Marsz, marsz Polonia

Marsz, marsz Polonia
Członkowie Klubu Gazety Polskiej w Myślenicach na Marszu Niepodległości w 2019 r. Fot. arch. Mirosław Fita

Marsz się odbędzie. Piszę ten felieton w przeddzień Święta Niepodległości, ale jestem przekonany, że tak się stanie. I to mimo decyzji niezawisłego sądu, bo w Polsce - wbrew twierdzeniom unijnych biurokratów - są wolne sądy. Odbędzie się, bo tego chcą uczestnicy tej największej w naszym kraju manifestacji patriotycznej.

Polskie sądy orzekły, że „Marsz Niepodległości” jest nielegalny. Dla takiego laika jak ja, zadecydowały o tym tzw. kruczki prawne. Nikt się przecież nie wypowiadał czy taka impreza jest „potrzebna”, czy jest na nią społeczne zapotrzebowanie, czyli czy my Polacy chcemy i możemy w ten sposób świętować sto trzecią rocznicę odzyskania niepodległości. Mówiono o cykliczności imprez, a raczej ich braku, tak jakby co roku nie było 11 listopada. Co gorsza, prawo demonstrowania w ten szczególny dzień i tym konkretnym miejscu w Warszawie przyznano grupie „14 Kobiet z Mostu”. Grupa jest nieformalna, ale tworzą ją feministyczne aktywistki. Mimo tego wyroku organizatorzy zapowiedzieli, że „Marsz Niepodległości” się odbędzie.

Oczywiście po takim orzeczeniu sądu ta impreza masowa będzie miała nielegalny charakter. Ale przecież to niejedyne wydarzenie, które odbywa się bez formalnej zgody. Są w naszym kraju takie grupy protestacyjne, które szczycą się tym, że wszystkie ich imprezy są nielegalne, a mimo to się odbywają i to na masową skalę. Co prawda, kilku osobom z tego tytułu postawiono zarzuty, ale czy czeka ich za to jakaś kara? Osobiście wątpię. Tym bardziej, że niektórzy przedstawiciele władzy samorządowej popierają akcje protestacyjne wymierzone w rząd, a przeszkadzają w organizacji manifestacji patriotycznych. Tak szczególnie dzieje się w Warszawie, gdzie prezydent stolicy popiera protesty Strajku Kobiet, a z drugiej strony, to na jego wniosek zapadł wyrok, że „Marsz Niepodległości” jest nielegalny.

Czasem można odnieść wrażenie, że w naszym kraju lepsze od manifestacji patriotycznych są protesty antyrządowe. Tak przynajmniej jest według niektórych polityków i sprzyjających im mediów, którzy mianują siebie przedstawicielami obywateli. A gdzie w takim razie wolności obywatelskie, gdzie prawo do demonstrowania swoich poglądów? Jeśli musimy tolerować protesty np. Strajku Kobiet, to dlaczego ktoś chce nam zabronić organizowania manifestacji patriotycznych wykorzystując do tego sądy? Czy to nie jest skrajne upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości? Czy w całej tej „operacji” nie chodzi o dalsze skłócanie Polaków i szczucie nas przeciwko sobie?

Dobrze, że w naszym mieście obchody Święta 11 Listopada mogą się odbywać normalnie, a przedstawiciele różnych opcji politycznych wspólnie składają wieńce pod Pomnikiem Niepodległości. A przecież Myślenic też nie ominęły protesty Strajku Kobiet. W jednej z takich akcji podobno uczestniczył wicestarosta Rafał Kudas. Trudno się temu dziwić, gdyż jako polityk SLD ma lewicowe przekonania, a prawo do aborcji to dziś najważniejszy postulat tego środowiska. Jednak jako przedstawiciel powiatu uczestniczył także w ubiegłym roku w uroczystych obchodach Święta Niepodległości. Czy tak nie powinno być w całym kraju? Wydaje się, że tak, ale rzeczywistość temu przeczy. Dlaczego tak się dzieje?

Sprowadzając to pytanie do „ludzkich wymiarów” powinniśmy sobie odpowiedzieć na inne. Czy gdyby Rafał Kudas był samorządowcem np. w Krakowie to popierałby tylko protesty Strajku Kobiet, a przeszkadzałby w organizacji manifestacji patriotycznych? To oczywiście pytanie retoryczne i obyśmy nigdy nie musieli poznać na nie odpowiedzi.

Witold Rozwadowski Witold Rozwadowski Autor artykułu

Prezes MARG Sp. z o.o. Redaktor naczelny. Przez wiele lat pracował w Urzędzie Miasta i Gminy w Myślenicach, Wcześniej w latach 1999-2003 pełnił funkcję redaktora naczelnego Gazety Myślenickiej. (SAMORZĄD)