„Kto ty jesteś? Polak mały. Jaki znak twój? Orzeł biały” (cz. 2)

„Kto ty jesteś? Polak mały. Jaki znak twój? Orzeł biały” (cz. 2)

Poniżej zamieszczam pełny tekst jednego z dwóch artykułów Stefana Bałuka postulujących podjęcie szybkich i zdecydowanych działań na rzecz ochrony orłów i innych ptaków drapieżnych, tj.: artykułu p.t. „Orły w Polsce”, opublikowanego w ilustrowanym czasopiśmie krajoznawczym „ZIEMIA” nr 1-2 z 1950 r. oraz artykułu p.t. Giną ostatnie orły w Polsce”, opublikowanego w czasopiśmie „Chrońmy

Przyrodę Ojczystą (Monthly Information On Protection In Poland), wrzesień-październik 1949, nr 9/10, wyd. w Krakowie nakładem Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Poza treścią merytoryczną posiadają one również walor literacki, napisane są bowiem żywym, plastycznym, wzbogaconym wieloma celnymi metaforami językiem.

STEFAN BAŁUK. ORŁY W POLSCE

„Tak długo lice ziemi naszej zachowają w pełni urok i piękno, jak długo w chmurach nad Tatrami krążyć będzie orzeł, nad wodami unosić się będzie szafirowy zimorodek, nad łąką górską motyl apollo, a w lesie polskim królować będzie żubr, łoś i niedźwiedź. Najpiękniejszy krajobraz nie ożywiony życiem zwierzyny jemu właściwej nie da nam nigdy pełnego uroku, a nawet – wręcz przeciwnie – będzie nas mroził swą cmentarną martwotą.

Nikt nie może zaprzeczyć, że zwierzyna dzika we wszystkich swych formach jest bezsprzecznie najpiękniejszą ozdobą każdego zakątka ziemi. Kto widział orła pławiącego się w błękicie nieba nad niebotycznymi turniami tatrzańskimi, śmigłonogie kozice idące z wichrem w zawody, lisa prującego w poświacie księżycowej śnieżną biel pól, stadko kuropatw cieknących oranką na podobieństwo ruszających się grudek ziemi, łasicę przewijającą się ze zwinnością węża po miedzach i upłazach? Kto słyszał namiętne trele słowika w zaroślach nadrzecznych w ciepły wieczór majowy? Kto wsłuchiwał się w bicie przepiórki w dojrzewającym zbożu, gdy wzmagająca się kanikuła ucisza wszystkie stworzenia, a ona jedna pracowicie powtarza swoje „pit-pilit”? Czyj słuch uchwycił wysoko w głębinach nieba żałosny klangor żurawi opuszczających nas w powleczone smutkiem dni jesienne? O ileż większe emocje budzi potężny zew jelenia karpackiego w mroźną, jesienną noc, wataha dzicza przewalająca się jak burza poprzez największe gąszcza i wertepy leśne, bolesna skargą nabrzmiałe wycie wilka, głuchy łomot łopat łosich walących w siebie z siłą taranów, a furią pierwotnej natury, na tle bezdennych topielisk wodnych, kopuły chat bobrzych wyłaniających się jak zjawy z mrocznych toni, groźna sylwet- ka niedźwiedzia, tego mocarza największych głębin leśnych i wreszcie dostojna postać żubra – „brodacza sędziwego” tchnącego mrokami praborów, i tysiąc –nie! – sto tysięcy innych przejawów życia zwierzęcego, jakimi przyroda może czarować każdego z nas?

Niestety – cały ten świat zwierzęcy z małymi tylko wyjątkami jest już u progu ostatecznej zagłady. Taki los podziela w pierwszym rzędzie orzeł przedni („aquila chrysaetas”), ten najwspanialszy ptak – władca przestworzy powietrznych. Zobaczmy, co o nim pisze prof. Jan Marchlewski: „Przed kilkudziesięciu laty orzeł przedni, zwany także skalnym był dość pospolity w Tatrach, trafiał się w Pieninach, często zalatywał do innych części kraju. Obecnie nie wiadomo dokładnie, czy są jeszcze w Tatrach jakieś jego gniazda, gdzie indziej zaś należy do zupełnie wyjątkowych zjawisk. Dlaczego tak się stało? Odpowiedź jest nadzwyczaj prosta; wyniszczył go człowiek. Starsze pokolenia myśliwych zawsze uznawały fałszywą z gruntu zasadę, że należy wszelkimi sposobami tępić ptaki drapieżne i drapieżne zwierzęta ssące, gdyż te jakoby zagrażają bytowi zwierzyny łownej. Zasada ta dziś nieraz jeszcze znajduje posłuch, lecz powinna być energicznie zwalczana jako niezgodna z racjonalnym gospodarstwem myśliwskim. Przez wytępienie bowiem zwierząt drapieżnych nigdy nie udało się, jak to wykazała praktyka, nie tylko zwiększyć ilości zwierzyny łownej, ale często skutek był wprost przeciwny.. Łatwo to zrozumieć, jeśli się zauważy, że zwierzęta drapieżne najczęściej chwytają zwierzynę chorą lub źle rozwiniętą, zapobiegając w ten sposób szerzeniu się wśród niej chorób i zwyrodnień. Czy uda się jeszcze uratować orła przedniego od wymarcia, trudno dziś powiedzieć. Zdaje się jednak, że raczej nie. Zależeć to będzie od tego, czy wiadomości o potrzebie ochrony rzadkich zwierząt dotrą wszędzie tam, gdzie potrzeba.”

Jak rzadkim jest obecnie orzeł przedni, niech świadczy chociażby fakt, że dzisiaj można całymi tygodniami wędrować po Tatrach i z orłem się nie spotkać. Nawet zapalonym taternikom, którzy rok w rok odwiedzają Tatry, mało któremu danym było sycić oczy widokiem tego ptaka. Nie lepiej jest i w innych krajach. Na całym terenie takiego rozległego masywu górskiego, jakim są Alpy liczba orłów nie przekracza 39-40 sztuk. Nadmienić tutaj należy, że orzeł przedni nie ma wrogów w świecie zwierzęcym. Wrogiem jego jest tylko i wyłącznie człowiek!

cdn.

Kazimierz Pardyak