Kto z kim i dlaczego?

Felieton 6 sierpnia 2019 Wydanie 29/2019
Kto z kim
i dlaczego?
Fot. domena publiczna

Mamy początek sierpnia. Wielu z nas powoli wraca z wakacyjnych wyjazdów do domu. To wręcz idealna okazja żeby zobaczyć się z przyjaciółmi. Tylko jak to właściwie jest z tymi przyjaciółmi? Ilu my ich tak naprawdę mamy i skąd ich bierzemy?

Jest takie często powtarzane zdanie, że powinno się rozsądnie dobierać przyjaciół. Pojawia się jednak problem ponieważ nikt nigdy nie ustalił kryteriów zawierania przyjaźni. Wiele okazji do zawarcia nowych przyjaźni pojawi się już niedługo wraz z pierwszym szkolnym dzwonkiem. Zwłaszcza dla tych, którzy od września zaczynają naukę w nowej szkole.

Tam już pierwszego dnia podejmujemy decyzję obok kogo usiąść w sali, z kim spędzić pierwszą przerwę. W takiej sytuacji niektórzy przejmują inicjatywę, a inni czekają, aż to druga strona wykona pierwszy krok. Właściwie nikt nie może powiedzieć, która strategia jest lepsza. Niemniej te pierwsze decyzje świadczą o nas najwięcej jako o ludziach. Zawierając nowe znajomości intuicyjnie szukamy ludzi podobnych do nas. Jeśli więc sami siebie uważamy za kogoś kontaktowego i otwartego najprawdopodobniej podejdziemy do innej osoby, która być może rozmawiała już z kilkoma innymi bo jest duża szansa, że rozmowa przyjdzie łatwo. Jeżeli należymy do osób raczej milczących, po nieco dłuższym czasie wyłapiemy w tłumie kilka spokojnych i mniej aktywnych nowych kolegów i w pewnym momencie ktoś się przełamie i przysiądzie się lub przedstawi. Pewnie z nadzieją, że przynajmniej początek znajomości nie będzie wymagał wielu słów.

I tutaj wracamy właściwie do początku, ponieważ istnieje naprawdę duże prawdopodobieństwo, że w szkole znajdziemy chociaż jedną osobę, z którą zbudujemy trwałą przyjacielską relację. To kto to będzie musi zweryfikować czas, okaże się po pierwszym semestrze lub nawet pierwszym roku. Duża część wcale nie będzie chodzić do kina i spędzać weekendów z osobami, z którymi rozmawiała na początku szkoły, z tymi które sobie wybrała i uznała za podobne. Bo przyjaciół nie można sobie dobrać. Jeśli stawiamy sobie za cel znalezienie się w czyimś towarzystwie to nie jest relacja tylko zadanie. Sympatia przychodzi sama, budują ją dwie osoby, ma własne tępo rozwoju. Trzeba sobie tylko dać czas na poznanie innych ludzi. Nie zamykać się na nikogo, zaczynać rozmowę nawet z osobami, które wydają się nam kompletnie inne od nas samych. Bo może właśnie przeciwieństwo to coś czego potrzebujemy.

Emilia Ćwierz