Małgosia Cyrwus - talent w wielu dziedzinach

Małgosia Cyrwus - talent w wielu dziedzinach
Fot. archiwum prywatne

Gratulacje! Trzy prestiżowe konkursy, w tym tytuł laureatki z biologii – jak wyglądała Twoja droga do tego sukcesu?

Moja droga zaczęła się już w 6 klasie, kiedy zostałam finalistką Konkursu Kuratoryjnego z Geografii. Tak, geografii! Wówczas moja nauczycielka obu przedmiotów przyrodniczych – Pani Jolanta Woźnica obudziła we mnie pasję do przyrodniczych gałęzi nauki. Jeszcze zanim zaczęłam 7 klasę wiedziałam już, że w tym roku skupię się na biologii – w rezultacie uzyskałam tytuł finalisty Konkursu Kuratoryjnego z Biologii z tematem przewodnim zoologia (która bardzo mnie interesuje), a także tytuł finalisty Konkursu Kuratoryjnego z Języka Niemieckiego. W ósmej klasie , idąc za radą środowiska szkolnego, które stanowczo potępiało „branie wszystkich srok za ogon” jak to robiłam w 7 klasie (brałam udział w ponad 5 różnych olimpiadach!), chciałam skupić się na języku angielskim. Ale jak to ja, w ostatni dzień wysyłania zgłoszeń do konkursu biologicznego stwierdziłam, że „nie zaszkodzi spróbować”. Do pierwszego etapu podeszłam bez przygotowania. Pamiętam jak uspokajałam moich nauczycieli, że do większości olimpiad podeszłam bez przygotowań i nie muszą się martwić moim przepracowaniem… W następnych etapach konkursu jednak nie obeszło się bez sporego nakładu pracy. Tematyka konkursu była najszersza od wielu lat i skupiała się głównie na botanice, która w konkursowym wydaniu była niezwykle złożona. Literatura również obejmowała wyjątkowo dużo materiału m.in. genetykę, ewolucję i nauki o geostrukturze lasu, zoologię. Ostatecznie, mimo że początkowo nie planowałam brać udziału w konkursie, uzyskałam tytuł laureata. To było naprawdę niespodziewane! Teraz z całą stanowczością stwierdzam, że choćbym na jakimkolwiek etapie mojej dotychczasowej edukacji chciała odrzucić biologię na rzecz innego przedmiotu, ona zawsze „uparcie do mnie wracała”.

Który z konkursów był dla Ciebie największym wyzwaniem – język angielski, niemiecki czy biologia?

Gdyby wziąć pod w uwagę całkowity nakład pracy, to myślę, że największym wyzwaniem były konkursy językowe – z języka angielskiego i niemieckiego. Staram się chłonąć te języki na każdym kroku, celebrować każdą okazję do przyjemnego, rozrywkowego sposobu zdobywania wiedzy. Nie uczyłam się jednak żadnego z tych języków dla konkursu. Rywalizacja była elementem pobocznym, ucząc się na pewno nie byłam na nią nastawiona, lecz startowałam czysto w celu sprawdzenia samej siebie. Sądzę, że języki są tak szerokim polem, że do konkursu nie dałoby się stricte przygotować. Po prostu należy systematycznie mieć z nim kontakt. Konkurs biologiczny był zaś czymś, do czego trzeba było przerobić bardzo dużo materiałów, nie tylko na zasadzie „wkuwania”, ale też zrozumienia i wykorzystania wiedzy w praktyce.

Jak udaje Ci się łączyć naukę przedmiotów humanistycznych i ścisłych na tak wysokim poziomie?

Na pewno jest to coś niestandardowego. Zainteresowanie pozornie tak odległymi od siebie polami wiedzy wydaje się wielu osobom… nieprofesjonalne? Trudno mi jednak zrezygnować z jakiegoś mojego hobby, które daje mi radość, a każde zwycięstwo w konkursie recytatorskim (wystąpiłam z wierszami W. Szymborskiej i A.Fredry w „Piwnicy pod Baranami”), pisarskim (tak jak w konkursie „Popisz się talentem”, kiedy moja praca została opublikowana i wydana w formie książki), czy poetyckim (moja twórczość już dwukrotnie była i będzie kolejny raz w październiku 2025 wydana w magazynie dla młodzieży „Cogito”) motywuje mnie do dalszej pracy w tym zakresie. Wiele słyszy się teraz o uzdolnionych zwycięzcach olimpiad o światowym zasięgu z matematyki i informatyki, wybitnych młodych chemikach, programistach, malarzach… Czasami trudno mi się odnaleźć w tym świecie. Bardzo często kiedy zasypiam wyobrażam sobie siebie w przyszłości – w różnych miejscach, na różnych stanowiskach. Każdej nocy mam inne marzenia. Nie umiem jednak z tym walczyć- chcę się rozwijać we wszystkich kierunkach. Może kiedyś uda mi się je jakoś połączyć ze sobą, nie mniej jednak powszechnie pochwalana separacja konkretnych nauk w odizolowane od innych nie pomaga… Odkąd pamiętam interesowałam się nie jakąś konkretną nauką, a światem. Ponoć kiedyś na każde stwierdzenie któregoś z moich Rodziców zadawałam pytanie „Dlaczego?”. A tak naprawdę, gdyby niezależnie od jakiego stwierdzenia początkowego zacząć konwersację, w której drugi rozmówca niezmiennie pyta „Dlaczego?”, to dotarlibyśmy do kluczowych kwestii istnienia, materii, początku i Boga. Dlatego wierzę, że wszystkie dziedziny nauki są ze sobą głęboko związane.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z językiem angielskim i niemieckim? Czy któryś z nich jest Ci bliższy?

Angielskiego na wczesnych etapach uczyła mnie moja Mama. To jej zawdzięczam mój teraźniejszy poziom mówienia w tym języku. Gdyby nie ona, nie byłabym objęta w szkole podstawowej indywidualnym tokiem nauczania z niektórych przedmiotów, nie rozpoczęłabym wcześniej nauki języka niemieckiego i nie wiedziałabym teraz, że dziecku na wczesnych etapach edukacji wiedzę najlepiej może przekazać rodzic.

Żadnego z tych języków nie mogę określić jako bliższy, oba już niejednokrotnie przydały mi się w życiu. W tych czasach uczniowie mają dostęp do tylu materiałów, często na zasadzie „nauka przez rozrywkę”, że nauka języka obcego może być naprawdę urozmaicona.

Czy planujesz w przyszłości wykorzystać znajomość języków obcych – na przykład studiując lub pracując za granicą?

Umiejętność porozumiewania się ze światem poza własnym krajem jest oczywiście bezcenna, ale co do studiowania i pracy musiałabym się mocno zastanowić. Nawet jeśli pomyślę o dostaniu się na jakąś uczelnię za granicą, co oczywiście byłoby wspaniałe, to jakoś nie wyobrażam sobie, że za 4 lata (co nie jest wcale takim długim okresem) miałabym wyjechać w nieznane, bez rodziców, do obcego kraju. Jestem bardzo przywiązana do Polski i uważam, że nasza Ojczyzna potrzebuje wykształconych ludzi. Jeśli każda osoba z sukcesami będzie wyjeżdżać na stałe za granicę, to Polska nie będzie budować swojej rangi ani rozwijać się w odpowiednim tempie.

Tytuł laureatki z biologii to ogromne osiągnięcie – skąd wzięło się Twoje zainteresowanie tą dziedziną?

Biologia od zawsze była mi bliska, a wiedza biologiczna najłatwiej mi przychodzi. Biologia jest generalnie postrzegana (przynajmniej wśród dzieci, ale słyszałam taką opinię od wielu dorosłych) jako bezsensowna nauka o budowie anatomicznej dżdżownicy. Ale jakkolwiek by to nie zabrzmiało, to mnie to interesuje! Czyż nieciekawe są te wszystkie interakcje między organizmami zarówno w skali mikro, jak i makro? Czy poznawanie wnętrza samego siebie nie jest fascynujące i ważne? Najbardziej w biologii podoba mi się mnogość specjalistycznych pojęć, ta złożoność, która tylko z pozoru jest nieuporządkowana, a w rzeczywistości tworzy harmonię życia. Kiedy studiowałam materiały o podstawach embriologii, byłam w ciężkim szoku, że rozwój delikatnego embrionu, zależny od tylu czynników i narażony na różne niebezpieczeństwa, jest w stanie dać początek zdrowemu, złożonemu organizmowi. Czasem biologia brzmi jak magia albo jakaś mało prawdopodobna spekulacja, a tymczasem jej mechanizmy sprawdzają się niemal za każdym razem!

Czy masz swoją ulubioną dziedzinę biologii – genetykę, mikrobiologię, ekologię...?

Nie mam jeszcze doświadczenia w wielu specjalnościach nauk medycznych, ale myślę, że one interesują mnie najbardziej. Fascynują mnie także dziedziny związane ze wszystkimi organizmami – genetyka i ewolucja, a także zoologia, jest ona bardzo wciągająca, tyle że moja ewentualna przyszła droga zawodowa byłaby znacznie pewniejsza, gdyby była związana z medycyną. Nauka o mikroorganizmach także mnie ciekawi, ale tu potrzebna jest bardzo duża wiedza związana z chemią organiczną, której w kontekście bakteriologii i wirusologii jeszcze dokładnie nie poznawałam.

Jak wyobrażasz sobie siebie za 10 lat – zawodowo i prywatnie?

Teraz wybieram się do Liceum nr II w Krakowie i liczę, że spotkam tam osoby, które podpowiedzą mi jakieś rozwiązania i poprowadzą w dalsze etapy życia… Początkowo wszyscy dziwili się moim wyborem - dostałam się do najlepszego liceum w Polsce – LO nr V w Krakowie, w którym nie potwierdziłam jednak woli przyjęcia. Wybrałam „dwójkę”, ponieważ patrzę na szkołę pod różnymi kątami- nie tylko je miejsca w rankingu ogólnopolskim, lecz całościowo, holistycznie na tyle ile jestem w stanie oczywiście spojrzeć na dzień dzisiejszy. Wybieram więc różne niestandardowe ścieżki życia i właśnie tak widzę siebie za 10 lat – chciałabym pozostać osobą o nieszablonowym myśleniu i marzycielem. Moje wybory często bywają nieoczywiste i zaskakujące.

Jakie są Twoje pasje poza nauką? Masz czas na hobby – sport, muzykę, książki?

Do moich zainteresowań należy gra na fortepianie oraz gimnastyka sportowa i artystyczna. Ruchy pełne gracji i akrobatyczne przejścia oraz salta wymagają ode mnie skupienia się tylko na tym, a takie odprężenie jest bardzo pozytywne dla mózgu. Czuję, jakby ten sport był stworzony dla mnie.

Prawdziwą pasję do fortepianu poczułam po ukończeniu Państwowej Szkoły Muzycznej w Myślenicach w klasie instrumentu u Pani Marty Jabłońskiej. Wówczas zaczęłam grać wyłącznie dla przyjemności, a dzięki nauce w szkole muzycznej potrafię być jednocześnie zdyscyplinowana i uważna. Postępy w grze napędzają mnie motywują do dalszej pracy. W wolnym czasie gram także w tenisa, piekę ciasta, gram w gry planszowe, zgłębiam swoją wiedzę na temat świata… Jestem otwarta na wszelkie aktywności, a moi rodzice dzielą się ze mną zdobytą przez nich wiedzą: Mama – naukami ścisłymi- matematyką, chemią, biologią, ale także pasją do tworzenia, aktorstwa i recytacji, a Tata – umiejętnościami praktycznymi wiedzą techniczną, inżynieryjną, fizyką, ekonomią, geopolityką…

Pragnę się rozwijać we wszystkich kierunkach i testować różne ścieżki. Najchętniej przeszłabym je wszystkie… A która okazałaby się najlepsza? Tego nie wiem i najprawdopodobniej nigdy się nie dowiem… Chciałabym mieć magiczne zwierciadło, dzięki któremu mogłabym podglądnąć siebie i moje życie za 10, czy 20 lat- jak się potoczyło w zależności od tego, którą drogę obrałam…

Karolina Korneszczuk-Podoba Karolina Korneszczuk-Podoba Autor artykułu

Studiowała resocjalizację na Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej Ignatianum. Jej największą życiową pasja jest praca, nie wyobraża sobie bezczynności, dlatego często robi wiele rzeczy na raz i z reguły jej się to udaje