Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat

Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat
Myślenicka rodzina wraz z uratowanym dzieckiem Fot. . z archiwum autora

24 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Został ustanowiony z inicjatywy Prezydenta RP w 2017 r., w rocznicę śmierci rodziny Ulmów z Markowej. 24 marca 1944 r. w wyniku donosu niemieccy żandarmi rozstrzelali rodzinę Ulmów: ciężarną Wiktorię i Józefa oraz ich 6 dzieci.

W 1942 r. Niemcy rozpoczęli realizację planu „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Masowe egzekucje na wschodzie, które pochłonęły setki tysięcy żydowskich ofiar, trwały już od agresji III Rzeszy na Związek Sowiecki w czerwcu 1941r. Sześć miesięcy później, na konferencji wysokich funkcjonariuszy nazistowskiego aparatu bezpieczeństwa, administracji i NSDAP w podberlińskim Wannsee zatwierdzono plan wymordowania wszystkich europejskich Żydów. Jedna z części tego planu zakładała eksterminacje Żydów zamieszkałych w Generalnym Gubernatorstwie, oznaczono ją kryptonimem „Reinhard” na cześć zabitego przez czeski ruch oporu Heydricha Reinharda szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy.

W Polsce, za wszelką pomoc okazaną ukrywającym się Żydom groziła kara śmierci, podobnie było tylko na terenach Serbii, Ukrainy i Litwy. Moim zdaniem był to podstawowy czynnik determinujący zachowania niektórych Polaków w stosunku do żydowskich uciekinierów. Niestety niejednokrotnie fakt ten stawał się swoistym usprawiedliwieniem, wytłumaczeniem w przypadku wydawania lub mordowania ukrywających się Żydów. Oczywiście sprawa ta miała dwa bieguny. Na przeciwległym biegunie stali ci, którzy z narażeniem życia udzielali schronienia żydowskim uciekinierom.

W sierpniu przypada kolejna bolesna rocznica eksterminacji myślenickich Żydów. Jak Państwu wiadomo 22.VIII.1942 r. z miasta zniknęła 1/3 jego mieszkańców, która nigdy już tutaj nie powróciła. Od tej daty zaczyna się walka o przetrwanie nielicznych żydowskich uciekinierów, którzy uniknęli wywózki. Przetrwanie nie byłoby możliwe, gdyby nie pomoc ze strony Polaków, o jednej z takich niesamowitych historii chciałbym dziś opowiedzieć.

Przenieśmy się zatem do lipca 1943 roku, wtedy to właśnie w czasie niedzielnej Mszy Świętej ówczesny myślenicki ksiądz proboszcz ogłasza, że w ochronce mieszczącej się pod kościółkiem (obecnie przedszkole numer 5), są dzieci, które przyjechały na letnisko, kto może powinien przyjść i zabrać dziecko na okres wakacji. Myśleniczanie odpowiedzieli na ten apel. Rodziny, które zgłaszały się po dzieci, na miejscu były informowane, że nie chodzi tylko o okres wakacji, a dzieciom trzeba zapewnić długotrwałą opiekę. Do jednej z myślenickich rodzin trafiło dziecko, dziewczynka około trzech lat, w za dużej koszulce, wyglądającej jak sukienka. Wieczorem w czasie kąpieli okazało się, że dziewczynka jest chłopcem i w dodatku jest to dziecko żydowskie. Mąż kobiety, która zabrała dziecko, kategorycznie oświadczył, że dziecko trzeba oddać księdzu, z obawy przed Niemcami. Dziecko nie zostało jednak zwrócone księdzu, gdyż zdecydowała się zapewnić mu opiekę siostra kobiety, która je zabrała. Chłopiec nie miał żadnej tożsamości, nie wiedział jak się nazywa i ile ma lat. Ochrzczono go, wyrobiono dokumenty, w których wpisano wiek 3 lata. Chłopiec mieszkał z przybraną rodziną, przeżył wojnę i żyje do dzisiaj poza Myślenicami. Ze swoją przybraną rodziną jest w jak najlepszych relacjach, gdyż od lipca 1943 roku jest to jego rodzina. W Myślenicach takich przypadków było co najmniej kilkanaście, do których udało mi się dotrzeć. Historia niesamowita i piękna zarazem, nadająca się na scenariusz filmowy. Oczywistym jest fakt, że bohaterski ksiądz nie działał sam i był jednym z wielu bohaterów tego strasznego okresu. Dzieci najprawdopodobniej pochodziły z Płaszowa, gdzie właśnie w tym okresie w wyniku akcji podziemia, udało się odczepić wagon z dziećmi jadącymi do obozu zagłady w Oświęcimiu. Prawdopodobnym jest również fakt, że pochodziły one od zaprzyjaźnionego z naszym księdzem, proboszcza z Chrzanowa Jakuba Kamieńskiego, który organizował wśród parafian zbiórki kosztowności, przeznaczanych następnie na wykup dzieci z transportów do obozu zagłady. Sprawa jest jeszcze w toku, ale mam nadzieję, że uda się wyjaśnić wszystkie jej szczegóły, mam również nadzieję na pomoc Państwa Czytelników. Historia ta, to zaledwie jedna z wielu podobnych, na naszym terenie, w których Polacy zaangażowani byli w pomoc Żydom, historia o tyle niesamowita, bo dotycząca dzieci, najbardziej bezbronnych i zagubionych.

Polecam również artykuł o księdzu Jakubie Kamieńskim, można go znaleźć w internecie pod adresem: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/sprawiedliwy-historia-ksiedza-ktory-ratowal-dzieci-przed-pewna-smiercia-reportaz/2jd2nn

Marek Stoszek Marek Stoszek Autor artykułu

Socjolog i kulturoznawca. Badacz i propagator historii, kultury i tradycji naszego regionu. Dziennikarz, w latach 2019 i 2020 redaktor naczelny Gazety Myślenickiej.