Lisia Łapka Siła tradycji i smaku

Lisia Łapka
Siła tradycji i smaku

Nasze miasto od lat 20. ubiegłego wieku znane jest z szeregu atrakcji, które przyciągają turystów. Wiele haseł reklamowych zachwala walory i atrakcje Myślenic. Żadne jednak nie mówi o tym, że jak na pizzę to tylko do Myślenic.

Historia myślenickiej pizzy rozpoczyna się w 1984 r. za sprawą pizzerii Lisia Łapka, której właścicielem jest Piotr Lis i Spółka, czyli Anna Lis, mama pana Piotra i jego szwagier Roman Bożek. Jak to się zaczęło?

- Moja siostra, brat i szwagier studiowali w Krakowie na Politechnice i widzieli co się w tym mieście dzieje. W tym czasie powstały dwie pierwsze pizzerie w Krakowie na ulicy Basztowej i Szewskiej, tłumnie oblegane. A nasz tata kończył budowę domu przy ulicy Niepodległości. Pytanie było co robić? I właśnie wtedy padł pomysł szwagra, a może pizzeria?.

Tak powstał pomysł, który postanowiono zrealizować. Pan Piotr Lis, jego tata oraz szwagier udali się bezpośrednio do źródła, czyli do właścicielki pizzerii na ulicy Basztowej w Krakowie, do pizzerii Wiarus, po radę jak zacząć produkcję i sprzedaż pizzy w Myślenicach. Jak wspomina pan Piotr: - Tam przyjęli nas z otwartymi rękami, zaprosili do szkolenia i udzielili porad. Następnie Piotr Lis i Roman Bożek musieli skończyć kilkumiesięczny kurs kierowników gastronomii, zgodnie z ówczesnymi przepisami, aby móc prowadzić działalność. Receptura, można powiedzieć: flagowej pizzy na grubym cieście w Lisiej Łapce, jest niezmienna od 1984 roku i pochodzi właśnie z ulicy Basztowej. Oczywiście w Lisiej Łapce jest również pizza na cienkim cieście, której receptura pochodzi z... Norwegii.

- Był czas, że wspólnie ze szwagrem posiłkowaliśmy się wyjazdami do Norwegii i tam pracowaliśmy. I tam też, zawdzięczam to Romkowi, udało nam się wejść do tamtejszych pizzerii skandynawskich. I tak powstała pizza na cienkim cieście, to jest przepis od nich - wspomina Piotr Lis, jeden z właścicieli Lisiej łapki. Jak się okazuje myślenicka pizza nie ma włoskiej receptury, co jest jej dodatkowa ciekawostką i niewątpliwym smakiem. Po otwarciu lokalu, przez 10 lat Piotr Lis i Spółka, samodzielnie na lokalnym rynku serwowali swoją pizzę. A trzeba przyznać, że wystartowali z przysłowiowym przytupem. - W pierwszy dzień, jak otworzyliśmy wytrzymaliśmy tylko jedną godzinę - klienci zjedli wszystko! Drugi dzień sprzedawaliśmy nieco dłużej, bo cztery godziny. I taki ruch był dzień w dzień, to były zawrotne ilości - ze śmiechem wspomina Piotr Lis. Oczywiście równolegle z pizzą Lisia Łapka serwowała i robi to do dzisiaj: zapiekanki. Lata 80. XX w. to bardzo trudny okres, jeśli chodzi o zaopatrzenie, odczuwali to również nasi dzisiejsi bohaterowie. Trudno było o wszystko, na przykład zakup bagietek do zapiekanek, był nie lada wyczynem. Bagietki piekły tylko dwie piekarnie w Krakowie i ich zakup wiązał się z wieloma zabiegami i bardzo wczesnym wyjazdem. Dopiero po kilku latach bagietki pojawiły się w Gdowie, co zdecydowanie poprawiło sytuację. Problem występował również z innymi składnikami, jak chociażby ser czy keczup. Między innymi na te produkty obowiązywały odgórne limity i często okazywało się, że właściciel miesięczny limit przydziału wyczerpywał już po tygodniu. Bardzo komplikowało to sprawę i wymagało dużej zaradności, aby nie przerwać produkcji. Jak wspomina Piotr Lis -Nie było tylko problemów ze sprzedażą. Sprzedawało się absolutnie wszystko.

Smak pizzy z Lisiej Łapki jest niezmienny od samego początku i od początku jej składniki, wyrób i dodatki stanowią markę firmy. Ciasto wykonują pan Piotr i Roman Bożek. - Pizzę robione są tutaj u nas od zera, nie ma w nich ani deka mrożonek ani żadnych sztucznych dodatków. Pieczarki wożone są bezpośrednio z pieczarkarni z pominięciem jakichkolwiek pośredników. Wszystko robimy tutaj własnymi rękami - mówi Piotr Lis. Symbolem tradycji w Lisiej Łapce i czymś, co tworzy jej niepowtarzalny klimat jest jej wystrój z epoki lat 80. ubiegłego wieku. Prostota połączona z estetyką, stwarza przytulne miejsce, gdzie posiłek je się ze smakiem i w przyjaznym wnętrzu, pod czujnym okiem Myszki Miki.

Piotr Lis z dużym dystansem i wesołością oznajmia, że zdaje sobie sprawę, że Lisia Łapka jest swoistym skansenem i daleko jej do dzisiejszych pizzerii, ale chyba w tym tkwi tajemnica ciągłego powodzenia lokalu.

Podobnie jak inni myśleniccy przedsiębiorcy również Piotr Lis i Spółka, odczuli skutki obecnej pandemii. Lokal przez kilka miesięcy był zamknięty, ale operatywność właścicieli pozwoliła przetrwać i tę trudną próbę.

Niewątpliwym atutem pizzy z Lisiej Łapki, jest również jej cena. Właściciel nie ukrywa, że wielką sztuką jest zrobienie produktu w tak niskiej cenie, który smakuje klientom, i to od 38 lat. Oczywiście w Lisiej Łapce zjemy również hamburgera czy frytki, ale są to jedynie dodatki, gdyż jak wspomina Piotr Lis

- Niepodzielnie rządzi pizza na grubym cieście.

W dobie zachodnich nowości, światowych mód i nowych trendów wszystko wskazuje na to, że mamy swoją niepowtarzalną markę kulinarną, którą stworzyli lokalni przedsiębiorcy. Historia ta trwa z sukcesem od 38 lat i jak mówi Piotr Lis, członek spółki zarządzającej Lisią Łapką - Znam swoje miejsce w szeregu, ale cieszę się, że to działa, że do tej pory to działa. Przy takim rynku uważam, że jest to niebywały sukces.

Trudno się z tym nie zgodzić, bo kolejne pokolenie rozsmakowuje się w „pizzy lisiej” i nikt nie wyobraża sobie lokalnego rynku kulinarnego bez Lisiej Łapki.

 

Marek Stoszek Marek Stoszek Autor artykułu

Socjolog i kulturoznawca. Badacz i propagator historii, kultury i tradycji naszego regionu. Dziennikarz, w latach 2019 i 2020 redaktor naczelny Gazety Myślenickiej.