Maria Jasnorzewska-Pawlikowska

Maria Jasnorzewska-Pawlikowska
fot. domena publiczna

9 lipca mija osiemdziesiąt lat od śmierci pierwszej damy polskiej poezji międzywojennej Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej (1891-1945). Z tej to okazji Senat Rzeczypospolitej Polskiej mianował ją patronką roku 2025.

I choć zainteresowanie rodem Kossaków z uwagi na remont Kossakówki, film i publikacje na temat jej krewnej Simony Kossak zapewne przyczyniły się do tej decyzji, to jednak bardzo cieszy, że postanowiono dorobek Polskiej Safony odczytać na nowo. Maria nazywana przez najbliższych Lilką urodziła się w Krakowie i to miasto szczególnie pokochała, o czym najlepiej świadczą wojenne wiersze pisane na emigracji:

[…]

Leżysz Polsko pod moja poduszką,

jak w dzieciństwie ukochana książka

Pragnę czytać, czytać całą duszą!

………………………………………

I już słowik na Bielanach zakląskał -

Już i Wisła - już krakowski klimat -

już tramwajem dzwoni Zwierzyniecka -

już dom widać, ten, z którym od dziecka

związaniśmy jak muszla i ślimak -

Była córką malarza Wojciecha Kossaka i wnuczką malarza Juliusza Kossaka siostrą pisarki, satyryczki Magdaleny Samozwaniec, krewną Zofii Kossak-Szczuckiej. Odebrała bardzo staranną edukację domową, która jak w przypadku Stanisława Ignacego Witkiewicza, (utrzymywała z nim kontakty towarzyskie, wykonał interesujący jej portret), przyniosła doskonałe rezultaty. Przez krótki czas jedynie uczestniczyła jako wolna słuchaczka w zajęciach na ASP w Krakowie. Starannie ukrywała wrodzone skrzywienie kręgosłupa, dostosowując ubiór do sylwetki. Kochała futra, perfumy, szale, kapelusze, wyraziste szminki.

Zaliczana jest do kręgu Skamandra, debiutowała tomikiem „Niebieskie migdały” (1922) dobrze przyjętym zarówno przez środowisko literackie jak i czytelników. Ogółowi znana jako autorka liryków refleksyjnych w tym przede wszystkim erotyków, których bohaterką jest kobieta znająca smak miłości zmysłowej, wymagająca, ale subtelna. Zasłynęła jako mistrzyni krótkich form wierszowanych z zaskakująca puentą:

[…]

Niech zginie noc, poranek,

blask księżyca czy słońca, lecz niech on we mnie wnika

jak skrzypcowa muzyka – gdy mi do serca dotrze,

będę tym co najsłodsze,

Nim. -

Należy wspomnieć satyryczne dramaty, w tym dwie sztuki o politycznej, antytotalitarnej wymowie „Mrówki” (1936) i „Baba-Dziwo” (1938). Dla mnie najpiękniejszym jej wierszem są jednak „Barwy narodowe”:

Biało - krwawy

Krwawo- biały, lniany

Opatrunku, który zwiesz się: sztandar,

Coś się z wielkim krwotokiem uporał!

Wiatr rozwija ten dokument rany,

Wznosi w górę bohaterski bandaż,

Tę pamiątkę,

Ten dług

I ten morał.

Wiersz ten siłą wyrazu przewyższa słynną „Pieśń o fladze” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

Antonina Sebesta