Kwadrat przywieziony z „kraju Szatana”

Kwadrat przywieziony z „kraju Szatana”
Plac Czerwony. W tle Mauzoleum Lenina i mury Kremla.

Przy pierwszym przekraczaniu granicy Polski i Federacji Rosyjskiej 27 maja 1996 roku, usłyszeliśmy od wiozącego nas kierowcy – „Wjeżdżamy do kraju Szatana”.

Kraj Szatana - historyczne nastawienie Polaków do potężnego sąsiada. W Tallinie odbywaliśmy praktykę na zlecenie gdańskich Pracowni Konserwacji Zabytków. Z Tallina oddelegowano nas do Moskwy, gdzie mieliśmy dokończyć prace zaczęte przez PeKaZety w poprzednim roku. Moskwa w 1996 roku była niespokojna, był to czas wyborów prezydenckich. Przyjechałem do stolicy Rosji 18 czerwca 1996 roku pociągiem z Tallina, gdzie remontowaliśmy ambasadę rosyjską w stolicy Estonii. Przecięliśmy rozległą przestrzeń Rosji pociągiem, w którym nie można było otwierać okien, a do którego co jakiś czas na stacji wchodziła kontrola wojskowych z psami, sprawdzali dokumenty i bagaże. Paląc papierosy między przedziałami rozmawialiśmy z wielkim Rosjaninem, który opowiadał, że jedzie po 40 latach odwiedzić swoją ciężko chorą ponad 90-letnią matkę w okolice Władywostoku. Ta podróż zajmie mu około dwa tygodnie, ale ma nadzieję zobaczyć matkę przed śmiercią.

Mój przyjazd do Moskwy zbiegł się z wyborami prezydenckimi. 16 czerwca odbyła się pierwsza tura, w której wystartowało 11 kandydatów. Najwięcej głosów zdobył Borys Jelcyn (35.3%). Drugie miejsce zajął kandydat komunistów Giennadij Ziuganow (32.0%). Drugą turę zaplanowano na 3 lipca. Był to czas zamachów i niepokojów nie tylko w Rosji. 15 czerwca 1996 roku, dokładnie dzień przed meczem Rosja–Niemcy na Old Trafford podczas Euro’96, w centrum Manchesteru wybuchła potężna bomba. Największa od II wojny światowej. Spektakularnego zamachu dokonała IRA.

Rosjanie mogli od 1995 roku czuć upokorzenie związane z ustępstwami wobec polowego czeczeńskiego dowódcy Szamila Basajewa. Jego oddział zajął szpital miejski w Budionnowsku, biorąc do niewoli ok. 2 tys. zakładników i żądając przerwania wojny w Czeczenii. Bojownicy odparli szturm rosyjskich sił specjalnych, którym po kilku dniach negocjacji pozwolono się wycofać. Czeczenom obiecano spełnienie postulatów. W latach 1996-1999 doszło do wybuchów w blokach mieszkalnych. 22 maja 1996 w budynku mieszkalnym pod Petersburgiem zginęło 19 osób, w tym ośmioro dzieci, a 16 listopada 64 osoby zginęły w Kaspijsku w zniszczonym przez bombę bloku, gdzie mieszkały rodziny rosyjskich wojskowych Kaukaskiego Okręgu Pogranicznego.

 

Codziennym dojazdom do pracy ze stacji Krasnogvardeiskaya, z przesiadkami do stacji w centrum Komsomolskaya, towarzyszył niepokój związany z możliwymi wybuchami. Pracowaliśmy na Placu Czerwonym położonym w centrum miasta. Malowaliśmy potężną elewację GUM-u (Gosudarstwiennyj Uniwiersalnyj Magazin). To trzypiętrowy gmach z głębokimi suterenami składający się z trzech podłużnych pasaży, mieszczący ponad tysiąc sklepów. Konstrukcja stropów pasaży to metalowe kratownice w kształcie łuku z oszklonymi piętnasto-metrowymi przęsłami, unikalne i śmiałe rozwiązanie jak na koniec XIX wieku. Naprzeciwko budynku GUM-u codziennie oglądałem Mauzoleum Lenina i stojące w kolejkach tłumy pragnące obejrzeć mumię przywódcy rewolucji październikowej. Za Mauzoleum widniały potężne mury okalające warowną twierdzę Kreml.

Podczas pracy obserwowałem życie na Placu Czerwonym. Plac zamykano w godzinach od 10 do 13. Mieszkańcy tego nie tolerowali, zdarzało się, że ktoś przeskoczył przez barierki aby zrobić sobie skrót. W czasie kiedy plac był zamknięty, przysiadałem po turecku z papierosem obserwując wartowników przy Mauzoleum i Kreml. Któregoś dnia, na znak protestu, przed Mauzoleum podpalił się mężczyzna. Byłem zdumiony jak szybka była reakcja policji. Chyba byli do tego przyzwyczajeni. Od razu podjechało kilka aut, wyjęto z bagażników koce i opatulono mężczyznę. Cała akcja nie trwała nawet minuty.

Pewnego razu zaczepił mnie elegancko ubrany staruszek. Kiedy zorientował się, że nie jestem rodakiem zaczął mówić zdziwiony.

– Polak!? Polak pracuje na Placu Czerwonym!? Byłem w Polsce przed wojną. Piękny kraj. Was Polaków wszyscy lubią, nas Rosjan nikt nie lubi. Białorusini, Ukraincy, Estończycy nikt nas nie lubi. Was Polaków w Rosji nazywają Panowie.

Pracowałem i mieszkałem m.in. z malarzem Czesławem z Reszla, miasta w woj. warmińsko-mazurskim. Po pracy zwiedzaliśmy Moskwę, zabytki, galerie. Kupowaliśmy kasety magnetofonowe przy bazarach wokół stacji metra. Wieczorem słuchaliśmy muzyki na wielkiej wieży pana Czesława, którą woził ze sobą w delegację z setkami kaset, co doprowadzało kierowców do furii.

23 czerwca 1996 roku odwiedziliśmy Galerię Trietiakowską. Potężna kolekcja sztuki i wielkich nazwisk. Andriej Rublow, Teofan Grek, Ilja Riepin, Isaak Lewitan, Wasilij Wierieszczagin, Władimir Sierow, Wassily Kandinsky, Kazimierz Malewicz. Ogrom sztuki. Do dzisiaj pamiętam jak stoję przed obrazem „Czarny Kwadrat na białym tle” Malewicza z 1915 roku. „To ma być sztuka? Przecież takie coś, to każdy może namalować” – pomyślało zapewne wielu, widząc to oryginalne dzieło. „Kwadratem” Malewicz ogłosił koniec jakiejkolwiek narracji sztuki, zwolnił ją z wywodzącego się od starożytności obowiązku opowiadania o świecie i ludziach. Odrzucił twórczość służącą religii, państwu czy społeczeństwu na rzecz sztuki totalnie nieużytkowej, która ma budzić w człowieku świat duchowych doznań, a nie rozumowych interpretacji.

Koniec malarstwa i zarazem początek. Punkt zero w historii sztuki. Śmierć i równocześnie nowe narodziny. Malewicz wyniósł Czarny kwadrat do rangi sacrum i uczynił z niego obiekt kultu. „Czarny kwadrat” to naga ikona, pozbawiona ram kontekstu, oddziałująca na widza poprzez wrażenie emocjonalne, a nie estetyczne. Kwadrat jako kształt niewystępujący naturalnie w przyrodzie stanowi symbol zwycięstwa człowieka nad światem, cywilizacji nad naturą i ładu nad chaosem. „Czarny kwadrat” jest sumą wszystkich obrazów czekających na utworzenie, a jego siła leży w milczeniu, jakim emanuje. Duchowe doznanie przywiezione z kraju Szatana.

Bartłomiej Bart Dyrcz