LICITAR - serce znalezione w Chorwacji

LICITAR - serce znalezione w Chorwacji

Koło sympatyków Chorwacji o tej nazwie funkcjonuje już od kilku lat w Myślenicach i zrzesza kilkunastu członków, którzy regularnie spotykają się, żeby poszerzać swoją wiedzę o tym kraju i jego kulturze, historii, geografii, kuchni i chyba o każdym innym ciekawym temacie go dotyczącym. Pewnie nie byłoby LICITARA, gdyby nie Mirka Matoga „spiritus movens” całego przedsięwzięcia, która dzieli się wiedzą praktyczną zdobytą w trakcie wielu turystycznych eskapad do „Krainy Tysiąca Wysp”.

Jakie są Twoje związki z Chorwacją?

To wyłącznie uczucie sympatii i z związana z nim chęć pogłębiania wiedzy o języku, kulturze. Nie mam żadnych krewnych w Chorwacji, żadnych rodzinnych powiązań. Mam znajomych, a znajomości te są owocem licznych wyjazdów, a trochę i mediów społecznościowych.

Jak narodził się pomysł i jak doszło do powstania Koła Sympatyków Chorwacji LICITAR?

Pomysł był owocem jednego wyjazdu do Chorwacji w gronie znajomych i sympatyków gór, związanych z PTTK w Myślenicach, a także późniejszej wystawy kilku osób z tego grona. Wystawa miała miejsce w Galerii Bakałarz przy Bibliotece Pedagogicznej w Myślenicach. W jakiś sposób dowiedział się o tej wystawie pan Paweł Włodarczyk - wtedy Konsul Honorowy organizowanego w Krakowie Konsulatu Chorwacji. Zaproponowano nam zaprezentowanie zdjęć w konsulacie. Fotografie pojechały do konsulatu w Krakowie, a my - autorzy zdjęć – mieliśmy zaszczyt uczestniczyć w pięknym wernisażu i dzielić się swoimi doświadczeniami. Po tym wydarzeniu zaczął kiełkować i rozwijać się pomysł założenia Koła Sympatyków Chorwacji. Ostatecznie usiedliśmy wspólnie, przedyskutowaliśmy założenia i formy działalności koła i zaczęliśmy działać.

Dlaczego taka nazwa i co oznacza?

„Licitar” to nazwa jednej pamiątki z Chorwacji: serca z ciasta piernikowego, powleczonego czerwonym barwnikiem spożywczym i ozdobionego lukrem, lusterkiem, dedykacją. Produkcja tych pamiątek to specjalność północnej Chorwacji, zwłaszcza okolic Zagrzebia, ale przyszła w te strony z klasztorów Niemiec i Austrii (przez jakiś czas ziemie chorwackie były częścią Monarchii Habsburskiej). Stąd nazwa z języka niemieckiego, która się przyjęła i utrwaliła. Licitarami nazywa się wszystkie drobne wypieki z ciasta miodowego, które służą jako ozdoby i pamiątki: serca, kwiatki, gwiazdki, Niemniej najważniejsze jest licitarskie serce. Licitary wręcza się jako wyraz sympatii, uznania czy miłości. Na portalach poświęconych tradycji wyrobu licitarów nazywa się je „gorącym sercem chorwackiego narodu”.

Jak często bywasz w Chorwacji?

Ja bywam każdego lata od 2002 roku. Tylko lato podczas pandemii było stracone pod tym względem. Zdarzały się lata, kiedy były to wyjazdy podwójne, a raz ułożyło się tak, że byłam trzy razy: to był jeden wyjazd na początku czerwca i dwa połączone wyjazdy w sierpniu. Wtedy z tego jednego nie wróciłam z grupą, ale przejechałam z rodziną w inne miejsce. To był piękny rok… Moim koleżankom i kolegom z koła też zdarzyło się wjechać parokrotnie, choć mają jeszcze inne sympatie, które czasem wygrywają z Chorwacją. Byliśmy jednak całą grupką w Chorwacji po raz drugi, na 10-lecie pierwszego wyjazdu.

Co uznałabyś za top 3 (albo top 5) miejsc, które powinien w tym kraju zwiedzić każdy turysta?

Myślę, że trzeba zobaczyć Jeziora Plitwickie, Dubrownik, Split, Pulę i Zagrzeb. Dołożę jeszcze Wodospady rzeki Krka i Archipelag Kornati. Jak widać, nie zmieściłam się z propozycjami, ale to wynik tego, że wiele rzeczy już widziałam, niektóre kilka razy. Wtedy ma się całkiem inne spojrzenie. Ja mam wciąż niedostatek doświadczeń z ciekawostkami wyspiarskimi.

Czy język chorwacki jest dla Polaka również łatwy do przyswojenia jak powiedzmy słowacki?

Nie poznałam dobrze słowackiego… Myślę o takim poznawaniu języka, jak to miało miejsce u mnie z chorwackim: podczas lektoratów, zajęć o historii języka czy ćwiczeń z tłumaczenia. Prawdą jednak jest, że w pierwszych kontaktach z językiem chorwackim oceniłam go jako całkiem przystępny, podobny do naszego języka. Na pewno łatwiejsza jest ortografia. W chorwackim języku panuje zasada fonetyczna: pisze się, jak się słyszy i mówi. Jest wiele podobnych słów, ale uwaga: czasem mają inne znaczenie. Przykładowo: polskie „jutro” to chorwackie „rano”, a chorwackie „rano” znaczy tyle, co „wcześnie”. Turystom polskim sprawiają trudność wyrazy takie jak „Krka”, czy chociażby „Hrvatska, hrvatski” . Nie wiemy, że w miejsca przed „r” trzeba wstawić samogłoskę „y”. Wobec tego, mówimy lub czytamy „Hyrvatska” lub „Kyrka”. To jednak zasada łatwa do opanowania, a tych słów też nie ma zbyt dużo.

Słowa „miny” w języku chorwackim, których lepiej unikać, gdy się tam przebywa?

W tym momencie pamiętam o trzech minach: jedna to nasze niewinne „kurcze”. W Chorwacji i na Bałkanach klnie się czasem soczyście, ale o dziwo nasze „kurcze” wprowadza Chorwatów w zakłopotanie, bo odnosi się do pewnej męskiej części ciała. Podobnie z wyrazem „szukać” – chorwackim „sukati” określa się stosunek seksualny. Możemy mieć też problem, gdy powiemy, że nie możemy znaleźć drogi. Chorwaci kojarzą to słowo z czeskim „drogi” co znaczy narkotyki.

Chorwacki odpowiednik naszego żurku czy bigosu, czyli co uznałabyś za ich potrawę narodową?

Chorwacja jest bardzo zróżnicowana regionalnie i kulturowo. Dotyczy to także różnic w potrawach. Nie wiem, czy udałoby się ustalić potrawę wspólną dla tak zróżnicowanego kraju. Raczej będą to potrawy ważne dla danego regionu. Z własnego doświadczenia wiem, że na północy Chorwacji taką potrawą jest „strukle” lub pieczony indyk z łazankami. Tą drugą potrawą zostałam ugoszczona w domu mojej znajomej z Mariji Bistricy. To ważna potrawa świąteczna. Natomiast „strukli” znajdziemy w jadłospisie każdej restauracji chlubiącej się z potraw regionalnych okolic Zagrzebia. To danie z ciasta z nadzieniem twarogowym pieczone lub gotowane. Dla mieszkańców Dalmacji ważny jest „brudet” – gulasz rybny, dania „spod peki” czyli mięso i jarzyny duszone w żarze, pod specjalną pokrywą. W taki sposób można też przygotować ryby. Poza tym znana już z czasów Jugosławii pieczona jagnięcina. Oj dużo by mówić na te tematy, a najlepiej przy pełnym talerzu i lampce wina.

Kto jest bohaterem masowej wyobraźni w Chorwacji: w muzyce, literaturze, sporcie, filmie etc.?

Był czas, kiedy tym bohaterem był papież Jan Paweł II. Zadecydowało o tym wiele względów, to, że Watykan jako pierwszy uznał proklamowane niepodległe państwo chorwackie, ale też polskie pochodzenie papieża. Ożyły legendy o Białej Chorwacji, z której Chorwaci powędrowali na południe, nad Adriatyk. Z pewnością bohaterem jest też Luka Modrić – kapitan chorwackiej drużyny w piłce nożnej.

Spróbuj w kilku zdaniach określić co Ci się w tym kraju najbardziej podoba, a co najmniej?

Podoba mi się różnorodność krajobrazowa i przyrodnicza, piosenki (melodyjne, przyjemne dla ucha i świetne dla wspólnej zabawy), otwartość i życzliwość Chorwatów. Chorwacja ujęła mnie tym, że ma dużo egzotyki, a jednocześnie jest nam bliska mentalnie, jakaś swojska, mimo egzotycznej przyrody. Co mi się mniej podoba? Nie podoba mi się architektura zwłaszcza w Dalmacji. Myślę o budowie willi, domów prywatnych. Ostatnio powstaje wiele „kloców” nie harmonizujących z otoczeniem, niezbyt estetycznie się prezentujących.

Gdzie poleciłabyś wykonać pierwszą eskapadę do Chorwacji komuś, kto tam jeszcze nie był?

Komuś, kto jest nastawiony na bardziej przekrojowe poznanie Chorwacji, podpowiem jakąś wycieczkę objazdową. Jest wiele biur podróży, które mają szeroki program i można zobaczyć wiele miejsc w ciągu tygodnia lub 10 dni. Osobom, które chcą wypocząć na plaży i przy tym coś zwiedzić, można zaproponować jakiś region lub kawałek wybrzeża, gdzie jest więcej atrakcji. To na przykład jakieś miejsce w środkowej Dalmacji, z którego można się wybrać do Splitu, Trogiru. Sibenika, popłynąć statkiem na którąś wyspę, wybrać się do Omisa na rafting Cetiną.

Od pewnego czasu LICITAR zaczął eksplorować również inne kraje byłej Jugosławii. Jakie widzisz między nimi podobieństwa, a jakie różnice?

Z pewnością jest podobieństwo językowe, co wyróżnia je spośród innych krajów bałkańskich. To kraje słowiańskie. Jugosławia pochodzi od dwóch słów: Jugo (południe) i slavia (słowiańszczyzna). Czyli znaczy to tyle, co „południowa słowiańszczyzna”. Nie można zapominać, że na pewnym odcinku czasowym tworzyły jedno federacyjne państwo, co powodowało mniejsze lub większe ujednolicenie pod względem kultury. Każdy z tych krajów ma jugosłowiański kontekst (etap) wpływający na język, kulturę, tradycje państwowe. Jeśli chodzi o Chorwację, Czarnogórę czy Bośnię i Hercegowinę (raczej część hercegowińską), to jest to podobieństwo geograficzne: klimat śródziemnomorski i wynikające z niego uprawy (wina czy oliwek), wpływy kultury włoskiej i tym podobnie. Różnice najbardziej uwydatniają się w religii. W Chorwacji dominuje katolicyzm, ale w Serbii już prawosławie, a w Bośni i Hercegowinie jest najwięcej muzułmanów. To przekłada się na charakter miejsc kultu, ale też na charakter świąt, obyczajowość, kulturę życia codziennego.

Czy sądzisz, że wojna jaka w tym rejonie Europy rozgrywała się w latach 90. XX wieku to już przeszłość, czy też stworzyła między poszczególnymi narodami i religiami bariery, których jeszcze długo nie da się przezwyciężyć?

Na temat wojny rozmawiałam tylko z dwiema osobami. Jedną z nich był gospodarz kwatery w Novi Vinodolski, który wcześniej mieszkał i wykładał na uczelni w Sarajewie. Podczas wojny stracił cały dorobek życia, zginął też jeden z jego synów. Wraz z żoną przeniósł się do Chorwacji i w Novi Vinodolski budował dom z funduszy dwóch synów, którzy wyjechali do Austrii. Doświadczenia wojny wciąż były w nim żywe i miał dużą potrzebę rozmowy na ich temat, choć nie było w jego opiniach żalu, czy nienawiści. Druga osoba, z którą rozmawiałam jakiś rok temu, stwierdziła, że Serbia wspomoże Rosję wojującą na Ukrainie i będzie chciała zyskać pomoc w urzeczywistnieniu wciąż żywionych marzeń o panowaniu nad Adriatykiem. Różnie można oceniać tę opinię, ale świadczy ona o tym, że u wielu Chorwatów wciąż żywe jest poczucie nieufności wobec Serbii. Na pewno tych barier długo się nie przezwycięży w Bośni i Hercegowinie, gdzie miały miejsce ogromne masakry ludności muzułmańskiej. Co jeszcze? W mediach przeczytałam kiedyś anegdotę o popularnym piosenkarzu, Oliverze Dragojeviciu. Dziennikarz serbski miał mu zadać pytanie, czy zgodzi się na swój koncert w Belgradzie, stolicy Serbii. Piosenkarz miał spokojnie odpowiedzieć, że tak. Kiedy dziennikarz zadał pytanie o termin koncertu, Dragojević odpowiedział: „Kiedy wrócicie nam wszystkich zabitych i pozbieracie miny, które rozsialiście po naszym kraju”. Ta anegdota dowodzi, że ostatnia wojna z trudem przechodzi do przeszłości.

rozmawiał Rafał Podmokły

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).