, jestem też pewny, że wyeliminowanie samochodów spalinowych z Krakowa nie rozwiąże problemu smogu – dodaje Marcin Cegielski.

Trzeba zaznaczyć, że uchwała, którą przygotowali radni miasta Krakowa zakładała, że obszar całego miasta miał zostać objęty „Strefą czystego transportu”, co w praktyce oznaczało, że zwykły użytkownik drogi poruszający się starszym samochodem mógłby dojechać co najwyżej do rogatek metropolii, a dalej już tylko komunikacją miejską.

Witold Rozwadowski Witold Rozwadowski Autor artykułu

Prezes MARG Sp. z o.o. Redaktor naczelny. Przez wiele lat pracował w Urzędzie Miasta i Gminy w Myślenicach, Wcześniej w latach 1999-2003 pełnił funkcję redaktora naczelnego Gazety Myślenickiej. (SAMORZĄD)